werita blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2005

Czytam o torturach Fiolki i serdecznie jej wspolczuje, bo do tej pory najpowazniejszym zabiegiem w moim zyciu bylo wyjecie ze mnie Oliwka, a zaraz potem… wypalenie naczynka na twarzy.

Ciarki mnie przechodza na sama mysl o wszelkich interwencjach lekarskich i chirurgicznych, np. o tym przez co przechodzi moja kolezanka.

Obrazowo bedzie:
po znieczuleniu miejscowym (czytaj: 9 zastrzykow) pan – rzekomo dentysta – oddzielil calkowicie dziaslo od kosci nalezacej do twarzy mojej kolezanki(1/4 szczeki), naciagnal, cos tam podczyscil czy przycial i przyszyl. Zeszlo mu sie jakies metr nici.

Czekaja ja jeszcze trzy takie operacje.

Boze.

Z pola boju

Brak komentarzy

Tu brzoza, jak mnie slychac?
Ucieklam z domowej lecznicy do biura, gdzie nikt mi nie kaze pic echinacei ani nie straszy czerwonymi plamami.
Mlodemu ospa w szalenstwach nie przeszkada, bynajmniej. Wczoraj cwiczylismy smiech teatralny na zawolanie, A-hahahaha, zaloze sie ze „starsi kumple” co juz na nocnik siadaja, go nauczyli.

Poza tym jest pieknie, slonecznie, troche mrozno ale chce sie zyc.

No trudno

8 komentarzy

Mowilam ze mlody mial zapalenie oskrzeli w zeszlym tygodniu?
No.
To w tym ma wietrzna ospe, hej!
Tak tu sobie rzezimy, charczemy, smarkamy i obrastamy bablami rodzinnie i z piesnia na ustach.
Bo ja tez jestem chora. Ale nie az tak.
No.
Dobry humor nas jednak nie opuszcza.
To hej.

Pomocnicy

4 komentarzy

Dawno nie bylo o cudach miejscowej telewizji.
Tacy, na przyklad, Sex inspectors, co?
Mozan sobie zamowic pania z panem, ktorzy przyjda do domu, zamontuja pare kamer, nakreca nasze wygibasy lozkowe oraz doradza co zrobic zeby bylo lepiej. Bo niewatpliwie jest zle.

We have a problem…

We wczorajszym odcinku James i Sonia, mlode malzenstwo, oboje atrakcyjni, odslonili przed szroka publicznoscia szczegoly swojego zycia poscielowego.

I tak juz po paru minutach wiemy, ze Sonia masturbuje sie przez kawalek materialu, oraz ze jej maz ma szorstkie dlonie.

Wszystko zostaje opowiedziane powaznym tonem i w oczekiwaniu na diagnoze prowadzacych specjalistow.

A oni, z holiludzkimi usmiechami, spacerujac wsrod pol, ciesza sie ze panstwo tacy otwarci i przyznaja sie do swoich Problemow.

Jezu nie wiem jakie ci panstwo prowadzacy maja kwalifikacje, ale chyba raczej wolalabym najlepszej przyjaciolce przy wodce opowiedziec ze cos nie tego, niz dac sie zanalizowac w drugim programie telewizji.

No mowie ze zupelnie nie na czasie jestem.

Chlopak od kanapek zapuscil wasy (a fe!) i pali papierosy. Przylapalam go w palarni (moze nastepnym razem poprosze o ogien).
Aniol z dzialu technicznego obcial wlosy. Nie wiem czy mu lepiej, bo smignal mi dzis tylko przelotem, ciagnac za soba olbrzymi odkurzacz.

Pije gazylionowa kawe. Siorbanie rozpuszczalnej jest glownym zajeciem w dniu dzisiejszym. No i blogusie.
A propos ktorych – wyczytalam w miejscowym brukowcu, ze pojawienie sie blogowiska znacznie zwiekszylo ilosc czasu spedzanego przez pracownikow w necie. I ze godzina dziennie to naprawde przesada i wielka NIEKORZYSC dla firmy.

Buahaaahhaaa!!!
No przyznajcie sie, kto spedza SKANDALICZNE 60min dziennie na czytaniu blogow?

