werita blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2002

1. Mam juz bilet. :-))))
2. Nie chodzce do sklepu X, bo w przymierzalni maja lustra, ktore potrafia zepsuc czlowiekowi humor na pare chwil.
3. Ide dzisiaj do roboty. Niech im bedzie, jeszcze jedna noc mnie nie zbawi.
4. Moje ubrania pachna przeslicznie cedrem. ;-)
5. Wczorajsza noc byla super. Utancowalam sie jak Czlonkini Mazowsza.

* * *

Brak komentarzy

Chlop jest zakupoholikiem. Wpada do sklepu bo „potrzebuje pare skarpetek”, dostaje obledu w oczach, rzuca sie miedzy regaly i wychodzi z trzema parami spodni i swetrem. „Potrzebuje, wiesz, te czarne, bo nie mam czarnych, sweter jest idealny do pracy i bede go nosil non stop, wiec to nic ze TROSZKE WIECEJ kosztowal…” Nic nie mowie. Chlop kupuje rzeczy, na ktore mi szkoda kasy (pachnace cedrem woreczki do szafy, rybki do lazienki) i panie w sklepach go uwielbiaja, bo jest klientem idealnym. Panie nienawidza jego zony, ktora stoi wgapiajac sie w Chlopa z bazyliszkowym wzrokiem i nie pozwala mu kupic badziewka za 30 euro.

Acha! Jezeli chodzi o moje zakupy odziezowe: Chlop mnie nie wyciaga ze sklepu po pieciu minutach, tylko donosi kolejne rzeczy do przymierzalni. Czyz nie jest mezem idealnym? Ha! .

Juz mi lepiej. Ide kupic bilet na pociag WIECIE DOKAD, u pana w peruczce (tak sztucznej, ze az boli). Co za pomysl, swoja droga… Mam wrazenie, ze pan nosi peruczke na spolke z zona/mamusia/starsza siostra, bo jakas taka damska ta jego czupryna. Wlosy sredniodlugie, fryzura „na walki”. Ok, byle by mi tylko ten bilet sprzedal. Pa!

ehhhh…

3 komentarzy

Szaro mi jakos dzisiaj…

I niech mi ktoras powie, ze nie wykorzystuje swoich wdziekow, zeby cos zalatwic, nie stac w kolejce, nie zaplacic mandatu itp. itd.
Znam pare kobiet, ktore sa mistrzyniami w wyzej wymienionej dyscyplinie, boki mozna zrywac.
Kolezanka K. Nie dosc, ze nie zaplacila mandatu za jazde w stolicy pod prad, to tak zbalamucila policjantow, odholowali ja przez pol wawy na sygnale, zeby „biedactwo” znowu sie nie zgubilo.
A co!

Mam dylemat. Nie widze celu. Nie wiem co bede robic za rok, za piec lat, moje zycie przypomina sen wariata, chaotyczny i w jaskrawych kolorach.

…jak to mawial moj kolega.

Zaluje ze przepieprzanie czasu nie jet dyscyplina olimpijska, bo jestem w tym naprawde dobra. Duzo trenuje. ;-)

Chlop dostal ode mnie X lat temu kubek, z napisem po polsku (wzorowanym na hasle reklamowym miejscowego browaru) „Moj dom jest tam, gdzie pije rano kawe”.
Wczoraj z szelmowskim usmiechem Chlop zaslonil palcem czesc napisu, i zadowolony z siebie pokazal mi „Moj dom jest tam, gdzie pije.” :-)

Ja tak na wszelki wypadek… Zamknelam dzisiaj knajpe przed czasem. Zabraklo mi cierpliwosci, zeby tam siedziec SAMEJ PO CIEMKU. Jak szefuncio sie dowie, to mnie udusi. Jakby co to baj mowie, zeby nie bylo, ze sie nie pozegnalam ;-)

poki co niegroznie, na blogu ;-)


  • RSS