werita blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2003

Dla paru osob jestem w stanie posunac sie o krok dalej.

W niesamowity sposob inspiruja mnie do przekraczania wytyczonych wczesniej granic, z drzacym sercem poddaje sie kolejnym probom ognia (choc czesto zarzekam sie ze „co to, to nie” „nie umiem” „nie moge”) i juz po wszystkim uciekam z pola bitwy, chichoczac jak mala dziewczynka.

Na codzien jestem tchorzem, mam lek wysokosci, a w jego/jej obecnosci balansuje bez trudu na krawedzi (zdrowego rozsadku).

… czyli notka na zyczenie.

Po pierwsze: kobiety w mojej rodzinie tak zostaly zaprogramowane, ze sie nie starzeja (jedynie zewnetrzna powloka troche sie zmienia).
My ROZKWITAMY, prosze panstwa, lagodnie i konsekwentnie, wygladamy coraz lepiej (mam swiadkow! ;), przybywa nam fantazji, wspomnien i doswiadczen.

Kazdy kolejny rok uczy nas, ze zycie to przygoda, ze majac 5, 25 i 55 lat trzeba raz po raz odtanczyc rodzinnie Asereje, bo nie wiadomo kiedy znowu bedzie okazja.

Tak wiec: kto sie po mnie spodziewa dramatow, rwania wlosow z glowy i wzdychania za byciem dwudziestoparo-latka, ten sie bardzo rozczaruje.

Rozpoczyna sie nowy rozdzial w moim zyciu.
Zaloze sie ze bedzie – jak wszystkie poprzednie – NAJLEPSZY.

* * *

4 komentarzy

No. To mam prace. :) Pracunie moja wyteskniona.

O tym , ze mieszkam w MALYM miescie juz pisalam. Dodam tylko ze mieszkam w miescie tak malym, ze dyrektora firmy, w ktorej bede pracowac, spotykam przez przypadek w knajpie.

Dostalam prace w prezencie. Dokladnie w dzien moich trzydziestych urodzin zaczynam. :)

Czy ktos jeszcze oglada(l) taki serial „The mind of the married man”?
Seks w wielkim miescie z perspektywy zonatych panow.
Baaardzo dobre.

Trudno. Nadeszla chwila prawdy. Jestem pijaczka straszna i nie ma dla mnie ratunku. Wszystko przez ta wiosne (a raczej lato, bo ponad 20 stopni) i INNYCH, no bo chyba ja siebie sama na zla droge nie sprowadzam, nie? NO.
A bylo to tak.

Szefuncio zmilowal sie nad swoja byla barmanka i zawiozl ja (mnie) do urzedu dla bezrobotnych, w ktorym to urzedzie w dalszym ciagu musze sie meldowac 2 razy w miesiacu.
A ze pogoda jak wyzej, pojechalismy nad jeziorko na „kawe” (taaa… znam ja te kawy ze slomka i plastrem pomaranczy).
A ze kawa jak wyzej to i swiat zawirowal (picie alkoholu w pelnym sloncu niesie ze soba pewne ryzyko).
A ze swiat zawirowal to i zakupy w supermarkecie dosyc zabawne i reszta popoludnia przespana na sofie.

Wiec teraz ide sie samobiczowac, albo cos.

(Ze niby ciagle o piciu? No co, to moze mam pisac o praniu, co?)

„The hours” – rewelacja. Wszystkie trzy panie swietne w swoich rolach. Jestem zachwycona.

„The Ring” i „Signs” – obejrzalam przez palce. I kto by pomyslal, ze bylam swego czasu fanatyczka S. Kinga.

A.

1 komentarz

Wizyta mojej przyjaciolki jest dla mnie swietem. Karnawalem dziesieciodniowym – powiedzialabym.
Nie moge sie doczekac usciskow na lotnisku, wypraw na piwo sniadaniowe i przede wszystkim rozmow. Tyle mam jej do opowiedzenia, glupot i rzeczy waznych, chcialabym sie dowiedziec wreszcie co mysli na ten i ow temat, bo gadugadowe dialogi to nie to samo co spotkanie w cztery oczy.

W zwiazku z jej przyjazdem rozpoczynam wielkie gotowanie, bigosow i innych golabkow (na pewno jest spragniona polskiego jedzenia ;).

Moja przyjaciolka bylaby dla mnie doskonalym partnerem zyciowym. Opracowalysmy juz kiedys taki plan.
No, uzupelniamy sie doskonale.

W dodatku mamy zupelnie rozne gusty jezeli chodzi o facetow, wiec nie byloby problemow z zazdroscia.

Szkoda ze obydwie jestesmy juz zajete.

Zapachy

1 komentarz

Wysiadam z samochodu i nozdrza me atakuje zapach wilgoci i (bez przesady z tym „zapachem”!) krowiego lajna. I ze niby powinnam sie wzdrygnac z obrzydzeniem? Nic z tego.

Moja pamiec wykonuje wielki skok w bok i przypominaja mi sie wakacje na wsi.
Mialam wtedy pare lat i co roku jezdzilam do rodziny na poludnie Polski, na wies prawdziwa, gdzie glowna atrakcja bylo pedzenie krow na pole, przesiadywanie na lace z miejscowa lobuzeria i wychodek za domem (no dobra, wpadlam raz w TA dziure, ale tylko jedna noga!).

Smrod krowich plackow kojarzy mi sie z przygoda i beztroska. Naprawde.

* * *

2 komentarzy

Nie wiem jak u was, ale u mnie na wsi jest juz pozna wiosna, plus czternascie i ludzie chodza w sandalach i z golymi nogami. Tak.
A u mnie w duszy jesien – niestety – jesien z jej wszystkimi urokami: plucha i szaroscia ble ble ble, a przeciez tak nie mozna.

Nie nadaje sie zupelnie na obijaczke-bezrobotna, szlag mnie trafia od nadmiaru wolnego czasu.

…tylko chcialam dodac, ze od ostatniej niedzieli mialam przyjemnosc (o ktorej wkrotce…) przemiescic sie:
- 5 pociagami
- 2 busami
- 1 autobusem (ale za to dlugo ;)
- 2 promami
- 1 samochodem
- milion-piecsetoma taksowkami (bo taniej niz autobusem! HA!).

I ze jeden stary Niemiec specjalnie dla mnie mruczal na dworcu Mazurka Dabrowskiego, a potem w nocy siedzialam z obcym facetem w taksowce, bo sie balam.
No.
Ktos ma odwage ze mna gdzies pojechac?


  • RSS