Nianki tak sie nam wyszczwanily, ze sa wiecznie zajete w weekendy, zaden z nich pozytek.
W zwiazku z powyzszym szykuje mi sie wieczor sam na sam ze sTiVim, od randek z ktorym rosnie dupa i nic poza tym.

Kto chce posiedziec dzis wieczorem przed tv i jeszcze na tym zarobic? ;)

Wojna swiatow

Brak komentarzy

Ale gniota wczoraj wypozyczylam. No tragedia – wielkie kaski rowerowe na trzech nogach chca wykonczyc ludzkosc, troche im sie udaje, ale oczywiscie nie tykaja nikogo z rodziny glownego bohatera. Co za kicha z happy endem.

-teen

Brak komentarzy

Boze. Wlazlam wczoraj na blogusia jakiejs pietnastolatki i wlos mi deba stanal.
Opis imprezy u kolezanki: chlanie, jaranie, mizianie, rzyganie, nawijanie, black-out-owanie.
I kurcze nie wiem, czy dzisiaj dzieciaki naprawde az tak daja ognia, czy tylko w taki sposob o tym pisza, ze mi – starej ciotce – wierzyc sie nie chce.

Mialam udowodnic calemu swiatu, ze po trzech godzinach snu potrafie wziac prycho, otrzasnac sie jak pies po wyjscu z jeziora i poleciec do pracy, cala swieza i wypoczeta, ale chyba jednak nie trzy a cztery godziny sa dla mnie niezbednym minimum.

Powariowali u mnie na wsi – wczoraj na calym rynku byly moze ze trzy knajpy bez duzego ekranu i transmisji meczu.
Trzy knajpy wlaczajac pizzerie i lokal havy metalowy, gdzie nie bywam, bo moj grzeczny sweterek nie bardzo sie komponuje z cala reszta. Ju nou.

No nic, w koncu mecz sie skonczyl i wszystko wrocilo do normy, ludzie zaczeli rozgladac sie w roznych kierunkach, i gadac.

Troche na wyrost swietowalismy dzisiejszy proces i (zapewne ;) dwunastoletni wyrok Miska Niesamowitego, chociaz on twierdzil ze jest niewinny. Usilowalismy wymusic na nim rozdanie dobr materialnych – portfela, laptopa i komorki, ale sie nie dal.
Udalo sie natomiast przehulanie wszystkich pieniedzy, co tam kazdy mial w sakwie wylozyl na stol i nie wiadomo kiedy zrobila sie godzina 3.00.
No czy ja mam mozg???

Najlepsze na pohulankowe poranki sa:
herbata lipowa z cukrem, w duzych ilosciach, oraz maseczka na oczy (taka jak zorro nosil, czy zolw nindza) wypelniona specjalnym zelem, schlodzona w lodowce. Jest niezastapiona, bo mozna ja sobie rowniez do czolka przylozyc.
No to co, popracujemy teraz troszke?…

Domowo

2 komentarzy

Mlody kaszle i chychra, wiec zostaje w domu, bo na szczescie taka mam prace ze poki co, ze moge raz po raz zostac.
Troche sie przygotowuje na to bycie w domu na dobre, ucze sie spedzac czas bez pospiechu, siedziec wsrod klockow i przegladac po sto razy te same ksiazeczki.
Mlody mnie rozsmiesza. Autentycznie, dzisiaj wyprawial takie cuda, ze to ja zarykiwalam sie ze smiechu a on powtarzal swoje sztuczki dla mojej przyjemnosci. Miod.
Znowu sie powtorze, ale naprawde czasami nie wiem komu dziekowac za tyle szczescia naraz.
Poza tym ze mam super dziecko i Chlopa, nie wiem co to problemy finansowe, nie wiem co to czekanie do pierwszego i liczenie grosza.
Nie oznacza to, ze zyje rozrzutnie, albo ze nigdy nie bylam w finansowych tarapatach, ale w tej chwili zyje mi sie naprawde… latwo.
No kurde, wiem ze to przyziemne, materialistyczne i nienajwazniejsze w zyciu, ale taka jest prawda.
Mam farta i juz. Mam farta za ktorego jestem niewyobrazalnie wdzieczna komus gdzies tam na gorze.


  • RSS