werita blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2006

Mlody dostal pierwsza w zyciu meska pizame (fotka w linku po prawej :).
Nie wierze ze ten smarkacz co za chwile zacznie pyskowac, to moja dzidzia.

Fire

Brak komentarzy

Ktos tam obudzil gdzies tam we mnie maly ogienek, i dmucha na niego bardzo skutecznie i chyba za chwile zwariuje.
Jezeli nie ma sie za duzo do roboty w ciagu dnia, latwo jest zajmowac glowe niewlasciwymi myslami.
I bic sie z soba sama.

Zgadzam sie tym panem, ktory spiewa ze wszedzie dookola czyha pokusa gola.

Paszla won, pokuso, zajmij sie jakas kwitnaca studentka, a matki-wariatki zostaw w spokoju.
Niekoniecznie swietym.

Wczoraj kolejna nietypowa wizyta u Zimnej Ryby. Zaczynam sie o nia martwic. O swoje zeby nie, bo wszystko ok.
Ale gdy po kontroli pani dentystka zaczyna obrazowo pokazywac mi na czym polega nauka rumby na Kubie, czyli wypina tylek, ugina kolana i zaczyna podrygiwac calym tulowiem (w tym nieszczesnym bialym fartuchu), to zaczynam sie obawiac, ze cos tam u niej w gabinecie sie rozlalo, jakis glupi jasiu albo cos, bo przeciez to nie moze dziac sie naprawde.

Nadeszlo lato.
Wskoczylismy wiec z mlodym na rower i pognalismy prosto do centrum sportowego, w ktorym miejscowa i zagraniczna mlodziez uprawia na swiezym powietrzu, co tylko sie da.
Skupilismy sie na koszykowce, bo tam chlopcy biegali po boisku w samych szortach :) Ach, ach, ach…
Mlody przeszkadzal ile sie dalo, no bo tez CHCIAL GRAC.
Potem zachwycony wlazl po kostki w kaluze a raczej smierdzace bloto i reszte popoludnia spedzil na boso, zupelnie mu to nie przeszkadzalo.

(Malo przewidujaca ja zapomniala zabrac z domu dodatkowej pary butow :)

Jak mi sie uda przekabacic Miskow mam zamiar zostawiac malego z nimi na pol godzinki na boisku i biegac pare rund po tamtejszym parku. Mysle ze nie bedzie problemu.

Troche mam ostatnio niemilo w domu, ale wygrzebujemy sie z Chlopem z dolka, tak to jest w zyciu (i dlugoterminowych zwiazkach) ze czasami przychodzi lekki kryzys.

Bedzie dobrze.

Mlot

Brak komentarzy

Podejrzewam ze duza wieksza szkode wyrzadzaja mojemu zestresowanemu zoladkowi ci panowie, co lupia mlotami pod oknem juz od switu, niz palone w nadmiernych ilosciach papierochy.
Jestem o wlos, najcienszy, od wywrzeszczenia przez okno, czy oni, kurcze, lanczow nie jedza i nie odpoczywaja?

Na ich szczescie mlody zasnal, byc moze uspily go rytmiczne podrygiwania calego budynku, bo panowie doslownie lupia mi pod samymi drzwiami.
Ulice im sie zachcialo upiekszyc.
Esteci cholerni.

No to jazda

Brak komentarzy

Nie pytajcie.
O drugiej wnocy wskakujemy z Jakubowska (tak, tak, z ta wlasnie) w jej samochod i mkniemy na drugi koniec Belgii, by zalapac sie na agonie urodzinowej imprezy. W sumie dluzej jedziemy niz balujemy, to mi dopiero wyczyn.

W drodze powrotnej podziwiam wschod slonca i zastanawiam sie nad anytpatycznym zachowaniem ciacha lata 2005. Zadziwia mnie to za kazdym razem z taka sama sila.
Nie boli ani nie spedza snu z powiek, tylko kaze sie gleboko zastanowic.

No nie wiem czy bylo tak fajnie, jak mialo byc.

… notka u Sistermoon natychmiast podaje przyklad z zycia (a nawet dzisiejszego poranka)wziety.

