werita blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2004

O piersi…

2 komentarzy

…oraz o jej wysuwaniu, wystawianiu i obnazaniu w miejscach publicznych – notka zainspirowana komentarzami u Mlodej Zebry.

Sama do niedawna karmilam piersia (w tej chwili Oli musi zadowolic sie butelka, bo niebawem wracam do pracy) i karmic publicznie zdarzylo mi sie raz i to w ciemnosciach, podczas ogladania slajdow z podrozy znajomego (swoja droga Kostaryka na zdjeciach prezentowala sie bardzo zachecajaco).

Nie mam w zwyczaju pokazywac golego biustu nieznajomym, ani wtedy gdy stanowi restauracje dla mojego synka, ani gdy spelnia funkcje wylacznie ozdobno – rozrywkowa.
Nie opalam sie topless – no, tak juz mam – staroswiecka jestem, znaczy sie chyba.
Z drugiej strony zazdroszcze troche matkom, ktore nie maja oporow, zeby karmic poza domem, bo odciagarka to rozwiazanie praktyczne, acz upiorne.
(Oprocz samej watpliwej przyjemnosci odcigania krepujace dla mnie bylo tlumaczenie, ze mleko pochodzi z mojej piersi, a nie z paczki, bo ludzie natychmiast przygladali sie dokladniej zawartosci butelki. Yyyyhhh…)
A tak wystawiajac piers mozna nakarmic dziecko praktycznie wszedzie*, nie trzeba podgrzewac ani przelewac :)

* Zdecydowanie jestem za dyskrecja, szczegolnie gdy mozna nakarmic w innym pomieszczeniu niz to, gdzie siedza ludzie, bo rzeczywiscie blada piers niekoniecznie musi sie innym podobac.

Nie prowadzam swojego dziecka do restauracji bo uwazam, ze ludzie ktorzy przychodza na kolacje nie placa za wysluchiwanie do kotleta koncertu w wykonaniu niemowlaka, poza tym ja rowniez chce zjesc spokojnie i napic sie wina (no a jak!), nie muszac przygladac sie wozkowi (nawet gdy spi w nim moje malenstwo, dla mnie najpiekniejsze na swiecie – wiadomo ;)

No w kazdym razie, nie ma co przesadzac, zaperzac sie i robic dramatu, bo w koncu gorsze rzeczy czlowiek widuje niz goly cyc.

Histeria

2 komentarzy

Przed poludniem mam ochote udusic mojego synka za jego histeryczny wrzask bez powodu (tzn powod jest: mlody chce na rece), bo dzwiek wydobywajacy sie z jego gardla jest nie do zniesienia – tja, wredna matka zamiast piac z zachwytu nad kazda kupka…

Jedynym sposobem na uciszenie gadziny jest wyjscie na spacer: Oli zapakowany w kombinezon (z uszkami misia – napotykane babcie i studentki piszcza z zachwytu)i wetkniety w nosidelko, usypia zanim winda zdazy zjechac do parteru.

Krazymy wiec po miescie dopoki nie nadejdzie pora karmienia.
Pijemy kawe z S., w knajpie na rynku, wywolujemy zdjecia, robimy zakupy i cieszymy sie, ze nie pada deszcz…

Podobno w knajpie w Brukseli puszczali co tydzien dwa odcinki Dekalogu.
Pewna kolezanka doniosla mi przrazona, ze obecni na projekcji Polacy byli w wiekszosci podlysiali i szczurowaci, tak ze dala sobie spokoj z poazywaniem naszych rodakow kolezankom Brazylijkom, zeby nie pomyslaly ze u nas nie ma przystojnych mezczyzn.

I tu moja osobista prosba: drogi chlopaku jak z zurnala, nie czekaj, tylko kup bilet i przyjezdzaj do nas, na ciebie czekamy.

W i reszta kobiet.

