werita blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2005

Czlowiek im starszy, tym glupszy – nie da sie ukryc.
Zamiat po bozemu przed telewizorem herbatke wysaczyc i wyspac sie nareszcie, przehulalam piatkowa noc i teraz ponosze tego bolesne konsekwencje.
(Dobrze ze mlody dal nam pospac do 11.00.)
Takiego tlumu w mojej salsowni jeszcze nie widzialam. Jedyny taniec mozliwy do wykonania w takich okolicznosciach to przytulaniec (merengue albo bachata, niekoniecznie wolne), stwarzajacy warunki do poocierania sie o rozne zgrabne tylki, a jakze!

Bardzo mi sie podobal moment, kiedy puszczono szybki kawalek, ktory w paru miejscach ma wolna, leniwa wstawke (aj mami…) - cala sala zastygala na chwile w bezruchu, po czym wszyscy zaczynali tanczyc „samymi biodrami” (no nie wiem jak to opisac w przyzwoity sposob ;)
Bylo goraco, ciasno, pot sie lal po plecach i laly sie rozmaite trunki.
Tak lubie.

Poza tym powyciagalam sobie najrozmaitsze wnioski (z glowy sobie powyciagalam), poprzygladalam sie roznym mniej lub bardziej znajomym i dzisiaj bede plotkowac, przepraszam
– dzielic sie wrazeniami, z G.

Milego weekendu zycze. Slonce u mnie.

Obrazony kelner, przepieczone mieso i slony rachunek – oto przepis na podla restauracje dla turystow.

Kelner chlusnal nam pospiesznie winem do kieliszkow i polecial wlazic w tylek amerykanskim klientom, bo oni daja duze napiwki (w jeden z tylkow zmiescilby sie swobodnie z otwartym parasolem w dloni, tak baj de uej).

Chlop mi nie wierzy kiedy mowie ze przy tej ulicy, w samym centrum Starego Miasta, wszystkie restauracje nastawione sa na masowa i bylejaka obsluge forsiastego klienta. Przekonujemy sie wiec o tym (po raz kolejny) na wlasnej skorze.
Buuu.

Duzo lepiej

3 komentarzy

Kiedy bylam mala dziewczynka a pozniej (naturalnie) nastolatka, nie mowilo sie o dietach, anoreksjach, botoksach i innych cudach ostatnich lat.
Dzieciaki w klasie dzielily sie na grubych i reszte – grube byly rzeczywiscie grube, natomiast zadna z moich kolezanek nie skarzyla sie, ze ma 1.5 cm za duzo w pasie (nie sadze zeby ktorakolwiek sie mierzyla).
Jedynym poznodziewczecym / wczesnokobiecym zmartwieniem byly nieobecne biusty, no ale to dlatego ze – jak podejrzewam – obecny w obojetnie jakim rozmiarze biust byl oznaka doroslosci.
O zmartwieniach chlopcow nie mam pojecia, bo nigdy nie bylam chlopcem (chociaz kiedys ze wzgledu na chlopieca sylwetke odeslano mnie do meskiego fryzjera – trauma).

W drodze do pracy mijam codziennie dziesiatki Mlodych, w trudnym do okreslenia wieku. Wszystko przez te obcasy, makijaze, papierosy, czarne kreski.
Czy dzisiaj czegokolwiek mozna dorastajacemu dziecku zabronic?

Aucz!

3 komentarzy

Jakis zlosliwy karzel gra w mojej glowie w squasha.
Paszol won!

Wariatkowo

Brak komentarzy

Jezeli ktos widzial wczoraj potwornie odziana kobiete myjaca okna o godz. 21.00, po ciemku i przy zacinajacym sniegu, to znaczy ze widzial mnie.
Z glosnikow buchala kizomba, a my z G. walczylysmy z brudem u przeprowadzajacego sie kolegi.

Swoja droga podejrzewam ze cale to sprzatanie to wielka mistyfikacja, tak naprawde chodzilo o to, zeby sie po wszystkim grogu napic i omowic plany na nadchodzacy festiwal.
No i co, ze dopiero w sierpniu?

Kolega nasz kochany przeprowadza sie do domu z ogrodem – czytaj: grill, lezak, koktajl – ciezko bedzie mial z nami tego lata.
Juz wczoraj atmosfera byla goraca, mimo mrozu, wyobrazalismy sobie jak by to bylo, gdybysmy mieszkali w tropikach…
I przez chwile poczulismy swieza bryze wpadajaca przez szeroko otwarte okna, uslyszelismy szum poruszanych przez wiatr palmowych lisci i splynely nam po karkach kropelki potu.

Auuuu… Ide wyc do ksiezyca.

Mieszanka

3 komentarzy

Na imprezie firmowej podaja na dzien dobry tyle szampana (gut!), ze do stolow udajemy sie wezykiem.
Po chwili rozumiem na czym polega wic, mianowicie jedzenie, mimo tego ze podane jest na roznych talerzach i w roznych katach sali, wyglada i smakuje jednakowo (a podobno jedno to chinszczyzna a drugie paella).
Spryciarze.
No ale kto by tam sie ryzem przejmowal, kiedy wino sie leje w doborowym towarzystwie.
Pohulalam.

