werita blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2004

Tego rodzaj znajomosci powinny konczyc sie bezbolesnie.
Powinny umierac smiercia naturalna i nalezy dac im lagodnie umrzec, zamiast na sile podtrzymywac nijakie uklady, nawiazujac za kazdym razem do wspolnie przezytych chwil, ktore sa rzeczywiscie piekne, jezeli mysli sie o nich jako o czasie przeszlym dokonanym, natomiast w terazniejszosci nie ma dla nich zupelnie miejsca.
Nie ma po co dzwonic raz do roku i wypytywac „co u mnie”, namietnym glosem, ktory wywoluje w tej chwili juz tylko niesmak.

Obiecuje sobie za kazdym razem, ze poprosze spokojnie i lagodnie, zeby do mnie wiecej nie dzwonil.
Znowu nic z tego.

Kra!

Brak komentarzy

Zmeczenie wplywa niekorzystnie nie tylko na samopoczucie, ale takze na wzrok – Boze, ile ja wczoraj brzydoty sie na ogladalam…

O tym ze miejscowy narod do najatrakcyjniejszych nie nalezy pisalam juz wielokrotnie, ale wczoraj wylegla na ulice sama szkarada, mowie wam.
Piecioletnie dziewczynki o zasuszonych twarzach staruszek, ich matki – wrony, kraczace miedzy soba i drapiace sie po owlosionych lydkach.

Z obawy przed zarazeniem sie ta paskuda, napuscilam wanne wody i wyszorowalam sie skrupulatnie, po czym zaleglam na sofie, obciazajac Chlopa gotowaniem, zmywaniem i reszta domowych obowiazkow.

Duzo lepiej mi dzis.
Dzien dobry.

Wyliczanka

1 komentarz

Po pierwsze: kwitna bzy. Pachna mi w drodze do domu, przypominajac o dziecinstwie (taka stara i taka sentymentalna ;)

Po drugie: za trzy tygodnie jade do Polski, juz bardzo zunifikowanej. Nie moge sie doczekac.

Po trzecie: Pol nocy rugalam dzieci mojej siostry oraz siostre, blizej nie wiadomo za co, ale na tyle skutecznie, ze obudzilam sie zmeczona i zla.
(Bo ja zla kobieta jestem).

Strasznie nie chce mi sie dzis pracowac.

Mlodzi

1 komentarz

Ta dzisiejsza mlodziez. Sam miod.
Przyglada mi sie dyskretnie (aczkolwiek nie na tyle dyskretnie, zeby nie mozna bylo zauwazyc).
W pociagu ukrywa sie za oparciem z czerwonego plastiku i sledzi moje odbicie w szybie.
Pewnie ma ze dwadziescia lat.

Ide za nim i gapie sie w pionowe pekniecie po wewnetrznej stronie nogawki w jego podniach (gapie sie tak, ze pewnie go parzy).

Mam slabosc do czekolady.

D day

2 komentarzy

No i nadszedl ten dzien – wszystkie spodnie staly sie ZA MALE.
Skazana bylam na pojscie do pracy w starej i znienawidzonej spodnicy jeansowej, ktora, jako jedyna, opasala bez problemow moje oplywowe ksztalty.

Ale za to wczoraj – HA HA – na konto „wydatkow domowych” (a co?!) nabylam dwie pary rewelacyjnych, dzianinowych galotow, ktore maja mi starczyc az do konca, chociazby ze wzgledu na kosmiczna cene.

Mordercy krabow

1 komentarz

A to wlasnie…

Kraby

Krabusie, krabeczki, ktorych setki chrzeszczaly pod oponami naszego samochodu, a z ktorych jeden zdolal przednia opone przebic.

Zwierzeta te nieszczesne (w marcu i kwietniu) skladaja jaja i w tym celu przechodza z krzakow do morza (a moze odwrotnie?…)

Nie da sie ominac wszystkich. Niestety.

… a raczej „in there”, bo ja juz w domciu, a tu zimno panie, jak w psiarni.

Co najbardziej zapamietalam z urlopu?

Ano pania starsza, ktora na rozgrzanej plazy, ni z tego ni z owego, zaczela przygrywac na harmonijce ustniej „Przybyli ulani pod okienko”.

I jeszcze tysiace krabow w naturze, ale o tym kiedy indziej.

I jeszcze pajaka tarantulle na lonie (natury – oczywiscie).

I jeszcze…


  • RSS