werita blog

Twój nowy blog

* * *

46 komentarzy

Przez jednego gnoja, ktory grzebie mi w prywatnym zyciu, bede musiala zahaslowac blogusia.
Mam nadzieje ze Bozia pokarze go za wtykanie nosa w nieswoje sprawy.
Haslo bede rozsylac mailem, jakby kto chcial.

* * *

Brak komentarzy

- Mama… Tesknie za moim pradziadkiem… Chcialbym go jeszcze kiedys zobaczyc… Chcialbym mu pokazac, jaki juz jestem duzy…
- Olik, ale Twoj „Peter” (tak na niego mowilismy) Cie widzi. Bo dobrzy ludzie po smierci zamieniaja sie w aniolki, siedza w chmurach i przygladaja sie swoim rodzinom.
Przygladaja sie dzieciom, czy SA GRZECZNE i czy urosly.

(Wielki usmiech na twarzy blondasa)

- Oooo… mama, a czy wrozka zebuszka tez jest aniolem? Na pewno tak. Acha, to teraz juz rozumiem. Panie wrozki zebuszki przychodza sprawdzic, czy pod poduszka lezy zabek, a Panowie wroze (zembusze) klada pod poduszke prezent, Moj Peter wlozy mi pod poduszke prezent, jak mi wypadnie ten zab, co sie rusza, prawda?
- Tak Oli.
- Fajnie… Jak kiedys umre, to pojde go odwiedzic w chmurach…

Niebawem zaczna sie przygotowania  do komunii. Oliwek nie jest nawet ochrzczony, bo szesc late temu mielismy ostra dyskusje w domu na temat tego, kto powinien byc chrzestnym i nie doszlismy do porozumienia, wiec chrztu nie bylo.
Z reszta moj byly jest niewierzacy,a  ja wiare w Boga niekoniecznie lacze z koscielnymi obrzedami, wiec nikomu (oprocz mojej mamy) specjalnie nie zalezalo.
W Belgii dla dzieci, ktore nie przystepuja do komunii organizuje sie przyjecia zwane wiosennymi, czy jakos tak.
Wiec pewnie na tym sie skonczy.
Nie moge o sobie powiedziec, ze jestem niewierzaca. Wierze w Boga. Wierze w nieskonczone dobro i sile wyzsza, ktora nad nami czuwa. Modle sie, gdy czuje taka potrzebe i dziekuje za wszystko, co mam.
Ale nie nadaje sie zupelnie do chodzenia do kosciola i odmawiania formulek. Do szalu doprowadzaja mnie upolitycznione gadki ksiezy i falsz moherowych beretow.
A znam jednego misjonarza, ktory pali, pije alkohol i chodzi na tance. Jest przykladem duchownego z powolania, madrym, zyciowym i troskliwym dla swoich wiernych.
Otwarcie mowi o tym, ze celibat jest bzdura i ze ma nadzieje, ze doczeka czasow, kiedy bedzie mogl wziac slub z kobieta. Uwielbiam go i duzo sie od niego nauczylam.
Chcialabym tak wychowac Oliwka, zeby wierzyl w dobro. Nie bedzie mi przeszkadzalo, jezeli zechce chodzic do kosciola, ale nie zamierzam go namawiac.

I na pewo nie bede tolerowac nasmiewania sie z jakiejkolwiek religii, bo sama tego nie znosze.  

* * *

5 komentarzy

Moglabym napisac poemat o ostatnich goracych nocach… z komarami. Sil juz nie mam. Bzyczenie nad uchem zaczyna sie w piec sekund po tym, jak przyloze glowe do poduszki. Czasami zanim gnoja uslysze, zdaze poczuc pierwsze ukaszenie na duzym palcu, wystajacym spod koldry. Oczywiscie jak robie rekonesans przed snem, ani jeden skurczysyn nie wystawi skrzydla z kryjowki. A zagladam pod lustra i za szafki. Nawet w  klosz lampy. Pusto i cicho. Ale jak zgasze swiatlo, natychmiast zaczyna sie impreza.
Wczoraj wpadlam w szal i udalo mi sie ubic dwie sztuki przed polnoca. Natomiast ich cioteczny kuzyn mial krwawa wyzerke do bialego rana.

Pytacie co z okiem. Dziekuje, znowu lata (a na urlopie ani drgnelo!). Biore magnez i czekam.

