werita blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2005

***

4 komentarzy

Moja chorobliwa zachlannosc dziania sie, wrazen, desperacka proba laczenia zupelnie niepasujacych do siebie fragmentow ukladanek, najczesciej konczaca sie bolem zoladka i szlochem, bo nijak sie nie da, zawsze cos tam sie po drodze zniszczy. Znowu mnie dopada.
Nagle pragnienie wydzierajace sie z kazdej komorki ciala, by zaprzedac sie na chwile, wyrwac sie z rzeczywistosci po to, aby znowu uslyszec wyszeptana-wyspiewana noca francuska piosenke, na pustej ulicy wykonac pare piruetow i zapamietac na zawsze lagodny ruch dloni gladzacej klape marynarki.
I jeszcze pare komplementow banalnych a wyjatkowych, bo wdmuchnietych prosto w kark, bardziej odczutych niz uslyszanych w tym halasie. I dac sobie obietnice, ze ani mrumru, bo gdy otworze usta wyplynie z nich struga miodu, a tu trzeba dzialac ogniem, chociaz zupelnie sie nie da.

A potem pieszcze wyobraznie wymyslonymi sytuacjami, ktore sie nie wydarzaja, bo cos tam.

Siedzimy z Chlopem na balkonie. W zasadzie to ja siedze i rycze. I pale, chociaz nie pale przeciez.
Chlop przysiada sie, troche niesmialo i juz po chwili toczymy pojedynek: jego logika vice moje emocje – wiadomo kto wygrywa.
Jestem mu wdzieczna, ze daje mi sie wyszalec kiedy tego potrzebuje, ze nie odbiera mojej gwaltownosci jako ataku na wlasna osobe i ze przymyka oko na glupoty, ktore wygaduje i wyprawiam, chociaz czasami lepiej bym sie poczula, gdyby wyszedl i trzasnal drzwiami, rzuciwszy na odchodne pare kurew.

Co 5 min. sprawdzam czy nie dostalam smsa. Nie dostalam.

Nie moge pisac ani mowic.

Chce do domu, spac.

Rozpacz

4 komentarzy

Wczorajszy wieczor przeplotkowalysmy z kolezanka W. siedzac na rynku pod mega parasolem, bo lalo jak z cebra.

Ponadawalysmy na zdziadzialych znajomych, ktorych nijak nie mozna z domu wyciagnac na piwo. Czyz to nie jest prawdziwy dylemat?

No bo tak:
znajomi w naszym (hm, hm) wieku maja z reguly rodziny, dzieci, mezow albo – co gorsza – zony, wiec absolutnie nie maja czasu.
Mlodziaki, Chlopcy i ciacha, te z gornej polki, przygotowuja sie wlasnie do nadchodzacej sesji i na zapraszajace sms-y odpisuja ze „sorry, ale jutro mam test/egzamin/blablabla”.
Az by sie chcialo odpisac natychmiast „A gowno mnie to obchodzi. Chodz na piwo. Nau.” ale czlowiek dama jest, wiec zagryza wyblyszczykowana warge i przeczekuje.
Starsi znajomi oprocz tego, ze maja podobne zobowiazania do tych w naszym wieku, to jeszcze w deszczowe dni dolega im reumatyzm, albo lumbago, albo maja wlasnie zebranie zarzadu.

Czy w tym miescie juz nikt nie ma czasu zrelaksowac sie w milym towarzystwie?

Jezeli kogos interesuje co mi w uszach gra w tym tygodniu, to przede wszystkim no letting go Wayne Wonder.

ajjjjjj…

Nie wiem

3 komentarzy

Czy chce tu zostac, czy chce w swiat?
Wymaga sie ode mnie podejmowania powaznych decyzji wlasnie teraz, gdy zupelnie nie mam do tego glowy, bo szumi w niej woda sodowa i odpowiedzialnosci starcza mi tylko dla mojego syna.
Nawet gotowac mi sie nie chce. A to juz powazny dylemat dla Chlopa, i mi tez troche wstyd, ze tak to wszystko olewam.
Ciagle sie ludze, ze kiedys zaraze sie stabilizacja i wszystko bedzie ok.

miszmasz

4 komentarzy

Mysle o tobie. Czy ty rowniez myslisz o mnie w tym tygodniu? Nie przyjde. Nie moge. O 24.00. Moge sie targowac dla zabawy. Tez bym duzo dal. Dala. Nie wiem. Nie martw sie. Nie odzyskasz tego za darmo.
Wszystko plynie.
Wszystko we mnie drzy.

W dupie mam ta doroslosc.

… like an African party.

Wyladowalam wczoraj na urodzinach u bardzo fajnych ludzi, ktorych do tej pory spotykalam wylacznie pozna noca w jednej z miejscowych ciastkarni.