Wieczorne rozmowy herbaciane z G. (Chlopow wyslalysmy na piwo, zeby nie podsluchiwali – no, skarbenki a nie zony jestesmy) niezmiernie utwierdzaja mnie w przekonaniu, ze gdybysmy sie zdecydowaly spedzic miesiac gdzies na wygnaniu, prawdopodobnie wpadlybysmy na siebie w tym samym miescie, w tej samej knajpie.

Czy w Krakowie sa knajpy salsowe?

Konsekwencja

2 komentarzy

Czasami nie oplaca sie bycie konsekwentna i z zasadami, bo podczas gdy reszta swietnie sie bawi, my zostajemy na lodzie.
Tak wiec, zanim reszta sie zorientuje, tym razem my bedziemy sie swietnie bawic, poza zasiegiem ciekawskich oczu i uszu.
Skurczylo sie strasznie moje miasteczko, dziwne rzeczy sie w nim dzieja od pewnego czasu i nie wiem, czy mi sie to podoba.

Istnieje lekarstwo na piatkowe wieczory w domu. Nazywa sie Talea i chwala temu, kto je wynalazl.

Ale nie o tym chcialam…

- portfel
- telefon
- klucze
- kalendarz
- chusteczki
- gumy do zucia
- niezbedne papierzyska
- parasol

no, slucham panow? Gdzie trzymacie te wszystkie rzeczy, ze udaje sie wam wyjsc z domu bez torebki???
Bo ja tez bym tak chciala.

Trzy razy w tygodniu odbieram Mlodego z przedszkola. Jade w tym celu autobusem na drugi koniec miasta, targajac na plecach plecak (logiczne) z powyzszymi skarbami, a w reku dziadowke z ksiazka i pudelkiem po kanapkach (i rekawiczkami i czapka).

W przedszkolu czeka na mnie Mlody, ktorego pakuje w nosidelko, oraz torba z butelkami i ciuszkami, ktora przewieszam sobie przez ramie.

W drodze do domu kupuje chleb i cos na obiad – przybywa mi kolejna reklamowka…

Co to ja jestem? Osmiornica???
a gdzie wolna reka na bilet miesieczny, ktory nalezy pokazac przy wsiadaniu do autobusu? A jak oko zaswedzi, albo zadzwoni telefon?

Ludzie mi sie na ulicy przygladaja, nic dziwnego, bom obladowana jak dromader.
Help!

Za tydzien hulam w stolicy. Kto by pomyslal ze kiedys bede planowac z takim wyprzedzeniem.

Bania u …

2 komentarzy

Stol zastawiony butelkami wodki (jak w pewnej knajpie na Pomorzu 10 lat temu :), szklankami z lodem i zapitka. Za stolem szesciu facetow i ona jedna.
Panowie w rozpietych koszulach, czarnych spodniach na kant, bialych skarpetkach frotte i butach – wsuwkach.
Taki charakterystyczny mundurek, kto nie zna tych klimatow?
Dowodca druzyny jest ten Gruby z wybylantynowanym wlosem, zloto tu i tam, nozka drga w rytm muzyki, cala sala tanczy.
Towarzyszaca im przedstawicielka plci pieknej (wyjatek potwierdza regule, tak?) jest brunetka podszywajaca sie pod blondynke, ma obcisla, blyszczaca bluzeczke i dawno nie myty konski ogon.

Taniec z U. zostaje nagrodzony (przez nakrecona szanowna komisje) brawami, a w strone mojego partnera wysuwa sie owlosione przedramie i dlon sciskajaca serwetke do otarcia spoconego czola (na prozno, bo U. zawsze ma przy sobie recznik).

Taki sobie czwartkowy wieczor.

Dlaczego im bardziej chce kogos spotkac, tym bardziej go nie widuje? Czy to taka gra?

* * *

3 komentarzy

W zeszlym roku, podczas urlopu, chcialam kupic w malym sklepiku pare cd z muzyka reggaton, ktorej slucha teraz cala mloda Kuba.
Nie znajac wykonawcow ani tytulow piosenek postanowilam zdac sie na gust dziewczyny pracujacej w ulicznym kiosku.
Wybrala dla mnie dwie plyty, podobno samyje luczszyje.
Chcialam przesluchac po kawalku z obu CD, poprosilam wiec pania, zeby mi puscila ktoras plyte.
Sprzedawczyni stwierdzila, ze niestety nie ma odtwarzacza cd, ale ona moze mi zaspiewac (!!) kawalek pierwszej piosenki.

Co zreszta uczynila, nie czekajac na moja reakcje.

***

Druga sytuacja zdarzyla sie juz w Belgii, kiedy to inna pani usilowala sprzedac mi przez telefon bielizne (piec par majetk w cenie trzech, bardzo ladne – wg pani z telesprzedazy).

W ciekawych czasach zyjemy, he?


  • RSS