Skonczylam „Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki” i zaraz zabieram sie za kolejna ksiazke. Spierniczalam do reszty, albowiem najbardziej na swiecie lubie wykapac sie przed dwudziesta i rozlozyc sie na reszte wieczoru na sofie, z ciachem w jedej rece i ksiazka w drugiej. Szalenstwo, co?

Porta Celeste, uprzejmie prosze o podanie mi swojego maila, celem ustalenia schadzki winnej w Krakatau w sierpniu.

* * *

7 komentarzy

W sobotni poranek wcisnelam na tylek brazowe, lniane spodnie (swiezo wyciagniete pare dni wczesniej z pudla z letnimi ciuchami, wyprane i wyprasowane) i polecialam z Oliwkiem na przedstawienie jego grupy.
Ucieszylam sie bardzo, ze spodnie w dalszym ciagu leza jak ulal :)
Po powrocie zgarnelismy Kochasia i juz prawie ze wychodzilimy z domu, kiedy moj luby stwierdzil, ze „o, mam takie same spodnie jak on”.
- podobne… - przytaknelam i ruszylam w strone windy.
- zaloze sie o wszystko, ze masz na sobie moje spodnie! – nie poddawal sie, po obejrzeniu mojej dolnej polowy z bliska.
- chyba OSZALALES. Udowodnie ci! – pomaszerowalam do szafy, i jak wielkie bylo moje zdziwienie, gdy okazalo sie, ze moje galoty wisza na wieszaku.
Przechodzilam pol dnia w spodniach chlopa.
Jak w swoich.
Kurtyna.

* * *

3 komentarzy

Namur

* * *

Brak komentarzy

Mialam dzis wyjatkowo ciezki poranek:  nie moglam zjesc sniadania, ze wzgledu na zaplanowane o 9:30 badanie okresowe. A ja bez sniadania nie ruszam.  Nie wlejesz – nie jedziesz.
Na szczescie juz po wszystkim. Wzrok wciaz sokoli, cisnienie prawidlowe ostukane mlotkiem kolana wprowadzaja lydki w ruch wahadlowy, pluca maja odpowiednia pojemnosc, waga nie zaskrzypiala, dziury w plucach nie stwierdzono,
Hurra!
Zawalu serca tez mam nadzieje nie dostac w najblizszym czasie, bo goscie-balaganiarze juz sobie pojechali, wiec sie nie stresuje.
Zostawili mi niezly bajzel, w zwiazku z czym wczoraj krazylam po chalupie jak tornado, klnac pod nosem i rzucajac pudlami. Kochas mial sporo szczescia, ze wrocil do domu po dziewietnastej i bez szemrania wyniosl cztery torby smieci. Upieklo mu sie.
Dzis obiecalam Oliwkowi seans drugiej czesci Henka Portiera, niech ma.

* * *

5 komentarzy

Uwaga, tryskam jadem.
Otoz Kochas ma siostre i brata. Bywaja u nas bardzo czesto, w weekendy i w sumie mi to nie przeszkadza.
Glownie dlatego, ze brata jakby nie bylo, bo siada w kacie, przed tv, albo przed komputerem, rzadko sie odzywa, je, spi, czasami cos tam mruknie (za wyjatkiem dnia, gdy bylismy w domu sami i byl zobowiazany prowadzic ze mna konwersacje :)
Cichy i bezwonny.
A z siostra dogaduje sie calkiem niezle (aczkolwiek od intensywnego myslenia po francusku nabrzmiewaja mi zyly), chodzimy sobie czasami w miasto, albo przesiadujemy na balkonie.
ALE.
Ale musi byc.
Kurna, jak ktos zostaje caly dzien w domu, a mial dnia poprzedniego podany obiad pod nos, i po tym obiedzie  zostal caly zlew naczyn do pozmywania, to ten ktos (kto nie pracuje i – kuerwa – przesiedzial caly dzien w domu) mogl by sie poczuc i pozmywac, prawda?
Mam do tego pewien dystans, bo zmywanie to domena Kochasia, ale -fak mi – no nie mozna by bratu pomoc?
Ja bym NIE MOGLA przepierzyc dwunastu godzin, ze swiadomoscia kiszacych sie w kuchni garow, obsiadanych co minute przez muszki owocowki.
No ale, co ja biedna :) moge zrobic. Zamknelam drzwi od kuchni i juz, nie?
Kochas wrocil z pracy, bez mrugniecia okiem pozmywal i jest po sprawie.
No, ale kurna…

* * *

Brak komentarzy

PRZEGLAD TYGODNIA – scinki i zmiotki.

