werita blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2002

…wczoraj przyszedl do knajpy. Nad ranem. Niewielki rozmiarem, natomiast z pewnoscia wielki amator trunkow. Rozsiadl sie za barem, zamowil, chociaz moim zdaniem nie powinien byl juz w siebie wlewac wiecej, i po chwili rozpoczal koncert. Wyl sam dla siebie, nie za glosno, zebym go nie mogla wyprosic, ale tez glosno na tyle, aby stanowic konkurencje dla nagran swiatowej slawy jazzmanow. Repertuar osobnik mial bardzo ograniczony, wydawal z siebie belkot, ktory – jak mi sie wydawalo – oznaczac mial „nie lllubie!!” w naszym polskim jezyku, ze szczegolnym naciskiem na spolgloske „l”. I coz za zaskoczenie, gdy okazalo sie ze bynajmniej, ze chyba lubil, a spiewal tak naprawde „allleluja”, rowniez z akcentem na „l”. Wielkanoc za pasem, mili moi, nie da sie ukryc.

niech zyje! poprawiacz nastrojow popoludniowych, rozjasniacz mysli, muza i zapowiedz reszty wieczoru! twoje zdrowie Sal!

niektorzy ludzie dzialaja na mnie jak lakier na parkiet. Utwardzaja. Robie sie nieczula, ironiczna, odporna i wcale mi sie to nie podoba. Dobrze jest miec troche dystansu do swiata i ludzi, ale bardzo trudno wytyczyc granice miedzy dystansem a obojetnoscia. Dobrze ze istnieja rowniez ci, w obecnosci ktorych miekne, rozplywam sie i odtajam.

…sa tematem nr 1 wszelkich spotkan towarzyskich, listow, plotek, przyczyna pijanstw oraz kacow. (stosunki damsko-damskie oraz mesko-meskie tez, w niektorych kregach, no i dobrze). Mezczyzni obecni, byli, niedoszli oraz cala gama potencjalnych znajomych, kochankow i wrogow napedza tryby jak nic innego. Zyc sie chce po prostu. Ide zaraz zjesc cos z ginem, pewnie bedzie milo, no i cos dla oka, bo gin magicznie przyciaga moj wzrok.

ze nalezy rzeczywistosc traktowac jakby byla marzeniem, a wtedy marzenia stana sie rzeczywistoscia. Chodzi mi to dzisiaj po mojej zmeczonej glowie. Pa!

zabawa!

Brak komentarzy

uwielbiam niespodzianki! uwielbiam jak spokojna robocza noc przepoczwarza sie w diabelska impreze. Tak bylo wczoraj, zupelnie nie wiem kiedy sie zaczelo, przyszlo pare dawno nie widzianych osob, za oknem deszcz a w srodku tropiki. Carramba! Ciekawe co wydarzy sie dzisiaj… :-)

wczoraj bratu zapytal „czy po smierci (w niebie, czy w piekle, jak tam kto sobie zasluzyl ;-) w dalszym ciagu sie pracuje, czy ma sie zawsze wakacje?” No wlasnie. Swoja droga wole myslec ze sie pracuje, z przyjemnoscia, bez stresu, bez wrzodow na zoladku i bez ryzyka zawalu serca :-)
Pracujesz dzisiaj Krikke, czy masz wolne?…

- odmawiam zaniesienia cukierkow Daim koledze na drugim koncu miasta, bardzo mi przykro
- odkladam na czas nieokreslony zakup roznych rzeczy
- zaciskam powieki z nadzieja ze kiedy znowu otworze oczy bede na slonecznym koncu Europy, po czym klne, bo w dalszym ciagu jestem tu, w krolestwie deszczu, cholera jasna
- zastanawiam sie czy senor X jest w domu i czy zda jutrzejszy egzamin, bo przeciez nic sie nie uczyl ostatnio

magnolia

1 komentarz

zakwitla. Nie za moim oknem niestety, lecz za oknem u kolegi. Olbrzymie drzewo cale w kwiatach, a zanim drugie, mniejsze, pokryte drobnymi zoltymi kwiatkami, pojecia nie mam co to moze byc, ale calosc prezentuje sie bajkowo. A moj kolega ciemnolubny nie odslania okna, co za marnotrawstwo! Za moim oknem dwie stare kamienice gapia sie pustymi oczodolami, szczerza powybijanymi szybami, brrr…

…zeby sie poznac z wlascicielem pieknych oczu. Umarl. Kretynska smiercia motocyklisty. Placze, bo wlasnie sie o tym dowiedzialam. Placze nie nad nim, bo prawie sie nie znalismy, placze nad soba, bo swiadomie opoznialam nasze poznanie sie, bo bylam tak pewna siebie. Dumna z siebie. Po raz pierwszy udalo mi sie zachowac dystans wobec kogos kto mi sie podobal. Mamy czas… myslalam… mamy czas… Placze nad egoistka, ktora myslala ze jest taka sprytna. Przepraszam Chris. Nie zdazylam.


  • RSS