werita blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2005

Udusic?

1 komentarz

Bo dla mojego Chlopa to zagadka nie do rozwiazania:

W sypialni stoja dwie walizki, otwarte, w jednej leza moje ubrania, w drugiej dzieciece + pieluchy.

Chlop: Ktora torba jest Oliwka?

HALO???

I wszystko jasne

Brak komentarzy

Malemu ucho sie zapalilo – jak twierdzi pan doktor – i trzeba je natychmiast ugasic, wlewajac krople od strony nosa.

Dzis jedziemy do babci mlodego a mojej mamy, zwanej pieszczotliwe mala Hania.
Jutro pojdziemy z Najmlodsza i nasza rodzicielka w miasto, bedziemy wloczyc sie po sklepach i przymierzac, wypijemy kawe, Najmlodsza zaciagnie nas na stoisko z Diddlami i juz sie nie moge doczekac.
Zazdroszcze wam, dziewczyny, ktorych fajne mamy mieszkaja w tym samym miescie co wy.
Zazdroszcze tego ze mozecie sobie wpasc w tygodniu na ploty, zostawic dziecko na pol godziny, wziac do domu mielone i zasmazana kapustke w sloiku i w ogole.
Ja chce do mamy!

- Maly ma juz trzeci dzien goraczke, wiec pracuje z domu
- Zapomnialam wziac z pracy kabla od komputera, wiec po paru godzinach komputer pokazal mi srodkowy palec i sie wylaczyl
- Jutro znowu strajk, wiec nie wiem czy dotre do roboty
- W ramach upiekszania dalam sobie wypalic naczynko na pysku – smrod palonego ciala, wlasnego zreszta, to naprawde fajna rzecz.

Wierze, ze jeszcze bedzie przepieknie.

Dem(i)on

Brak komentarzy

Obejrzalam wczoraj film, w ktorym Demi ciagle pokazywala cycki i potem mi sie wysnilo.

Siedze w wannie w jakims starym domu, a juz po chwili do tej samej wanny pakuje sie – tadam – Aniol z Dzialu Technicznego (tak! ten sam!) i bez ceregieli zajmuje przeciwlegly kraniec, jest blady i widac mu ptaka.
No, mysle sobie…
Na to moja mama kaze mi opuscic miejsce zdarzenia, bo „dziadek by sie oburzyl gdyby cie zobaczyl”.
I juz po sekundzie okazuje sie ze dziadek (nie moj, ale bez watpienia jakis starszy pan) siedzi z kolanami podciagnietymi pod brode w naszej (mojej i Aniola) wannie.

Niezle nasiekane mam pod czaszka, co?

Kurza przyszlosc

Brak komentarzy

Powaznie zaczynam zastanawiac sie nad nieszukaniem kolejnej pracy.
Teraz, kiedy mlody jest juz taki kontaktowy i coraz wiecej mozna z nim robic, zaczynam nabierac ochoty na wychowywanie mojego synka w domu.
Chciaz moze dobrze byloby gdyby chodzil ze dwa dni w tygodniu do przedszkola, zeby miec kontakt z innymi dziecmi.
Przeraza mnie tylko finansowy aspekt tego przedsiewziecia, bo odzwyczailam sie od proszenia o pieniadze, a przyzwyczailam za to do kosmetykow Diora ;) no ale Chlop sie zarzeka ze wspomoze. Aaaaaa… nie cierpie podejmowac decyzji dlugoterminowych.
Boje sie ze bedzie mi trudno wrocic pozniej do pracy i ze po paru tygodniach zaczne dostawac swira.
Co tu zrobic, co tu zrobic…

* * *

Brak komentarzy

No slucham.

Jak mam przetransportowac mlodego do domu, jak za oknem od wczoraj nieustajaca Niagara?

Rowerem?
Wozkiem?
Z buta?

Taki urok Belgii, ze jak leje to i wieje, wiec parasol mozna obie darowac, chyba ze kto ma taki solidny, jak z knajpianego stolu na rynku.

Szit end fak. End szit.