Kolega ktoremu towarzyszylam przez pol drogi robil mi wyklad o miejscowych zwyczajach, i zebym sie nie przerazila, ze oni sa tacy… bezposredni. I przede wszystkim jezeli czulabym sie niekomfortowo, mialam natychmiast dac znac, blalala.
Wielkie musialo byc jego zdziwienie, gdy po wejsciu okazalo sie, ze polowa obecnych gosci to ludzie, z ktorymi niejedno piwko wypilam (zabraklo E., ktora miala w zwyczaju wystawiac mnie na pojedynek w „schodzeniu do parteru” – dzielnie bronilam honoru bialego czlowieka, zapewniam :) i rozlegly sie piski i wrzaski, bo dawno sie nie widzielismy.
Blyskaly diamenty, stukaly buty z krokodylej skory, hiphopowe dresy przeplataly sie z tradycyjnymi, wielobarwnymi koszulami z czarnego ladu.

Wytanczylam sie, opilam wszystkiego czego mi anlewano, zostalam wysciskana przez ciacha wszelkich gabarytow, w tym jedno wielkie mega ciacho, ktore uwielbiam.

A potem troche ogladalam ksiezyc nad stacja, siedzac na schodach biura miejscowej policji, oglupiona zabojcza dawka pozytywnej energii, troche pijana, bardzo szczesliwa i na chwile oderwana od ziemi.

Czasami trzeba.
Dziewiecdziesiat procent fajnych wspomnien zawdzieczam sytuacjom popularnie nazywanym „nie wypada”, spontanicznym wyjazdom, szalenstwom w towarzystwie dzikich ludzi, nocom za ktore trzeba bylo slono zaplacic kacem fizycznym i moralnym.

(Na imprezie pojawila sie policja, bo bylo za glosno. Ttroche przerazila mnie mysl, ze Chlop – na przyklad – mialby mnie odebrac rano z aresztu, w ktorym siedzialabym sobie razem z tuzinem ciemnoskorych ubawionych mezczyzn.
Chlop uslyszawszy o moich obawach stwierdzil, ze kazalby mnie przetrzymac w kiciu przez tydzien.
Niedobry chlop. Niedobry.)

Size matters

3 komentarzy

Znowu skumulowaly mi sie takie poklady energii, ze myslalam,ze mnie wczoraj rozsadzi.
O 22.00 nasadzilam na stopy obuwie sportowe, na uszy sluchawki i przelecialam pol obwodnicy, nawet nie wiem kiedy.
Nosi mnie ostatnio jak nastolatke, to chyba przez ta wiosne :)

Dzis o 8.00, przy akompaniamencie ptakow i w pelnym sloncu, odprowadzilam Oliwka do zlobka, poplotkowalam po drodze z napotkanym Zielonym, ktory wlasnie szedl po ryby, kupilam tulipany i czuje jak w srodku zaczyna juz szumiec ow slynny poludniowy wietrzyk, bo wieczorem hulanka.

Dzisiejszy dzien sponsoruje Zouk.

Zawierucha

Brak komentarzy

Lubie rozmowy o muzyce i o tancu. Szczegolnie wtedy, gdy rozmowca potrafi przekonywujaco opowiadac o emocjach, jakie wywoluja w nim powyzsze.
Czuje czasami poludniowy wiatr, od srodka, we mnie, wiesz o co mi chodzi?
O matko, jak ja doskonale wiem. Sama bym lepiej tego nie nazwala.

Kocham ludzi swiadomych swojego ciala i jego mozliwosci.

Wstalismy, wypilismy dwie herbatki z mlekiem, lyknelismy tabletke od bolu glowy i teraz zastanawiamy sie, co zrobic z tak pieknie rozpoczetym dniem.

Aaa… posciagamy troszke muzyczki.

Przyziemnie

4 komentarzy

Powinno byc: Whatever Lola wants, Lola gets.

Zbankrutuje przez ta prace na pol etatu.
Wylazlam z nory na godzinke doslownie i juz zdazylam kupic zestaw blyszczykow do ust Knorra (czy jakos tak ;) i rower (bede bic rekord swiata w ilosci posiadanych i skradzionych rowerow – next!).

Nie zdazylam jednak kupic chleba, Chlop chyba wybaczy?

W tym tygodniu zrealizuje rowniez ofiarowany mi przez znajomych kupon na masaz (moich starych zwlok – aluzju ponial), chyba jestem juz prawie kobieta luksusowa, co?

Mowilam juz, ze nie warto poszerzac znajomosci z gowniarstwem, bo potem takie sa owego sms-owe skutki:
ja: Tego, jak tam w szkole? Studiujemy?
on: „girl, chilling out with my kinda people”.

No? Niech mnie ktos zastrzeli.


  • RSS