werita blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2006

!!!!!!!

3 komentarzy

Nie moge o tym nie napisac.

Moja madra (i kochana ;) A. po spotkaniu z owym kumplem z ogolniaka zaczela kombinowac jakby go tu namowic na wyjazd do Belgii na Sylwestra.
A jako ze jest zakrecona na maksa sprawdzajac bilety lotnicze nacisnela o jeden guziczek za duzo i … kupila Jacenkowi bilet na ten sam lot co jej.

Tak wiec szykuj sie Belgio, bo jak stwierdzil kolega (z radoscia) „pokazemy wam jak sie mat-fiz bawi”.

No nie wierze.
Jestem w szoku.
I co na to Chlop?

* * *

1 komentarz

Siedze w robocie i nie mam nic do roboty. To ci dopiero pech.

Wczoraj kolejne postrzyzyny Oliwka – tym razem specjalna maszyna, trzeba bedzie poprawic, bo dziecku szybko sie znudzilo i pozostawalo pelno „antenek”.
Kurcze, znowu obudzil sie pare razy w nocy i darl sie jak opetany.
Moze cos mu sie sni?
Moze nie lubi koldry?
Badz tu czlowieku madry i zgadnij.
Codziennie zaskakuje mnie nowymi slowkami, wczoiraj byla to „dupka” wypowiedziana radosnie, z palcem wskazujacym moje cztery litery.
Nie wiem kiedy to podlapal…

Widok calujacej sie pary mieszanej, ktora do tej pory znalam jako znajomych, niczym wiecej ze soba nie zwiazanych, wprawia mnie w lekkie oslupienie (typu Monica i Chandler).

Oczy mi troche wychodza z orbit jakby.

Potem wychodza mi jeszcze bardziej, jak mnie ktos przypala w lokiec papierosem, oj jak boli. Od piatkowej nocy ciagle tym lokciem gdzies zawadzam, wiec sycze prawie bez przerwy.

Dzis rano musze zebrac oczy z podlogi, bo „mnie kocha”.
Juz ja znam te po-butelce-whisky-hulamy-do-bolu klimaty.
Tez wtedy kocham. I to jak, ohohoho…
Strasznie sie robie wylewna wowczas i wyznaje.
(Tak, owszem, ciagle wierze w niewatpliwa poprawe mego podlego charakteru w najblizszej, acz nie okreslonej przyszlosci).

No to kto mnie poratuje tekstem piosenki „jak dobrze miec sasiada”?
Bo pamietam tylko ta linijke, a koniecznie musze odspiewac jednej kolezance.

Idu spac.

Z odzysku

2 komentarzy

Jestem w szoku.

Znienacka odezwal sie do mojej A. nasz ulubiony kolega z ogolniaka, z ktorym nie jedna languste usilowalysmy sprzedac na promenadzie. Nagle, po dziesieciu (czy ilu?) latach zadzwonil i maja sie spotkac wieczorem. Alez zazdroszcze.
Poki co nie bylabym soba, gdybym nie zadzwonila do niego natychmiast po otrzymaniu numeru telefonu.
Rozpoznal mnie, skubaniutki, po glosie :)

Jestem w szoku.

Po dziesieciu latach (tak w przyblizeniu) rozmawia nam sie, jakbysmy wczoraj opuscili mury szkoly, smiejemy sie jak opetani i tyle mi sie przypomina.

A mowilysmy Ci, zebys sie nie zenil…

* * *

3 komentarzy

Mlody budzi sie o 3.00 i odstawia histerie, ktorej powodu nie dane mi jest poznac.
Poddaje sie po paru minutach i ide spac obok jego lozeczka, z reka wcisnieta miedzy szczebelki (drobnymi paluszkami sciskajacymi moj lewy wskazujacy) czekam az zasnie.
Nie pomaga, wiec wyciagam go z lozka i klade obok siebie, poleguje pare sekund i zaczyna wedrowac z jedego konca materaca w drugi, po czym prosi zeby go wsadzic spowrotem do jego lozka.
Trzy sekundy pozniej wrzask i wyciagniete w gore ramiona.
Wymiekam i wracam do swojej sypialni, Oli drzesie jeszcze przez jakies dwadziescia minut (z przerwami na zlapanie oddechu), po czym zasypia i nie moge go rano dobudzic do przedszkola.
I teraz sobie wyobrazam, ze mialabym jeszcze paromiesiecznego berbecia na dokladke, ktorego wrzask Oliwka obudzilby na dobre, i – slowo honoru – chyle kapelusza przed matkami, ktore decyduja sie na dziecko rok po roku.

Chlop przed wyjsciem do pracy robi scene o to, ze wkurzam sie gdy on chce spedzic trzeci w tym tygodniu wieczor poza domem. (Nie licze wtorku i srody gdy ma lekcje do 21, nie?). Bo ja mam tyle czasu dla siebie, a on nie.
Czyli – mam czuc sie winna ze pracuje na pol etatu, siedziec w domu i prasowac. Wtedy bedzie ok.

