werita blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2006

* * *

2 komentarzy

Moje zycie nie jest fantastyczne.
Jest natomiast pelne fantastycznych chwil.

* * *

Brak komentarzy

Mam dzisiaj taka melodie na frytki z sosem andalouse (taki pomaranczowy pikantny majonez) i z Niezidentyfikowanym Obiektem Miesnym z fryturni, ze za chwile oszaleje.

Czekam na E., wsiadam na gazele i pedze kupic. Nie wiem jeszcze czy szaszlyka czy frykadelke – byle by bylo obrzydliwe ;)

* * *

Brak komentarzy

Pamietam jak wkurzalo mnie w zeszlym roku czekanie na znajomych, ktorzy bardzo pozno zjawiali sie w miescie w piatkowe wieczory.
A tu prosze, dwa dni temu sama zawitalam do starej salsowni o 3.00, bo jakos tak nam sie zeszlo przy kolacji.
Mam duzo glebokich przemyslen po kazdej takiej nocy, aczkolwiek staja sie jakby mniej wazne juz kolo niedzieli.
Wciaz licze na to, ze ktoregos dnia sie wreszcie znudze tymi hulakami, z korzyscia dla kurzych lapek i sobotnich porankow.
Ale jeszcze nie w tym miesiacu, podejrzewam.

* * *

2 komentarzy

Przyrzadzilam wczoraj kolejne swinstwo, paskudne do tego stopnia, ze krecilo mnie w zoladku juz podczas gotowania. Do konsumpcji tego zwiazku – kurczaka z moambe* – nie doszlo, aczkolwiek musze przyznac ze danie prezentowalo sie bardzo ladnie.

A uprzedzal mnie jeden pan, ze to jest, jego zdaniem, ohyda, ale kazal ugotowac i sprobowac, zebym mogla potwierdzic.
Mial racje. Potwierdzam.

Pozniej o wczorajszej dlugiej nocy piatkowej, bo mlody wzywa.

*Moambe

* * *

Brak komentarzy

Kolejny program dla kretynow: „under cover lover”, czyli flirtujaca mieszanina par i singli, przy czym caly wic polega na tym, zeby sie nie przyznac ze w rzecyzwistosci jest sie juz z kims zwiazanym, bo wtedy single cie nominuja i odpadasz, a tym samym tracisz szanse na wygranie 100.000 EUR.

No, czyli zasady na bok i hop do lozka z napalonym Tomem, zeby nie nie wydalo, ze to twoj chlopak czeka (wraz z innymi chlopakami / dziewczynami) w domu na sasiedniej wyspie.
Do tego osamotnionym partnerom pokazuje sie co wieczor filmiki o tym, jak to ich polowki zabawiaja sie pod wplywem alkoholu z wyluzowanymi singlami, a jak ktory/ ktora nie wytrzyma i zrezygnuje z programu, odpada rowniez jego panna / kawaler – i szansa na wyzej wymienione sto tysiecy.

Jezu jaki bezsens. Glownie pokazuja gole cycki, baseny i krecone ukryta kamera sceny lozkowe.
Tragedia do porzygania.

* * *

1 komentarz

Odpycham od siebie to, co sprawia mi przyjemnosc, bo boje sie, ze sie uzaleznie…

A ja na odwrot. Rzucam sie lapczywie i zgarniam tyle ile sie da.

Nie wiem ktore z nas bardziej sie meczy.

* * *

2 komentarzy

Nie chce mi sie wymyslac tych cholernych naglowkow. Jako ze blog jest zahaslowany to i tak nikogo nie zwabie intrygujacym tytulem notki.

Ostatnie dwa tygodnie luziku, a potem do pracy, bede musiala wstawac bardzo wczesnie, co za niefart.

Poki co lacze przyjemne z pozytecznym, wysprzatalam chalupe (nareszcie!) – troche zmobilizowaly mnie dlugonogie pajaki za toaleta, wciagnelam do odkurzacza cala rodzine, sorry chlopaki.
A teraz pojade do stolicy, wot tak sie przejechac, a moze i zakupie chlebek, kto wie.

***

Brak komentarzy

Moi znajomi pracuja na statku, ktory zawija do roznych krajow w Afryce i pomaga ludziom, ktorych nie stac na oplacenie lekarza lub lekow.

Sami zobaczcie.

Podziwiam ich za to, co robia. Nie wiem czy zdecydowalabym sie na zycie w takich warunkach, z malym dzieckiem w dodatku.
Trzymajcie za nich kciuki!

* * *

2 komentarzy

Nie potrafie myslec o swoim dziecku jako o czesci mnie. Juz nie – od kiedy wydobyto go z mojego brzucha, stal sie oddzielna istota, poki co jeszcze ode mnie uzalezniona.
Patrze na niego troche z boku – jak rosnie, jak jest niegrzeczny, jak przygryza jezyk, jak mnie gladzi po wlosach i fantazjuje ze dwa klocki to samolot.
Podsuwam mu pomysly, pokazuje czego nie wolno, ucze otwartosci, wariactwa i kibicuje zmaganiom z widelcem, ale nie wytyczylam mu zadnej drogi, ktora ma isc.

Nie wiem czy to dobrze. Mysle ze podswiadomie nasladuje swoja mame i sposob w jaki nas wychowala. Sporo wolnosci ale i pare zasad, ktorych nie wolno bylo lamac.

:)

Brak komentarzy

Gadam sobie „przez komputer” z moim szwagrem – fizjoterapeuta.

Szwagier: Nie moge za dlugo gadac, bo mam tu pacjenta na stole, jest podlaczony do pradu, wiec moze powinieniem pojsc go sprawdzic.

Bozeeee… Chce kto namiary na doskonalego specjaliste??


  • RSS