werita blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2007

* * *

Brak komentarzy

Jak sie zastanowie na powaznie nad swoim zyciem, postepowaniem, jego konsekwencjami, moimi wymaganiami i zyczeniami oraz tym co daje i co dostaje w zamian, to dochodze do wniosku, ze wszystko jest w mniej-wiecej wlasciwych proporcjach, nawet jezeli komus innemu moze sie wydawac ze nie i ze mam nierowno pod sufitem.

***

Mojego Chlopa nie zawsze smieszy to co mnie i te piec minut gdy autentycznie lzy lejemy zgieci w pol po przeczytaniu pewnego maila, potrafi zrekompensowac mi trzy porzadne klotnie.
Obydwoje jestesmy zgodni co do tego, ze biedny Oliwek ma przesrane, bo jestesmy uparci jak osly i nie lubimy sie podporzadkowywac (chociaz tak naprawde Chlop jest duzo lagodniejszy ode mnie – paranoiczki, histeryczki i wymuszaczki).

Te dwie minuty gdy spiewam (Smelly cat…) mlodemu kolysanke, patrzymy sie sobie prosto w oczy, a po skonczeniu mlody klaszcze i mowi „bjawo”, wynagradzaja mi te wszystkie kupy i wrzaski i tak kocham tego gowniarza, ze bym go najchetniej zjadla.
Albo jak pokazuje gdzie Twinky-Winky ma DUPKE.

Te dwadziescia sekund gdy snujemy z sasiadem fantazje na temat „co bysmy zrobili, gdybysmy obudzili sie ktoregos poranka z zamienionymi kolorami skory” i gdy wierci tylkiem w rytm muzyki mieszajac w garach, wynagradzaja mi wszystkie poprzednie szczeniakowate wystepy (zreszta czego ja sie zpodziewam :)

Sen o bosonogim Chlopcu, placacym za drogie ciastka z budyniem w pewnym stolicznym sklepie, a przede wszystkim wyrazistosc odczuc w owym snie, wynagradzaja mi (czesciowo :) rozne pragnienia i przyspieszaja oddech.

Wlasnie do mnie dotarlo ze pisze o samych facetach.
O paniach bedzie po powrocie z kraju (dlugo bedzie, bo znam sporo fajnych pan ;)

Dobranoc moje Orly i Sokoly :)

* * *

Brak komentarzy

Pani masazystka taka sobie, za nerwowa jak na moj gust, przeciez zeby dobrze wymasowac trzeba to robic z przyjemnoscia i samemu byc zrelaksowanym, bo inaczej kicha. No ale, darowanemu koniowi sie podobno nie zaglada w zeby.

Nie obylo sie bez przygod, bo zamek pani kosmetyczki stoi na szklanej gorze z podjazdem 78°, tak na oko, wiec bylo naprawde fajnie.
Ale podjechalam, no ja bym nie podjechala, majac w perspektywie masaz???

Wieczorem do kompletu fryzjer (no taki dzien :) przy lampce wina i moge zmierzyc sie z moja pracunia jutro od bladego switu.
Buzi.

* * *

4 komentarzy

Uff, pajak wrocil.

W kacie pod sufitem zamieszkal taki dlugonogi chudzielec i mlody zagadywal go przy kazdym przebieraniu.
Ktoregos dnia zniknal.
„Oli, gdzie jest pajak?” pytam Oliwka
„Pajak poszedl pracy” odpowiedzialo dziecko zaganianego biznesmena.

No ale juz jest. (Chyba byl na sluzbowym wyjezdzie pod szafke ;)

Chlop wczorej chorowal – twierdzil ze boli go zoladek i lapie przeziebienie, ale ja podejrzewam ze dopadl go pan wredny karzel Kacyk, tylko Chlop nie chcial sie przyznac.
O dziwo w 10min po tym jak polozylam Oliwka spac nastapilo cudowne ozdrowienie…

Moze jestem niesprawiedliwa, ale wkurzylo mnie ze Chlop nic nie powiedzial na to, ze spedzilam samotna niedziele z dzieckiem, tylko z namietnoscia celebrowal to swoje zle samopoczucie, opisujac dokladnie wszystkie jego symptomy przez pol kolacji.

Mnie na jego miejscu meczyloby sumienie oraz – zacznijmy od tego – nie moglabym sobie pozwolic na przespanie calego dnia (no chyba ze z 45°goraczka, febra i widocznym zsinieniem calego ciala), bo przeciez ja mam dziecko (!).

Pies to ganial. Dzis ide na masaz i to mi wszystko wynagrodzi.

„Pczeprasam wylonszila mi sie computer”
„nie ja jestem na mojim leptopie”

To najkochansza dziewczynka pod sloncem, wierze ze ktoregos dnia zacznie pisac poprawnie ;)

* * *

2 komentarzy

Strasznie sie ciesze, bo zamowilam dzis w miejscowej ksiegarni „Heban” po francusku, dla moich Miskow.

