werita blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2003

Istnieje typ mezczyzny, na ktory jestem szczegolnie podatna (gatunek rzadko wystepujacy).

Pozwalam sobie, drocze sie i badam reakcje. Zachowuje sie „przyzwoicie” (w czym to sie mierzy?), ale daje sie lekko prowokowac.
Moje cialo zaskakuje mnie w najmniej oczekiwanych momentach.

Bywam rozsadna, ale czesto daje ponosic sie emocjom, bo to dzieki nim mam tyle wspomnien.
Kazdy cos tam kolekcjonuje, ja zbieram wrazenia.
Ciekawski palec styka sie lekko z blyszczaca powierzchnia.
Acha. Dokladnie takie, jak myslalem.
Truskawkowe.

Sprawdzam. Moze i tak…

Wystarczy jeden, rewelacyjny, wolny dzien, zeby sie czlowiekowi w glowie pomieszalo.
(Mam wrazenie, ze dzis jest poniedzialek.)
Wszystko przez to lato, parne i nieznosnie figlarne, mam spieczone ramiona i budze sie usmiechnieta.
Usta maluja mi sie same na krwistoczerwono.
Dzien bardzo dobry wszystkim.

* * *

5 komentarzy

Znajomy w wieku mojego ojca opowiada mi o problemach ze swoja ex.
Ile czasu mozna sie wloczyc po sadach? – Zalezy na jaka ex- sie trafi.
Mozna latami.
Jestem zwolenniczka rozwodow. Nie wiedze najmniejszego sensu w podtrzymywaniu na sile zwiazku, w ktorym nie ma milosci. „Dla dobra dziecka”.
Dla dobra dziecka nalezy sie rozstac wtedy, kiedy potrafi sie jeszcze ze swoim partnerem normalnie rozmawiac, aby w przyszlosci dziecko nie musialo wysluchiwac „a twoj stary” „a twoja matka”.

Nie wyobrazam sobie, zebym miala zmarnowac iks lat swojego zycia z mezczyzna, do ktorego nic juz nie czuje.
Szkoda mi kobiet, ktore ze strachu przed rozpoczeciem nowego zycia, przed trudnosciami, byciem sama, brakiem pieniedzy albo mieszkania, wegetuja w niezdrowych zwiazkach.
Wierze, ze jezeli sie chce, zawsze znajdzie sie wyjscie.
Trzeba tylko znalezec odwage, aby postawic pierwszy krok.

:)

Brak komentarzy

Jestem dzis w diabelskim nastroju. :)
Bac sie mnie, bo klepie przystojnych kolegow w tylek. Taki dzien.
Moja szefowa przyszla do pracy w stroju Spidermana.

* * *

1 komentarz

Gdyby wczorajsze spotkanie odbylo sie rok temu, drzalyby mi dlonie.
Wczoraj bylo milo.
Oswajam kolejne zachwyty, niektore powszednieja szybciej niz inne.

* * *

3 komentarzy

Uprzejmie informuje, ze przez srodek nosa przebiega mi Row Marianski, ktory sama sobie wyrylam o 7.00 rano, kolczykiem.

Nie pytac jak.

Boje sie (o) siebie dzisiaj.

Przed chwila malo nie wybilam sobie obydwu jedynek, zachlannie przystawiajac polokokte do dzioba.
Bo nagle, pomiedzy ustami a brzegiem butelki, wyrosla polka kuchenna.
Bo ja ta kole nad zlewem pilam.
Bo mi sie rozbryzgala po odkreceniu na pol kuchni.

Zeby postawic kropke nad „i” dodam, ze pare dni temu wzielam prysznic w czarnym staniku i dobre pare minut zajelo mi zorientowanie sie, czemu ta kapiel wydawala sie byc inna niz wszystkie.

Co ja, kurna, jakas zakochana jestem, czy cos?

Egzamin

1 komentarz

Nie wszyscy dwudziestoparo-letni chlopcy zdaja egzamin na mezczyzne. (Niektorzy nie zdaja go do konca zycia).

„Jezyka najlepiej uczy sie w pozycji horyzontalnej. Mialem kiedys dziewczyne Szwedke (Chinke, Finke…)”
Ups. Pierwsza pomylka, prosze kolegi. Dopiero co ruszylismy, a kolega taki ostry zakret i to w zupelnie nie tym kierunku.

„Wszyscy mi daja wiecej lat, niz mam. Nie moge sie opedzic od starszych ode mnie kobiet.”
Uuuu… Znow zle. Jestem starsza od ciebie kobieta, jak WIESZ.