Ostra jazda

6 komentarzy

Prawo jazdy bede robic.
Zdalam egzamin teoretyczny i teraz czeka mnie 9 miesiecy nauki obslugi samochodu, uo boze.
Chlop mnie bedzie szkolil (zebym mogla swobodnie panikowac, histeryzowac i krzyczec na instruktora).
Kazdy ma jakies fobie, nie? Ja sie panicznie boje szybkiej jazdy samochodem, cierpie za kazdym razem, kiedy jedziemy gdzies w trase, no ale rozum (what??) nakazuje mi nauczyc sie prowadzic, bo trzeba bedzie Olka do szkoly wozic kiedys :)

Dowod

1 komentarz

Oto dowod, ze stara jestem jak wegiel kamienny:

wczoraj zapachnialo mi w pewnym momencie lizakiem – kogucikiem.

J. ma nowego narzeczonego.
Przystojny jest i fajny do tego (wyczuwam w tym podstep).
Skoro jest(byl) kawalerem do wziecia, na pewno ma jakies wady ukryte, hmmm…
Taaa… jestem znawca mezczyzn, oczywiscie.
No dobra, troche nie wierze w te historie, ze zona go nie rozumie i wcale ze soba nie spia, a on – ten aniol w ludzkiej skorze, pokrzywdzony przez los i caly biedny (ma troche problemow finansowych, no ale jak mu nowa narzeczona pozyczy do przyszlego miesiaca, to on na pewno odda) i w ogole jego byla to potwor byl, a nie kobieta, bla bla bla…

Ale co to ja chcialam.

Acha – ze J. ma tego faceta, co wszystkim sie spodobal, nawet mojemu Chlopu (ho ho!), no i wszystko fajnie, tylko ze troche daleko rezyduje.
Pare tysiecy km stad.

Czy naprawde warto inwestowac w zwiazek na taka odleglosc?

Chcialoby sie cos wesolego napisac, o jakims nadzwyczajnie smiesznym wydarzeniu, a tu panie zima za oknem i w duszy tez jakas taka szarowka.

Nawet na ciele szarowka – a raczej na wlosach, bo dalam sie pofarbowac w sobote, ten szary z brazem akurat bardzo przypadl mi do gustu.

A’propos gustow – nie wiem co sie nosi w Polsce tej jesieni, bo u mnie nosi sie ciuchy z lat 60, tweedowe plaszcze z wielkimi kolniezami i powpinanymi kwiatami, asymetryczne spodnice i grubodziergane swetry.

Na nogach kozaki – najlepiej czarne, dlugasne, szpicaki albo i nie, z rzemieniami, klamrami, zamkami – jak kto woli, w kazdym razie kozaki to mus.

* * *

Brak komentarzy

Lubie chodzic po sklepach w listopadowe popoludnia, wloczyc sie miedzy regalami, podczas gdy na dworze pada i zaczyna robic sie ciemno.
A potem, obwieszona torbami, wypic grzane wino w knajpie na rynku i przysuwac sie o chwile coraz blizej mojego sasiada, aby upakowac przy stoliku kolejnego znajomego z przymarznietym nosem.

Que linda eres!

1 komentarz

Znaczy sie, ze Kolumbia taka piekna jest, jezeli wierzyc haslu na koszulce B. oraz zapewnieniom innych znajomych.
Trudno jest skoordynowac karmienie dziecka z poznonocna potancowka w drugim koncu miasta, ale jakos sobie radze dzieki mojej niezastapionej Gazeli, dojarce i Chlopu (yyy… powinno byc w odwrotnej kolejnosci).

Niestety nie ma zadnych fajnych chlopakow do obtanczenia, poza starymi znajomymi, ktorzy tancza ze mna, bo nie ma rowniez zadnych fajnych, nowych dziewczyn do obtanczenia.
Nie oszukujmy sie, nowe latynoskie twarze zwykle dodaja imprezie pikanterii, a tym razem nici, no moze oprocz nietanecznego S. o dlugich anielskich lokach i diabelskim usmiechu.


  • RSS