werita blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2002

wrrrrr…

1 komentarz

1. Sa takie dni i takie sytuacje, w ktorych jakiekolwiek rozwiazanie jest zle.
2. Sa ludzie, ktorych ulubionym zajeciem jest bicie piany, robienie widel z igly i ogolnie rzecz biorac czepianie sie. Nie lubie.
3. Moj czas jest dla mnie zbyt cenny, zeby marnowac go na klotnie o pierdoly.
4. Niech ich wszystkich szlag trafi.
5. Dobranoc! :-)

Bratu mowi, ze stalam sie miejskim kaowcem. Czemu kaowcem? Bo ostatnimi czasy za kazdym razem kiedy idziemy razem do miasta pytam na wstepie, czy ma jakis plan, a ze z reguly nie ma, obwieszczam wczesniej zaplanowana trase: pralnia, Match, Club, sklep tajski, a na trasie kawa w Metropolu. I wloczymy sie godzinami, kupujac rozne (niezbedne!) rzeczy.
Czemu miejskim? Ano temu, ze wczoraj, siedzac na ryneczku, znowu natknelam sie na J. , ktory tak strrrrasznie przypomina mi Vielebnego. J. polowal na stolik, a kolo nas wlasnie zwolnil sie jeden, wiec powiedzialam polglosem, niby do Brata, ale tak naprawde to do J. „tu prosze usiasc”. No i usiedli. Poczatkowo J. przymierzal sie do krzesla stojacego tylem do mnie, „nie, tu nie ty, tu twoja panna, ok?” no i prosze, jak na komende, panna zajela owe krzeselko a J. usadowil sie naprzeciw mnie. („E,Kaowiec miejski” – powiedzial Bratu, „zaczynasz dyrygowac rowniez ludzmi w miescie”).
A ja juz nie widzialam niczego i nikogo poza J.

Patrzyl sie na mnie twoimi oczyma, V. Patrzyl sie, zdziwiony natretnym wgapianiem sie nieznajomej, a ja szukalam w jego (twoich) oczach odpowiedzi. Czekalam kiedy sie zapytasz „tens troco?” ;-) i wybuchniemy smiechem. I za chwile staniesz sie powazny i zaczniesz mi opowiadac, jakie to dla ciebie wazne, ze…

„Idziemy!” zarzadzil Bratu. Powloklam sie za nim, odprowadzona zaciekawionym spojrzeniem. Tesknie.

czekam…

Brak komentarzy

na studenta. Od dzisiaj zaczynam nowe zycie. Tak postanowilam. Bede:
- sumienna
- porzadnicka
- sympatyczna
- kulturalna
- oraz nie bede miala zadnych nalogow.
Howk.

slow kilka

Brak komentarzy

Viva Brasil! No, znowu chlopcy sie popisali.
Najbardziej podobala mi sie jednak akcja po meczu. Tradycyjnie wszyscy wyleglismy na rynek. Brazylijczycy ze swoimi instrumentami i… samba!!! A pogoda dzisiaj tropikalna. I wtedy do naszej hulajacej grupy podeszla grupka tureckich kibicow, wysciskali sie z „naszymi”, potanczylismy miedzynarodowo, napstrykalismy fotek i Turcy poszli dalej. Sportowa postawa, prosze was, az milo.

Prognoza pogody: jutro ma padac :-(

Prognoza serca: niepogoda, zachmurzenie, cisza przed burza.

udawaczka

Brak komentarzy

ladnie sie ubralam i poszlam do miasta. W zasadzie moglam zajsc do jednego sklepu i wrocic do domu, ale MUSIALAM obleciec cale centrum, oczka rozbiegane W Poszukiwaniu. Ani sladu. Gdzie sie chowasz, cholera jasna, he? A moze wlasnie o to chodzi, zeby sie nie spotykac, nawet przypadkiem, bo po co sie draznic. Ale, przewrotna naturo kobieca, gnasz mnie w ten upal, podkrecasz sprezynke, a ja i tak kazdej nocy wtulam sie w to samo cialo.

miejsce akcji: sypialnia
czas akcji: 6.00 rano

ja: hej, zrobie ci kawe, za 10 minut musisz wstac
chlop: mmm… ja rano nie pije kawy, choc lepiej polez ze mna
10 minut
ja: ok (szczesliwa ze moge sie nareszcie polozyc spac po pracy)

6.00-6.30 raport z tego, co sie wydarzylo w knajpie, kto byl, itd

ja: wstawaj, bo nie zasne dopoki nie wstaniesz, a mam rano lekcje, zegnam!
chlop: ok, ok… to nie zrobisz mi dzisiaj kawy?…
zlosliwiec!!!

ufff… wrocilam. Ale upal. W lodziarni znowu nie bylo lodow o smaku kawy po turecku (co jest, do diabla!). Pizzeria zamknieta w poniedzialki. Park oblezony, studenci wylegaja po sesji, widok lepszy niz w cyrku: zongluja pileczkami, maczugami, patykami i czym tam jeszcze, wypinaja blade brzuchy do slonca i pija piwo z nauczycielami.Topiace sie lody zalewaja dzieciom koszulki. Nikt sie nigdzie nie spieszy. A w swietlicy przedstawiciele wszelkich ras i wyznan graja razem w szachy. Mieszkam w wielkiej wiezy Babel.

poniedzialek, a to oznacza, ze musze isc do roboty. Weekend – bajeczny. Nagotowalam tajskiego jedzonka na 16 osob, chlop jakos przezyl impreze, nawet mu sie podobalo. Ludzie z Zielonego sa nieziemscy (chyba… ;-) wybawilismy sie i wysalsowalismy do bolu.

Jest lato. W zwiazku z tym zamierzam spedzac wiecej czasu na swiezym powietrzu. Ide z Bratem do parku obgadywac tubylcow. Pa!

* * *

Brak komentarzy

jestem padnieta po grze w squasha. Z Jakubowska, rzecz jasna. Przez pewnego osobnika znowu (!) czuje sie jak nastolatka. Ma piekne oczy (ale typowa ze mnie babka), jest zdecydowanie za niski i przez niego wstane o swicie zeby obejrzec mecz. No, nie tylko przez niego. :-) No to pa!

wiernosc

Brak komentarzy

moja kolezanka powiedziala kiedys, ze prawdziwa milosc jest wierna. Wtedy wydawalo mi sie, ze przesadza, a w tej chwili jestem w 100% pewna, ze miala racje. Jezeli naprawde kocha sie swojego partnera (a nie tylko sie o tym mowi), latwo oprzec sie pokusie. Nie mowie, ze nie zdarzaja sie sytuacje, kiedy ma sie ochote skoczyc w bok, bo i owszem, ale czlowiek zdaje sobie sprawe, ze nie warto. I nie chodzi o to, co powiedza inni, o reputacje itd, ale o to uczucie w srodku, o spokoj i pewnosc siebie. Przekonalam sie na wlasnej skorze.


  • RSS