„Znasz Iksinska? Polka. Sypialem z nia jakies dwa tygodnie.”
No niestety. Wyglada na to, ze pan nie zdal. Dobry kierowca jest zawsze dobrym kierowca, niezaleznie od pojazdu jaki prowadzi, a w tym wypadku, drogi panie, doprawdy nie ma sie czym chwalic.

W zwiazku z niezdanym egzaminem teoretycznym, o praktycznym nie moze byc mowy, to chyba jasne?

Joe znany jest z barwnych opowiesci i dzis rano zaserwowal mi kolejna perelke, ze swojego zycia wzieta:

„Mialem 19 lat i spotykalem sie z fajna dziewczyna. Zaprosila mnie do siebie na Halloween i wyslala do sklepu.
Po dwie dynie i paczke prezerwatyw.
Przysiegam, myslalem ze umre ze wstydu, no ale czego sie nie robi dla ukochanej, wrocilem do domu z wyzej wymienionym zestawem.

Wszystko szlo zgodnie z planem, przerobilismy dynie na lampiony, polalo sie czerwone wino, dziewczyna napalila w kominku, romantyczna muzyka saczyla sie w tle…
Zdjalem jej stanik i strzelilem z niego spontanicznie, w blizej nieokreslonym kierunku. Stanik zatoczyl perfekcyjny luk i wyladowal w kominku.
Uaf! Zamienil sie w tysiace iskier i zniknal.
Zrobilo mi sie glupio. Na szczescie moja dziewczyna siedziala tylem do ognia.
No nic.
Wieczor uplynal nam milo, zrobilo sie pozno i zdecydowalismy, ze czas isc spac.
Polozylem sie wygodnie na lozku, do sypialni weszla Liz i wydarla sie na mnie „chyba nie zamierzasz spac zwrocony nogami w strone Buddy, he?!!!”

Budda – indeed – stal na stoliku po dugiej stronie lozka.
Zapytalem w jakiej pozycji, wobec tego, chcialaby zebym sie ulozyl, spelnilem zyczenie i zasnalem.
Rano obudzil mnie dziwny halas.

Pac, pac, pac, pac…

„Co to jest, do cholery?” pomyslalem i zajrzalem pod lozko.
Czarny kot wlascicielki mieszkania rozgrzebywal zaopatrzona w pazury lapa zawartosc pudelka z prezerwatywami.

Moja dziwczyna latala jak oparzona, po duzym pokoju, w poszukiwaniu stanika („kosztowal 50 dolarow, gdzie, de fak, go rzucilam?”).
Kawalek niedopalonego ramiaczka zwisal smetnie z rusztowania kominka.
Stwierdzilem, ze nadeszla pora opuszczenia miejsca zdarzen.
Amen.”

* * *

Brak komentarzy

Dzisiaj wieczorem obciaze opalony dekolt sporej wielkosci krzyzem.
Musze sie usmiechnac…

Pare lat temu czesto spotykalam sie z oburzeniem ludzi, ktorym probowalam opowiedziec o swoich problemach.

(„Jakie TY masz problemy???”)

Niektorym wydawalo sie bowiem, ze mieszkajac za granica (przedtem w cieplejszych niz Belgia krajach) moim glownym, zeby nie powiedziec jedynym, zajeciem bylo lezenie na plazy i saczenie egzotycznych koktajli w towarzystwie smuklych i opalonych Adonisow.
Malo kto zdawal sobie sprawe, ze kontrakt zagraniczny oznaczal dla mojego Chlopa nierzadko 20-godzinny dzien pracy, czasami 24-godzinny, a ja zdana bylam na swoja wlasna pomyslowosc i lut szczescia.
W kraju, w ktorym nie ma sie zbyt wiele szacunku dla kobiet, odpada samotne przesiadywanie z ksiazka w parku, wloczenie sie po miescie i picie kawy w knajpianych ogrodkach.
Dla zabicia czasu spalam przez wiekszosc dnia, fajnie, nie?
Nie naleze do osob apatycznych, ale bywaly dni, kiedy naprawde nie mialam energii ani motywacji zeby wylezc z lozka.
Takie byly poczatki.
Czekanie bylo moim glownym zajeciem.
CZEKANIE.
A czy czeka sie w Honolulu czy w Koziej Wolce, nie ma to najmniejszego znaczenia.

Niepotrzebnie zaczelam w zasadzie, bo to temat rzeka.
Moze powinnam napisac poradnik?
„Jak nie zwariowac w raju – poradnik dla zon ekspatow”.


  • RSS