Daleko nam do siebie ostatnimi czasy i nie wiem czy jeszcze kiedys bedzie tak, jak dawniej.

Ku pamieci

4 komentarzy

Polskie slowa, ktorych uzywa mlody:

mama, torba, jablko, otwarte, drzwi, okno, dom, bajka, spodnie, winda, pilka, kawa, pila, picie, woda, pani, dzidzia, zaba (taka zielona :), mis, kurka, mydlo, dwa trzy, cztery, piec, szesc, osiem, kot, kolo, slon, oko, wlosy, spi, pepek…

Flamandzkie: duzo wiecej, nawet nie chce sie stresowac ;)

Obecnie jestesmy na etapie spiewania – jedego slowa pewnej piosenki – Oli czeka az padnie owe slowo i przejety spiewa „meeeeeeeeej” (mnie).

Zadaje pytanie i sam sobie odpowiada, np:
-Mama, bajka? Ja. Okej.

Wiem ze to tylko mnie fascynuje, ale w kocu moj blogus i moj synus, nie? ;)

* * *

Brak komentarzy

Znowu jestem w miejscu, z ktorego przeszlosc wyglada duzo ciekawiej niz terazniejszosc.
Kiedys bylo beztrosko, latwo i wino otwieralo sie w domu bez specjalnej okazji.
Teraz jest nadmiar zajec i pospiesznie wymieniane wiadomosci.
Znowu biore na wstrzymanie.

* * *

Brak komentarzy

Gwizdze sobie pod nosem nakladajac piling, uwielbiam miec czas tylko dla siebie, spotkac sie z kims na kawe, przebimbac pare godzin w miescie.
No wiec gwizdze sobie pod nosem, gdy dzwoni telefon.
Oli ma goraczke i trzeba go zabrac z przedszkola.
W pierwszej chwili ogarnia mnie zlosc, bo z planow nici.
Po sekundzie jest mi wstyd za tak egoistyczne myslenie.
Moj skarb jest chory, a ja jestem zla, bo nie wypije kawy. Porazka.

Mam nadzieje ze to tylko przeziebienie, wszystkie dzieciaki w przedszkolu chychraja i prychaja, zarazajac sie nawzajem.

Czekam na Sasiada, ktory nas zawiezie samochodem, zeby mlodego nie przewialo podczas jazdy rowerem.
No i tak.

*

2 komentarzy

Spedzilam weekend z tuzinem dzieci w wieku 1-5 lat, oraz tuzinem ich doroslych rodzicow po trzydziestce.
W ciagu dnia wszystko krecilo sie wokol dzieci, ich karmienia, ukladania do snu i wyprowadzania na spacer. Ok. Normalne – dzieci musza jesc, spac i przebywac na swiezym powietrzu.
Ale za to zupelnie nie rozumiem tego, co dzialo sie miedzy 22.00 i 7.00 rano…
Wszyscy usadzali sie na fotelach, w kregu, i narzekali na to jak sa zmeczeni. Raz po raz ktos powiedzial cos „zabawnego” i nalezalo sie zasmiac, nikomu nic sie nie chcialo, nawet puscic muzyki, a koktaile ktore miala przygotowac kazda z par pite byly na sile i trzeba sie bylo niezle nagimnastykowac, zeby przekonac ludzi do ich przyrzadzenia, bo to tyle zachodu.
No to powiem wam, ze ja mam w dupie takie rozrywki. Podsypianie w fotelu zaplanowalam sobie na trzecie dwudziestolecie mego zywota, a poki co w dalszym ciagu regularnie (jako jedyna – zaobserwowalam) depiluje brwi i jestem jako-tako na biezaco z muzyka.

Na zakonczenie weekendu objadlam sie u Greka tak, ze brakuje mi tylko malego mietowego wafelka.
Wysaczylam dwie Metaxy na trawienie i ide zlozyc rubensowe cialo w poscieli, bo juto rano frencz.
To pa, and stay young!

Szybko szybko

Brak komentarzy

Przerwa na lancz jak zwykle za krotka.

No wiec zyje, kochani, i mam sie swietnie.
Podczas wczorajszego meczu samotnie wyskoczylam pod sufit jak nasi strzelili gola i cos mi nie pasowalo, ta cisza i te oczy zlowieszczo mrugajace z ciemnych katow knajpy.
(Kocham Boruca, Boruc moim idolem, zapraszam pana do siebie, stawiam piwo).

Kocham kiedy sie do mnie mowi (po meczu;) „mamasita

… the way I am disco danciiiiiing…

Moj dobry humor jest w dalszym ciagu uzalezniony od dobrego humoru swiata, a jako ze swiat znowu mnie kocha, z dzika namietnoscia i calym soba, to ja rowniez go kocham.
Chlop mnie dzis zabiera jesc.
Kocham swiat, mowilam juz?

(dzien sponsorowany przez Beenie man „Dude”)


  • RSS