werita blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2006

Net

9 komentarzy

Tak jeszcze kontunuujac poprzedni watek.
Internet daje szanse tym mniej atrakcyjnym fizycznie.
Tym, ktorzy zyskuja przy tzw. blizszym poznaniu.
W necie maja szanse zablysnac i oczarowac zanim zostana odrzuceni z powodu (bardzo subiektywnie) mniej atrakcyjnego fizis.
Tak?

Nic nowego

2 komentarzy

Zostaly mi jeszcze dwa tygodnie dziennej samotnosci i obijania sie.
Korzystam wiec jak moge.

Rano wskakuje na strzale (albowiem odkrylam ze moj rower nazywa sie nie inaczej tylko ARROW :) i wioze to moje najdrozsze 10kg do przedszkola, a po powrocie wypijam kawe i wracam do lozka. Nawet gdy rozsadek kaze mi wstawiac pranie, odsuwam rozum na bok (mam w tym wprawe) i mowie spij glupia, jeszcze bedziesz te czasy wspominac z lezka w oku.

Z dzisiejszej drzemki pamietam sen o tanczacych bucikach.
Tak, panie doktorze, i nie wiem co jest gorsze – sam sen, czy fakt ze pierwsza rzecza o ktorej pomyslalam po przebudzeniu bylo, ze musze to odnotowac na blogusiu.

Blog moj, moj prywatny peep show gratis.

Swoja droga to ciekawe jak brak slow (–> eire) lub ich umiejetny dobor moga sprawic, ze zaczynamy o kims myslec rowniez gdy jestesmy off line.
W ktorym momencie konczy sie wirtualnosc znajomosci?

* * *

Brak komentarzy

O piatej trzydziesci mam usmiech na twarzy i zaczerwienione mrozem policzki.

Mam rowniez, mimo ilus tam skonsumowanych piw, wyjatkowo jasny umysl, a im blizej domu, tym jest mi lepiej i weselej, chociaz Chlop (gdyby sie zbudzil) nazwalby mnie z pewnoscia ostatnia pijaczka, nieodpowiedzialna matka i zona niedorosla do swego wieku , czy co tam jeszcze…

A gdyby wiedzial jakich wyborow dokonuje tej nocy, bylby przeszczesliwy.

Pare godzin wczesniej nieznajomy przechodzac obok bez slowa caluje mnie w policzek. Usmiecham sie, chociaz ktos inny moglby za to oberwac.
Ten jest czarujacy :)

Pol nocy czekamy na przyjazd znajomych z innego miasta. Czekamy tak dlugo, ze jest mi juz wszystko jedno kto i czy przyjedzie, a o piatej rano na widok chlopca roku 2005, mojego cieplego czekoladowego ptysia z ktorym przetanczylam pol lata, nawet nie drga mi powieka.
Nie mozna wejsc dwa razy to tej samej rzeki.

Chwile pozniej mieszkajaca we mnie dziewczynka zaczyna ziewac wiec zabieram ja do domu i klade do wygrzanego lozka.

Kocham zycie.

Zaslyszane

2 komentarzy

„Nie lubie jak facet zabiera sie do mojej cipki, jakby ta miala go za chwile ugryzc”

Lubie ciezkie, mocne, czerwone wino.
Ma ono jednak jedna wade – szybko rzuca sie na mozg i placze jezyk, na szczescie nie ma to wiekszego znaczenia gdy konsumpcja przebiega w domu, w bardzo ograniczonym towarzystwie i wszyscy pija rowno.

W Belgii rodzicow chrzestnych wybiera sie przy narodzinach dziecka i niezaleznie od tego czy zamierza sie to dziecko chrzcic czy nie.
Z reguly chrzestnymi sa dziadkowie. Poroniony pomysl – moim zdaniem – szczegolnie jezeli kierujemy sie zasada ze chrzestni maja zastapic rodzicow, gdyby Bozia chciala zobaczyc owych u siebie nieco wczesniej.

Ciekawa jestem czy ludzie tak chetnie godziliby sie na bycie chrzestnymi, gdyby sama nazwa obligowala ich do wziecia odpowiedzialnosci za przyszlosc dziecka.

Np. „sponsor zenski” i „sponsor meski”.

No bo wiadomo ze od chrzestnych oczekuje sie rowniez czestszych i „lepszych” prezentow.
(mi sie zle trafilo, niestety, bo jedyny prezent jaki pamietam to obciachowy sygnet rodowy wielkosci spodka, ktory w ciezkich czasach studenckich sprzedalam w komisie – sorry wujku…)

O pierwszej w nocy konczymy powyzszy temat, bo niektorzy musza wczesnie wstac. Funduje sobie piesza wycieczke do pobliskiego hotelu, bo tam jedynie mozna dostac jeszcze papierosy i wdaje sie w krotka dyskusje o dupie maryni z siedzacymi przy barze klyentami, w stanie duzo bardziej wskazujacym.

Po powrocie do domu zdzielam w leb chlopa czatujacego z jedna sliczna Kanadyjka (a tak na zapas, zeby sobie nie myslal)i ide spac, bo dzisiaj wieczorem wieloosobowy najazd miedzykontynentalny na moja chalupe, wiec musze byc w formie.

Trzydziestodwuletnia powloka nie regeneruje sie niestety tak szybko, jak pare lat temu.
Szit end fak.

***

2 komentarzy

Mlody jak taki ostrozny, ze nawet gdy przechodzi z dywanu na parkiet odwraca sie i schodzi tylem, jak ze schodow :)))

Fajny wieczor. :)
tyle dzisiaj, tyle sie dzisiaj stalo
jazda, ggadka, wino
bola mnie… nogi, boli mnie cale cialo
troche od zmieniania biegow, troche od niespodziewanego napiecia w karku :)

tak lubie

„A tu, Oli, jest TIGRIS…”

Dobrze miec kolegow, ktorzy nie tylko odwiedza, poplotkuja i pomoga przy komputerze, ale rowniez odbiora z przedszkola i zabawia dziecko.
Sam miod.

Jest dobrze.
Czytam ksiazke i potrafie sie nad nia skupic. W ogole – potrafie sie skupic, co jest niewatpliwa oznaka wewnetrznego ladu i oazy spokoju.
Ciekawe na jak dlugo :)
Znajomy Arabowaty powiedzial ze Polki maja wyjatkowy talent do komplikowania zycia.
Moze i cos w tym jest. Jakas iskierka w duszy, ktora nie pozwala nam bezwolnie dryfowac, lecz kaze nadac sprawom okreslony kierunek i zmusza by walczyc o swoje.

Polki latwo wylowic z tlumu – nie po kolorze wlosow czy ksztalcie nosa, lecz po tym ze maja rozesmiane oczy.

Milego dnia, ide gotowac kurczaka na twardo dla mojego goscia.

Zima

4 komentarzy

Pedalujac z salsowego zamku do domu stwierdzilysmy z E. ze gdyby w Belgii zrobilo sie minus dwadziescia, po ulicach chodziliby tylko Polacy i Ruscy.
Powyciagaloby sie rajstopy i kalafiksy, futra i baranie kozuchy, potupalo nozkami na przystanku, popilo herbaty ze spirytem i byloby swojsko.
Belgoza wymarlaby przy minus siedmiu. Na bank.


  • RSS