werita blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2006

Czesc Polsko,
zegnaj mala
„zwariowana wariatko”
fajna z Ciebie laska.

21:49

Dag Belgie,
jak Ci bylo beze mnie
grzeczna dziewczynko?

Mlody na widok pani w imponujacym futrze z lisa usmiechnal sie i wykrzyknal „hau, hau”.

Business

4 komentarzy

Biorac prysznic (w kucki, starajac sie nie zachlapac calej lazienki, bo nie ma zaslony – very sexy) naszla mnie taka oto refleksja:

bedac w czyjejs lazience dowiaduje sie czlowiek o samych niedoskonalosciach swojego gospodarza, co uwazam za wielce krzywdzace dla owego i protestuje.

No bo tak:

szampon do wlosow CIENKICH I LAMLIWYCH
albo PRZECIWLUPIEZOWY.
mydlo w plynie ANTYCELLULITE
krem do cery TLUSTEJ
krem do stop POTLIWYCH

straszne.

Dlaczego nie stwarza sie kosmetykow przyjemnych dla wyobrazni, he?

Zel do kapieli dla skory GLADKIEJ i PIEKNIE PACHNACEJ
wzmacniajacy balsam dla PONETNYCH KSZTALTOW
krem do twarzy POGODNEJ
dezodorant dla UPRAWIAJACYCH RADOSNY I INTENSYWNY SEKS.

No?

* * *

Brak komentarzy

Schlebia mi, starej ciotce, troskliwosc dzisiejszej mlodziezy. Szczegolnie jezeli mlodziez ta jest wysoka, szczupla i zadziorna.
Patrze jak wbiega po schodach, z kwiatami w dloni i w rozpietym plaszczu, przeskakuje po dwa stopnie, jak zwykle pelen energii, a ja stoje w drzwiach na trzecim pietrze, ksiezniczka zakleta w matke. Dama z lasiczkiem na reku.

Przez kolejne dwadziescia cztery godziny jest troche smieszno (troche straszno), bo czuje sie wnikliwie obserwowana, moja wewnetrzna baba podpowiada mi, ze jestem porownywana do bezdzietnych dwudziestoparoletnich, nieskazonych kurzymi lapkami ani zdrapka zeba czasu.
Jest rowniez, a raczej przede wszystkim, bardzo fajnie, szczegolnie jak juz sprzedaje mlodego i idziemy w miasto pospowiadac sie i napic piwa przy akompaniamencie naprawde kiepskiej muzyki.
Lubie poznowieczorne rozkladanie sie na sofach i obgadywanie wypachnionych orzelkow podrywajacych plastikowe krolewny. Lubie kanapki z pasztetem pochlaniane po powrocie do domu.

A przede wszystkim lubie dzisiejsza mlodziez. Ta smukla, wysoka i zadziorna. Mowilam juz?

PL II

Brak komentarzy

Bylismy z odwiedzinami u Cioci Gogi i jej trzodki. Mlody oszalal na widok kotow i szczurow, wyganial sie po mieszkaniu, zbil sloik i poszedl spac.
Jego matka omowila w tym czasie wszystkie istotne tematy (oraz facetow :)

Fajnie.

A dzis wieczorem hulaka z dlugo niewidzianym mlodziakiem, w zwiazku z czym pewnie jutro bede wygladac jak zombi, taki lajf.

W Polsce wybor kosmetykow jest stukrotnie wiekszy niz u mnie na wsi, szczegolnie tych krajowych, bardzo niekorzystnie wplywa to na zawartosc mojego portfela.

Nie mam weny. Moze kiedys.

PL

Brak komentarzy

Jezdze, chodze, latam, plywam.

Spotykam sie z ludzmi, ktorych do tej pory znalam tylko z literek oraz ze starymi, sprawdzonymi znajomymi.
Ze wzgledu na przyrosniety do dloni wozek postanowilam darowac sobie tym razem wyprawy na kawke do tych, z ktorymi kontakt sie poluzowal, nawet gdyby mieli mi kiedys wypomniec ze bylam i nie zajrzalam.
Poki co mam(y) za soba wyprawe do MamyM i jej swietnych dzieciakow – Dwoch Krolewien i Rycerza, wizyte u ciotki Eire i panny Julki – wciskamy sie do tramwajow, karmimy mlodych, gadamy po nocy popijajac wodeczke, fajnie i swojsko).