Szok

Brak komentarzy

Mlody zrobil mi dzis mila niespodzianke zjadajac cala kromke niby pumpernikla z serem i szynka, a potem druga – zwracajac owa kromke razem z roznymi innymi skladnikami (podejrzewam ze z obiadu w przedszkolu). Tak cos czulam ze ten chleb moze byc nieco za twardy.
To zabawne ze jezeli chodzi o wlasne dziecko duzo mniej rzeczy czlowieka brzydzi (a moze po prostu wie, ze nie ma wyboru). Sprzata czlowiek, wyciera, nawacha sie przy okazji i pies, grunt ze mlody ok i sie nie udusil.
Poza tym bardzo mily weekend, odwiedzila mnie fajna kolezanka, ktora przyleciala na 3 dni z NY, bo musiala pogadac z jednym kolega. Jak mus to mus, przeleci czlowiek chocby ocean.
Zreszta czego mozna sie spodziewac po trzydziestoparoletniej kobiecie, ktora nazywa sie Bridget Jones. Naprawde :)
I jak to w towarzystwie BJ…
ale o tym innym razem.

***
inny raz
***

… nie moglo byc normalnie i spokojnie i wszystko zgodnie z planem.
Wyladowalismy w lokalu – bibliotece, knajpie – muzeum, w ktorej czulismy sie co najmniej niezrecznie, z powodu tych wszystkich pluszowych foteli, lamp i ksiag (no i szampana za 2oo EUR na pierszej stronie menu).
Nie nadaje sie do takich eleganckich miejsc, snobowania sie i szemrania o polityce z glebin fotela. Zreszta nie ja jedna czulam sie jakby mi ktos wstazczke od kwiatow na szyi zaciskal, bo i B. rozgladala sie nerwowo, a J. trzydziesci razy potracil lampe i na koniec zbil za jednym zamachem cztery szklanki.
Za to w piatek…

Nr 2?

3 komentarzy

Nie wiem kiedy zdecyduje sie na drugie dziecko. (Poprosze dziewczynke, jezeli juz, bo mam dla niej takie sliczne imie.)
Jakos nie bawi mnie perspektywa kolejnych dziewieciu miesiecy pelnych ograniczen.
Wiekszosc moich kolezanek zdecydowala sie na dwojke – trojke dzieci, jedno po drugim, zeby jak najszybciej „wyjsc z pieluch”, ja chyba jeszcze troszke poczekam (choc zegar tyka ;)
Fajnie byloby gdyby kazda kolejna ciaza trwala krocej, drugie dziecko – 5 miesiecy, od trzeciego wzwyz – 4 miesiace i z glowy.
Oooo… to byloby piekne.

Bez tytulu

Brak komentarzy

Taka mila (nie)spodzianka.
Przychodze sobie do roboty, a z biurka, z zoltej reklamowki, usmiecha sie do mnie rozkraczony marynarz w czapce z napisem Baltona.
W reklamowce zas preza sie cztery Szopeny, przywiezione prosto z Kraju.

Rozdam je Miskom, a to sie uciesza.

(Poza tym na polu bitwy pojawil sie Chlopak od Kanapek – fiu fiu i w dodatku jaki ma aksamitny glos!)

Marakesz

Brak komentarzy

Zamiast przygotowywac sie do egzaminu na prawko wyciagam Chlopa do restauracji, na marokanska tajine w milym otoczeniu.
Wlasciciel wycalowuje mnie na dzien dobry, mowiac ze laaaaata sie nie widzielismy, a przeciez bylam u niego w knajpie tylko raz kiedys, wiec nie wiem co sie tak rozczulil.

Z usmiechem na ustach wtrzacham miske ryzu z warzywami, ale pod skora juz czuje ze kroi sie niemila rozmowa.

…a po burzy spokoj

Odbebniamy wiec standardowa mini awanturke na ten sam co zwykle temat.
W pewnym sensie juz sie przyzwyczailam, ze nie znajdziemy rozwiazania satysfakcjonujacego obie strony, bo jestesmy dwa osly i zaden nie chce ustapic, wiec tylko uprzejmie prosze zeby nastepnym razem drzec koty w domu, a nie w knajpie.

W drodze na rynek atmosfera sie oczyszcza. W nagrode za dobre sprawowanie zostaje mi do towarzystwa sprowadzony kolejny Aniol – zawodnik rugby (yeah, baby!)- piekny i z poczuciem humoru.

A dzisiaj mam tu w boksie obok Czecha, moze by sie tak czeskiego nauczyc?

Na zakonczenie przyslowie – madrosc narodu jak wiadomo:

Mambo mazuri hayataki haraka. Good things shouln’t be hastened.


  • RSS