werita blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2005

Bylismy pod ta slynna wieza, zdumialo mnie, ze taka niewyrosnieta i krzywa…
(Hmmm… nie pierwszy raz w zyciu taka mysl, ale to juz zupelnie inna historia.)
Potem na plazy pozbylam sie ostatniej nadziei na przystojnych Wlochow.
Wlosi saks. No sorry. Nie lubie dlugich, czarnych kreconych wlosow i juz.
Byly za to turystki topless.
Dlaczego te panie, ktore skladaja sie glownie z celulitisu, oraz ktorych piersi juz dawno przegraly walke z grawitacja, sa najwierniejszymi nosicielkami monokini string?
Posiadaczki gladszych cial w roznym wieku odziewaja sie w bikini, swiadome ze kto ma sie doszukac fajnego biustu czy posladkow, doszuka sie i pod materialem.

Tesknie za doroslym zyciem. Przypomina mi sie jak zeszlego lata nie wolno mi bylo, wiec dzisiaj wieczorem bede pic i palic. Na lawce przed naszym mieszkankiem, w cieniu akacji i czarnego bzu.

Tesknie za moimi tancerzami, za ludzmi na ulicy, zupelnie nie nadaje sie na pustelnice, no moze na taka trzydniowa.

Jutro rano zbiegne znow do stop gory, na ktorej umiescil nas Chlop, bede wracac spocona i zrelaksowana bo nic tak nie czysci mojego twardego dysku jak porzadny fizyczny wysilek.

Znowu wlaczyl mi sie cenzor. Sorry m…

* * *

2 komentarzy

Zagladam 5 razy dziennie, jak ta kretynka, do hotelowego Internet Point. Zeby zobaczyc ze znowu nic, a przeciez tak bardzo czekam na te trzy slowa.
Przyjda jak juz przestane.
Zgubilam wtedy kolczyka i stracilam glowe, ciagle sobie przypominam co uslyszalam tamtego wieczoru. I jak uslyszalam, bo to westchniecie w dalszym ciagu krazy po mojej pamieci.
I tak mi wtedy bylo ladnie i przez ten strach przed uciekajacym czasem tyle przegapilam, teraz probuje odtworzyc wszystkie szczegoly.

Pieka mnie ramiona. Jak juz troche ostygne, wrocimy do domu.
Bardzo dobrze.

Jestem

1 komentarz

Plus trzysdziesci stopni.
Najlepsze pomidory na swiecie.
Najlepsze prosciutto na swiecie.

Jak wroce to opowiem.

zeby wam sie nie nudzilo :)

Zjezdzam

1 komentarz

Siedze – jak to sie mowi – na walizkach, sto tysiecy toreb z rzeczmi mlodego, wozkow, lozeczek turystycznych i kocykow.
Moja wielka walicha, w ktora wrzucilam wszystko co mam, bo jakos nie bardzo chce mi sie myslec i ustalac ile z krotkim, a ile z dlugim.

Najwazniejsze: nagrac plyty na droge, zeby Chlop nie zakatowal kawalkami z lat osiemdziesiatych.
Zabrac paszport.

Mam taki chytry plan, zeby isc zahulac dzsiaj do bialego rana, nie bede sie wtedy bez sensu kladla spac na godzine, tylko prycho i w droge.
Najwyzej umre gdzies miedzy Belgia i Wlochami.

Moja wspolniczka w zbrodni jest odpowiedzialna za podawanie mi regularnie co pol godziny szklanki wody.
Bo to nie jest tak, ze ja koniecznie musze pic alkohol, tylko jakos nie lubie zamawiac napoi bezalkoholowych.

Ok. Czas na mnie.
Ciao bellas…(i bellos, oczywiscie)

Po co

6 komentarzy

Od dnia, w ktorym podeszla do mnie znajoma Polka i z usmiechem zapytala czy prowadze tego bloga, poprzeczka autocenzury podskoczyla o pare poziomow i pnie sie niezmiernie w gore.

Mlody adorator znowu mruga w moja strone, wpada na piec minut i po chwili znika do swojego zycia, pelnego dwudziestoletnich chichotek.
Lubie jego towarzystwo i ludzi wsrod ktorych sie obraca, chociaz wiem ze moje prawdziwe zycie jest gdzie indziej.
Tu, od czasu do czasu, zagladam aby oderwac sie od rzeczywistosci, wyciagam sie na podniszczonej sofie zeby przejrzec zdjecia z francuskich cmentarzy, patrze przed siebie wydmuchujac dym z papierosa, slucham komentarzy wpatrujac sie w czarne oczyska Mr B i troche zazdroszcze im tej wolnosci, tego niespieszenia sie do niczego, braku obowiazkow, picia taniej whiskey i czterodniowych imprez urodzinowych.
Podejrzewam ze jestesmy dla siebie rownie egzotyczni – moje Duze Miski vc ja: mezatka po trzydziestce (czytaj: to ludzie zyja tak dlugo?), kobieta dzieciata i pracujaca. Kosmos.
Za jakis czas pozwole im pobawic sie z moim synkiem (putain! Il est super! – stwierdzil Mr G na widok mlodego szczerzacego dziasla z wozka), ugotuje gar curry i pokaze zdjecia z przeszlosci, poki co chce jeszcze pobyc that nice lady, albowiem powiadam wam, ta banda potrafi po dzentelmensku wydobyc ze mnie ksiezniczke.

Nic tu po mnie dzisiaj.
Za cieplo od srodka, metlik w glowie, mam ochote sluchac muzyki, zagluszyc wszystko glosnym nawolywaniem jakiejs panienki move your body girl, reszta moze poczekac do jutra.

Smieszne, ze rzeczy sluzbowe mam poukladane rowniutko, wiem co po czym nastapi i bez problemu przekladam terminy, jak nie dzis to jutro.

Za to prywatnie spalam sie czekajac, jestem niecierpliwa do granic, co oczywiscie z reguly zle sie dla mnie konczy.

No wiec ide sobie.

Oczywiscie wczoraj nic nie zrobilam, poza wlaniem w siebie duzej ilosci piwa / wina i zjedzeniem porcji pizzy. Rozmiaru mniej wiecej lodowiska.
Chlop mi dzielnie towarzyszyl, wiec rowniez boli go glowka, fajni z nas rodzice.
Zachwycil nas wczoraj wlasciciel innej knajpy, a raczej jego czterdziestoparoletnie cialo, ktorego niejeden mlodziak moglby mu pozazdroscic.
Adonis – stwierdzil Chlop (skad on zna takie slowa?)a ja nie moglam sie nie zgodzic, skubaniutki ma mniej zmarszczek niz ja.
Znaczy – kurzych lapek.
Ja mam duzo, bo wesola ze mnie dziewczyna i czesto sie smieje.

Znowu wskoczylam w zimowa kurteczke, no zalamac sie mozna. To ma byc maj?
W zwiazku z sobotnim wyjazdem na urlop mam dlugasna liste rzeczy do zrobienia / kupienia / zapakowania, w duzym pokoju pietrza sie Himalaje do wyprasowania a ja juz tylko mysle o tym, zeby sie wyciagnac przy basenie.
Panie Boze, jezeli moge prosic o jedna rzecz, to juz pies drapal tych przystojnych mezczyzn, ale niech tam bedzie cieplo, dobrze?

Ciekawe jak mlodziak zniesie swoj pierwszy dlugi wyjazd z mama i tata.
Nie przepada za sloncem, wiec moze byc wesolo.


  • RSS