Ile czasu mozna prosic, zeby Chlop posprzatal z nocnego stolika sterte komiksow? – dowolna, kurna, ilosc czasu, a komiksy i tak zostana na swoim miejscu.
Zaprzysieglam sie dzis, ze jak nie znikna w ciagu 5 dni, wyladuja w piwnicy. I wyladuja.
(czego marudzisz, babo)
Chlop postanawia wyskoczyc na chwilke (!) do fryzjera 500m od domu.
Jak wyskakuje, tak go nie ma przez dobre dwie godziny, bo…(porwali go kosmici??? – napiecie rosnie), utknal (!) w sklepie z dvd. Biedulek.
Jak juz wrocil i zastal mnie odkurzajaca chalupe i nieco podkurzona, zapytal rezolutnie czy ja musze to robic w weekend (GRRRRR… piana z pyska bryzga na odkurzony parkiet) i czy ma wziac malego na spacer.

No ba, nie tylko wziac na spacer, ale i zrobic zakupy po drodze.

Jak to „zakupy”? Sam? Z dzieckiem? Czy ja nie moglabym przyjsc do centrum jak juz skoncze sprzatac? Czemu nie chce spedzac czasu z rodzina? Czemu sie czepiam i marudze?

Czemu nie jestem lesbijka? Znam jedna doskonala kandydatke na zone, byloby nam jak w raju.

Stolyca

1 komentarz

Podczas gdy moi koledzy ganiaja sie z Mlodym, odciagaja go od schodow i wycieraja mu nos, przygladam sie ich zgrabnym tyleczkom ;) i nadziwic sie nie moge.
Ze tez chce im sie targac te dzieciece foteliki i wozki, wiezc mnie do Brukseli i prowadzac po nareszcie zielonych parkach.
Ze zamiast podrywac rozesmiane studentki pija ze mna wode i opierniczaja, ze narzekam gdy Oli po raz kolejny zrabal sie w pieluche.

„come on, to tylko dziecko!”

„zaraz z toba pogadam, tylko najpierw przywitam sie z le bandit – Oliwkiem”

Wiem ze ciagle gadam o tym samym, o Miskach do tanca i do rozanca, ale naprawde sa wyjatkowi.

Dzien minal nie wiadomo kiedy, mlody padl jak kawka i ja tez, obawiam sie, zaraz padne.

Jutro hulam, moze cos sie wydarzy tiriririri.

Daje mi sie we znaki (pozytywnie) ta pogoda. Mam tyle enrgii, ze moglabym sie spokojnie podzielic z jakas zaspana sierotka (tylko powazne oferty), wlosy mi sie lepiej ukladaja, oczy lsnia, cos tam w srodku skacze i spiewa brzydkie piosenki. Wszystko mi sie kojarzy.

Zapowiedzialam juz chlopu ze nie moze ode mnie oczekiwac dwudaniowych obiadow wiosna, bo nie mam czasu na stanie przy garach, musze leciec, zdobywac swiat.

Rocznik 81 uzywa wobec mnie przymiotnika „wild”. Chyba lubie. Zdecydowanie wole od „nice”.

Chyba juz czas najwyzszy rozpoczac sezon biegowy. Moze dzis wieczorem.
Do glowy by mi nawet nie przyszlo isc biegac w zimnie czy – o zgrozo – deszczu, wiec cierpliwie czekam, az wieczory zrobia sie przyjemne.
W koncu robie to dla przyjemnosci, nie?

Jezu, mam wrazenie ze od stu lat nie bylam na tancach, w zeszlym tygodniu nie wyhulalam sie tak jak zwykle, mam nadzieje to nadrobic w sobote.
Prosty ze mnie organizm, no coz.

U czekoladowego ciacha zauwazylam dwa gwozdzie wbite w sciane. Wyraznie czekaja, zeby cos na nich powiesic.
Mam wiec misje.
Ide szukac jakiegos drobiazgu, najlepiej chroniacego przed zlymi duchami, bo to ciacho troche jest lekliwe i spi przy zapalonym swietle.

Chcialabym zapewnic mu spokojny sen, bo to wazne. ;)


  • RSS