Mam jeszcze tyle do zrobienia przez ten tydzien i juz sie ciesze na kazde umowione spotkanie, bo ja tu ludzmi zyje tak naprawde.
Nie chodze po parkach, nie poszlam na spacer na plaze, nie szukam niczego po sklepach.

W ogole, ta notka miala byc na temat lotniska: baba z dzieckiem / torbami / wozkami versus biznesmeni w garniturach z teczka pod pacha.
Bo mimo tego ze robie co moge zeby trzymac mlodego pod kontrola i nie utrudniac Panstwu Sluzbowym lotu, po pokonaniu wszystkich kontroli bagazu i biletow, po tym jak kaza mi zdejmowac paski, skladac wozki, Oli wrzeszczy i ucieka a ja mam nadzieje ze sila woli wymusze szybkie wyklucie sie spod pachy dodatkowej pary rak, a biznesmeni patrza sie na to z gory jakbym byla z innej planety, no wiec chce tu powiedziec, ze ostatnia rzecza jaka mnie po tej masakrze obchodzi jest dobre samopoczucie moich wspollataczy i mam to wszystko w dupie, chce tylko doleciec i juz. Mam rowniez w takich momentach w dupie turbulencje i darmowe kawy, bo modle sie zeby mi sie mlody nie skichal w pieluche.

O. Poza tym wszystko super.
Ide pic kawke. Pa :)

Pieknie

4 komentarzy

Tak mi do wszystkich blisko, wisze na telefonie, umawiam sie i nie moge sie doczekac.

Do tego jest pieknie za oknem, cieplo, bialo i slonecznie, pogoda pasuje do mojego nastroju, jem ogorki kiszone i podsluchuje z usmiechem dyskusje w kolejkach.

Troszke sie tylko dziwie. Nie martwie, nie niepokoje, tylko nie rozumiem.

Alive

3 komentarzy

Jestem i mam sie swietnie.
Lot byl wyjatkowo przyjemny, mlody spal, my z Chlopem saczylismy czerwone winko, ladowanie przebieglo super lagodnie i bije brawa Wizzairowi za caloksztalt.
No i co – dwa wieczory za mna, obydwa zakonczone pozna noca i ciezka glowa.
Warto i tak, nawet gdy maly domaga sie butelki o 4 nad ranem, jak nigdy, a potem o 7.00, a ja juz nie wiem jak sie nazywam, tak mi sie spac chce.
I tak warto.
Z wczorajszych hulanek w szalonym towarzystwie wynioslam, oprocz nowej cudo znajomej, ktora wreszcie dane mi bylo zobaczyc, pare wariackich chwil i tekstow o krolu wioski, lysym z kozia brodka i spoconych lokciach.

Jakby co to dzis wieczorem Hybrydy.
The show must go on.

Wiem, powinnam pochylac sie nad zelazkiem i szlifowac pazur, ale tak tylko szybciutko zagladam, co tam u Blogowskich slychac i juz zmykam.

Zrobilam wczoraj galaretke poziomkowa na wodce, celem rozbawienia towarzystwa, ale niestety, ze tak sie wyraze, nie stanela na czas.

No i tyle mam do powiedzenia na dzien dzisiejszy.

Pa pa.
Pa.

update 15:43

Jade do banku, beztrosko lawiruje sobie miedzy autobusami i nagle zaczyna mi pachniec.
Co jest grane, mysle, cos sie drastycznie zmienilo w ciagu paru minut, jest inaczej, krew zaczyna szybciej krazyc w zylach i rozszerzaja sie zrenice.

A to pani wiosna zajrzala na chwile,
jest + 9°C i swieci obledne slonce.
Boze, ja chce zeby juz tak zostalo!!

Lubie dzisiejszy dzien z tego wzgledu, ze pewnie w miescie bedzie jak w weekend.
Tylu wsrod nas zakochanych, wiec chyba nie poskapia swoim ukochanym szampanow i drinkow w miejscowych lokalach, co?

Idu hulac, bo to przy okazji urodziny Duzego Miska.

Jutro D-day: podroz do kraju, mam lekkiego pietra jak zwykle przed lotem, ale mlody pewnie bedzie wystarczajaco zajmujacy, by nie dac mi czasu na myslenie o katastrofach i awariach.


  • RSS