Ksiazke ta przywieziono mi z Polski w grudniu i niedawno sie do niej zabralam, na pare dni przed smiercia autora.

Czytam i usmiecham sie, bo opisy afrykanskiej mentalnosci zgadzaja sie bardzo czesto z tym, co widze na codzien.

* * *

2 komentarzy

A kiedy mowie ze lubie gdy sie mnie w ten sposob pyta, zmieszany siada na fotelu i przez chwile nie patrzy.
Potem unosi glowe i ma taki wyraz twarzy i takie spojrzenie, ze nie jestem w stanie o niczym innym myslec, tylko o tym, jak bardzo go chce i jakie mam suche usta…

* * *

Brak komentarzy

Mam alergie na biznesmenow, ktorzy mysla ze firma to oni a oni to firma (jak to ladnie okreslila moja filipinska kolezanka z biura – niektorym muchom siedzacym na krowie wydaje sie ze sa krowa) i podchodza do swojej pracy ze smiertelna powaga i bez cienia usmiechu (no chyba ze w strone szefa, rzecz jasna).
Mam tu takiego mlodego dupowlaza na podoredziu, mowi fatalnym angielskim, a raczej: wydaje rozkazy fatalnym angielskim.
Codziennie na dzien dobry, gdy widze jak konsumuje batonik mussli i popija soczkiem pomaranczowym, mam ochote kopnac go w ta jego wyksztalcona, tlusta dupe.

Dzis mija dokladnie 9 lat od dnia, w ktorym spotkalam sie na parkiecie stolicznej dyskoteki z moim przyszlym pierwszym mezem.

* * *

2 komentarzy

Sytuacja jest nastepujaca.
Mam za soba dwa kopiaste talerze frytek, usmazonych we wlasnej frytkownicy (jak w kazdym porzadnym, belgijskim domu – posiadam na stanie)
Co trzy frytki, mniej wiecej, podnosze sweter i patrze czy nadal jest brzuszek – no jest.
Czyli jednak frytki nie sa srodkiem odchudzajacym.

*

Mlody po przekroczeniu progu naszej chaty wola – SPAC.
Alez Krolu Zloty – jogurcik? bajeczke? chlebka? Jibke?
SPAC – powtarza mlody i idzie do sypialni, w biegu myje zeby i kaze sie polozyc do lozka bez kapieli.
To nie jest normalne.

*

E. przysluchuje sie kolejnym kawalkom i decyduje czy zaliczaja sie do barbarzynskich, czy nie.
„Ten nie, bo ma melodie”.
„Ten tak, bo jak to tanczyc”.

Barbarzynskie wedlug E. to samyj luczszyj hip-hop, oj, juz ja bym wiedziala jak to zatanczyc i z kim.

*

Ide palic paierosy.

*
Doczego sie tanczy w klubach w Polsce? No tak top fajw, na przyklad?

* * *

4 komentarzy

Przygladalam sie wczoraj moim tesciom i bylo mi przykro widzac jacy z nich smutni ludzie. Zupelnie bez entuzjazmu, z poszarzalymi oczyma.
Szczegolnie moja tesciowa, z ktorej zdrowiem ostatnio nienajlepiej, postarzala sie nagle o dziesiec lat.
Jest starsza o pare lat od mojej mamy, a sprawia wrazenie starszej o pokolenie.
Patrze na nich i przysiegam sobie na wszystko ze nigdy, nigdy, nigdy nie bede tak zyc.
U mnie w domu sie nie przelewalo i nie brakowalo problemow, ale zawsze smialismy (smiejemy!) sie do bolu zoladka i lez.
Kto zna ten wie.
Na szczescie moja mama nie miala potrzeby bycia powazna matrona i zaszczepila w swoich dzieciach zlosliwe poczucie humoru oraz nieustanna potrzebe suszenia zebow z byle powodu.

Z innej beczki.

Obudzilam sie o 7.30 z przeczuciem, ze dzis bedzie fajny dzien.
Godzine pozniej rozpoczelismy z Oliwkiem pierwsza sesje Nemo, w posprzatanym mieszkaniu, wykapani i najedzeni :)
Mlody POMAGA mi z odkurzaniu przestawiajac moc odkurzacza na minimalna, srednio co trzy sekundy. Wcale mi to nie przeszkadza, ale zaciskam zeby i jade dalej.

Za chwile mam lekcje swahili. Kurcze, brak egazminow zdecydowanie zle wplywa na ilosc przyswajanego przeze mnie materialu.

Za tydzien z hakiem bedziemy w Warszawie.
Rany. :)

* * *

Brak komentarzy

Oli kladzie mi kolo poduszki cymbalki i napierdziela w nie ile wlezie.
Probuje nieco sie odsunac i trafiam policzkiem na zasmarkany kawalek buleczki drozdzowej, zostawiony przez mlodego na lozku.

Kto ma pszczoly, ten ma miod…


  • RSS