***
A jednak wrocil (choc obiecywal, ze mnie rzuci zimaaaaa…).
Wrocil, zrobil balagan, rozlozyl komputery, prezenty, dal butelke ananasowego wina, przytulil, odpalil dvd, cmoknal, przewietrzyl chalupe. Jest normalnie (chociaz nie wiem, czy ten stan akurat mozna nazwac normalnoscia).
- Czy jest jakis problem, o ktorym mi nie mowisz? Czy cos sie stalo?
- Nie, a czemu pytasz? (mlasnelam znad talerza zeberek).
- Bo… Jezu… ile ty jesz…
Jem, jak mi smakuje, to sobie pozwalam, a jakze…
 
***

Wieczorne posiedzenia balkonowe nie wychodza mi na zdrowie, ale coz. Nie zrezygnuje, bo uwielbiam. Nawet jesli potem ciezko zwlec sie rano z lozka, zwlaszcza  gdy czlowiek ma zamiar stawic sie w biurze o siodmej rano. No ale, znowu jakos  sie udalo.
Po pracy szybko spakuje torby i ruszamy w droge. (Pakowaniem toreb nazywam wrzucenie do jednej z nich dresow, majtek, czystej koszulki i paru rzeczy dla Oliwka).
Ciesze sie, ze moi najblizsi mieszkaja w odleglosci do pokonania w pare godzin, Najmlodsza dorasta w takim tempie, ze nie nadazam za nia, nie wiem czy jest jeszcze dzieckiem, czy juz raczej kobieta. No, kobietka moze.  

***

Znalazlam u Cloudy. Macie:


http://make-everything-ok.com/

Wiedzialam, ze musi istniec jakis prosty sposob ;)

* * *

4 komentarzy

Mysle sobie, jak na nas ludzie patrza.
Zobacz, wyrwala mlodego, czarnego ogiera (z duzym huhu).
Patrz, znalazl sobie sponsorke, czarny leniuch.
Naprawde. Najczesciej tak wlasnie mysle, patrzac w oczy nieznajomym.
Moga mnie wszyscy po kolei cmoknac w blady zad. Miedzy nami mowiac.
Ale nie sposob udawac, ze czlowiek nie czuje zaciekawionych spojrzen.
W piatek zabieramy mlodziaczka i jedziemy do babci, z calym worem powakacyjnych prezentow.
A najzajebistsza na swiecie jest burundyjska maska – sowa.
Bo moja mama zbiera sowy.

Bylam pierwsza muzungu (biala), ktora nocowala w ich rodzinnym domu. Troche mnie to lechce, lubie byc w czyms pierwsza :)

* * *

Brak komentarzy

Nie pamietam, juz kiedy ostatni raz wracalam do domu po hulankach nawet nie bladym switem, ale w pelnym sloncu niedzielnego poranka. Och… coz to byla za noc….
Najpierw przyszly na ploty moje krolewny, przegadalsymy pol wieczoru, zjadlysmy co tam gospodnyni podala i  wypilysmy niewielka ilosc bialego winka, a potem dojechala Kochasiowa siostra i nagle okazalo sie, ze ide w miasto, chociaz zupelnie nie mialam tego w planach.
W salsowni spotkalysmy pare dawno nie widzianych osob, jeden pan podobno zakochal sie od pierwszego wejrzenia.
Mhmm… juz ja znam te przyplywy milosci po paru glebszych. Zazwyczaj prowadza w jedym kierunku – prosto do lozka delikwenta, trafionego milosna strzala. Podziekowalam grzecznie i ruszylam w tan. A dziesiec lat temu, i gdybym byla singielka, pewnie skusilabym sie na blizsze poznanie, bo mam swoja teorie na temat tego, jak kto tanczy i jaki jest w lozkowych sprawach (z paroma wyjatkami, potwieradzajacymi regule).
Kochas przywital sie juz z belgijska ziemia i nie moge sie doczekac wieczoru, bo jestem bardzo niedoglaskana i czas najwyzszy cos z tym zrobic.


  • RSS