werita blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2004

Zielono mi

4 komentarzy

Sylwestra w towarzystwie z Zielonego Przyladka, juppi!
Wczoraj okazalo sie, ze „skromna” impreza przewidziana jest na 60 osob, zobaczymy jak zniesie to najmlodszy jej uczestnik (dzieci spia na osobnym pietrze, nalezy zabrac baby-phone).
Strasznie sie ciesze, bo to oznacza tance hulance, a jak oni potrafia tanczyc, niech mnie Bozia ma w swojej opiece a zieloni w swoich ramionach!

Zycze wszystkim szampanskiej zabawy i wsjego charoszego w nowym roku.

And – God bless Africa!

* * *

2 komentarzy

Wyjatkowo malo prezentow znalazlam pod tegorocznym drzewkiem, Chlop sie za to spisal na medal, w kolorze wina tym razem :)
Mlody zaczal „gu-gac” i puszcza zalotne usmiechy we wszystkie swiata strony, bedzie z niego kawal flirciarza, jak tak dalej pojdzie.

W tym tygodniu znowu wszystkie wieczory poza domem.

Jako ze tropiki u nas a nie White Xmas, zamiast choinki mamy ustrojonego fikusa (choinek w sklepie podobno nie bylo – wg Chlopa).
No nic.
jak szalec to szalec – zamiast karpia bedzie kaczka, zamiast pierozkow z kapusta – francuskie sery.
Zamiast barszczu – czerwone wino, ktorym sie upije, podejrzewam, ze smutku i nostalgii, bo tak.

Acha, w dziale, w ktorym pracuje (od tygodnia) saczy sie tyle jadu (ploty, zawisc, negatywne komentarze na kazdy temat), ze skora mi sie luszczy i sweterek filcuje.
No nic, jakos przetrzymam, nie?
Od zawsze zastanawia mnie czemu ludzie stwarzaja sobie w miejscu, w ktorym spedzaja wiekszosc dnia, tak syfiasta atmosfere, a potem jecza, ze nienawidza swojej pracy?

I tym optymistycznym akcentem koncze i ide pic firmowe wino. Baj.

No to jestem.
Nie zginelam, nie zagubilam sie na trasie ani nikt mnie nie porwal, tylko normalnie wrocilam do pracy, zostawiajac mlodego w szponach chlopa i tesciow.
Przesiudali mnie tu w miedzyczasie do innego dzialu, moze i nawet dobrze zrobili, bo nie bede juz musiala liczyc (ju nou, tych sweterkow) a i jezykami obcymi bede mogla sie poslugiwac.
Flamandzkim gulgotem rowniez, a jakze.

No dobrze, teraz skonsumuje bulke.

Za duzo:
- ksiazek do przeczytania,
- cm w biodrach, ale z tym sie zrobi porzadek juz niebawem (wina Olka, rzecz jasna),
- hormonow, co targaja ma niespokojna dusza,
- zachcianek jednoczesnie.

Za malo:
- czasu – w dalszym ciagu…
- bratnich dusz, tu gdzie mieszkam,
- spodni, w ktore sie mieszcze ;)
- zdrowego rozsadku,
- nowosci plytowych ze swiata latino,
- urlopu.

W sam raz:
- Chlopow i dzieci (poki co),
- pieniedzy,
- zdrowia,
- ambicji i zdolnosci.

Nie chce mi sie swiat w tym roku, bo beda zupelnie nie polskie. Ble.

-

Wielka zaleta tej czesci miasta jest nowo otwarty polski sklep.
Poszlam dzisiaj po sezamki, wrocilam z butelka krupniku (tego miodowego ;), galaretka truskawkowa (do zrobienia imprezowych zelkow alkoholowych), przecierem ogorkowym i kasza gryczana.
Ale fajnie!

Kasanoga

Brak komentarzy

Jakiez bylo moje zdziwienie, gdy w sobote nie moglam wcisnac lewej nogi w zaden but…

A wszystko przez ten stol, z ktorym zderzyl sie dzien wczesniej maly palec mojej lewej stopy.
Co za bol, mili moi, tragedia po prostu.
Na szczescie wczoraj rano udalo mi sie dokustykac na stacje, z plecakiem i wozkiem pelnym mojego potomka, oraz odbyc podroz z dwiema przesiadkami, urozmaicona zmiana pieluch i karmieniem.

Zimno tu, brrr…

Droga mammo(mia),

lista zawiera imiona i nazwiska pieciu mezczyzn (lub kobiet, jak kto woli), z ktorymi – w przypadku spotkania i przy sprzyjajacych warunkach – wolno nam zrobic wszystko, bezkarnie i za pelnym przyzwoleniem slubnych (albo i nie) partnerow.

Oczywiscie lista musi skladac sie ze znanych osob, ktorych prawdopodobienstwo spotkania jest znikome, nie mozna wpisac na nia Staska z sasiedniego bloku, chociazby snil nam sie po nocach.

no, to do roboty!

Czemu na mojej ulicy nie wolno dzis parkowac?
Bo mi tu kurna jakiegos mega giga drewnianego pajaca ustawili.

Bez glowy z reszta.

Nie mam pojecia o co chodzi, pajac poki co buja sie na dzwigu, a po chodniku snuja sie obserwatorzy, mowiacy roznymi jezykami.

To chyba jakis happening jest, czy cos.

Co nie zmienia faktu, ze w nienajlepszym humorze dzis jestem, z powodu kradziezy kolejnego roweru. Tak, wlasnie tego nowego.

***

Brak komentarzy

Czterdziestodwuletni znajomy dziwi sie, ze leca na niego mlode dziewuszki. Cos jest nie tak z dzisiejszymi dwudziestoletnimi chlopcami, czy co? – pyta, chociaz widac, ze ta maloletnia adoracja sprawia mu wielka przyjemnosc.
Facet ma lekkiego fiola na punkcie starzenia sie (moze dzieki temu wyglada duzo lepiej niz wiekszosc jego podtatusialych rowiesnikow).

Hmmm… ciekawe jak ja bede wygladac w wieku 42 lat.

Mam takie marzenie:
moj nastoletni syn, wyzszy ode mnie o glowe (tatus ma 194 cm, wiec sa duze szanse), wezmie mnie pod reke i zaprowadzi na parkiet, po czym odtanczymy razem pare kawalkow, z wielka przyjemnoscia i swoboda.


  • RSS