werita blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2007

* * *

2 komentarzy

Nie mam problemow z upalami, potem toczacym sie po tylku, sniegami i marznacym nosem, ale nienawidze deszczu, a niestety od dwoch dni leje to gowno prawie bez przerwy.
Idac do pracy ma czlowiek wrazenie ze niebo oparlo mu sie o barki, a chmurzyska przygniataja do ziemi. Ohyda.

Ale nie dajemy sie depresyjnym klimatom, nie dajemy… Juz niedlugo bedzie wiosna a zaraz potem lato, hej!

Czy ja jestem nienormalna, ze podchodze z takim samym entuzjazmem do fajnych ludzi po tygodniu znajomosci i po trzech latach?

* * *

Brak komentarzy

Nie mam sily, Blogoslawie, do tych Chinczykow.

Zorganizowano kolacje dla kursantow chinskiego (Chlop) i ich rodzin (Oli + jego mac).
Tylko ze chodzilo o to, ze sami mielismy kleic te ichniejsze pierozki i troche jakby zle przekalkulowali, bo przyszlo 280 osob i nakleilismy pierdylion pierozkow, tylko garnki do gotowania mieli za male i w zwiazku z tym od 18:00 do teraz zjadlam trzy mini rawioli i kazalam sie Chlopu zawiezc do domu, z dzieckiem, zeby chapnac jakas kanapke.
Bo mieli rowniez wino, milion butelek, ktorych nie trzeba bylo gotowac ani sklejac, wystarczylo tylko odkorkowac i zanim sie zorientowalam wypilismy z moim wspolrozmowca po butelce, pod te rawioli. I to jakby bylo o kieliszek za duzo.

Ide lezec na sofie, Chlop wrocil tam walczyc o reszte pierogow, chcialam wziac pare surowych na wynos, zeby sobie ugotowac w domowym zaciszu i miec gdzies, ale mi nie dali, bo to podobno WIELKA sztuka z tym gotowaniem i w ogole.

No doprawdy.

Jutro odcinek o panu Lypiace Rybie Oko – zywe wcielenie mojego koszmaru o masazu, patrz pare notek wstecz.

BUZI.

* * *

Brak komentarzy

Udalo sie.
Prawdziwa piatkowa hulanka bez papierosa, za to z duza iloscia whisky (bo panstwo juz piwa nie pija, bo od piwa glowa sie kiwa. Teraz kupujemy flaszke i zapitke. Okropnie elegancko, nonono), oraz spora iloscia przetanczonych piosenek.

A dzis zostalam wlascicielka nowego telefonu. Maj preszjossssss…
Swoja droga do czego to doszlo, zeby czlowiek kupujac telefon musial bronic sie przez dziesiec minut przed napastliwym sprzedawca, oferujacym rozmaite akcesoria, super gwarancje i inne takie. Jak zaczne sobie krysztalowe wisiorki albo blyszczyki do telefonu przywieszac to prosze mnie odstrzelic.

Ide po herbatke.
Chlop jest zachwycony ze nie pale.
Ale jestem bajerantka.

Sto lat sie nie slyszelismy, co?
Dbam o siebie.
Luty miesiacem walki z nalogami, zmarszczkami i napastliwymi facetami.
Ostatniej nocy mialam pierwszy sen z cyklu „koszmar ex-palacza”, czyli ze snilo mi sie ze zapalilam (a od dwoch tygodni gardze). I we snie, zauwazywszy ze pale, z usmiechem zgasilam papierosa i stwierdzilam ze jedna jaskolka wiosny nie czyni, czyli nic sie nie stalo. Mysle ze tak zareagowalabym wlasnie w rzeczywistosci. Zen. Pogodzenie ze swiatem.
Wysypiam sie – wczoraj polozylam sie na chwilke na sofie o 19:00 i (nie liczac transferu do sypialni) przespalam do 6:00 rano. Kocham.
Po latach wewnetrznej walki zablokowalam na mesendzeze upierdliwego znajomego, nie robie tego z reguly, ale tym razem miarka sie przebrala.

Czekam na powrot Sasiada, lalalala. Jak dobrze pojdzie bedziemy dzis razem saczyc napoje wysokoprocentowe. I juz mi sie geba cieszy na sama mysl o jego rozesmianym pyszczku.

* * *

2 komentarzy

Snilo mi sie, ze musialam wymasowac plecy zylastemu facetowi, ktory bral u mnie korepetycje z polskiego.
Wil sie pod kazdym dotknieciem moich dloni.
Obrzydliwy sen, brrr…
Jego zona, naga brunetka o porcelanowej skorze, przyniosla mi trzy butelki Golden wasser.

Prywata:
Pamietaj ze lepiej miec 3 kg za duzo niz 3 za malo, Wariacie.
Komu by sie tam podobali chudzielcy.

Obraczka

Brak komentarzy

Moja obraczka slubna pochodzi z Bliskiego Wschodu. Zostala zakupiona i nasadzona na palec na dlugo przed slubem.
W zasadzie nie bylo jeszcze mowy o slubie, gdy dokonalismy z Chlopem owego zakupu.
Wszystko dla mojego dobra.
Poniewaz w kraju, w ktorym rezydowalismy zle widziane jest gdy kobieta mieszka z mezczyzna bez slubu, postanowilismy poudawac stare dobre malzenstwo.
Pan jubiler nieco sie zdziwil, gdy zaczelismy sie jakac gdy zaproponowal nam wygrawerowanie daty slubu.
Obstawalismy przy samych inicjalach, w koncu dal sie przekonac.
Chlopia mama omal nie padla na zawal na lotnisku, myslac ze wzielismy cichy slub nic jej o tym nie mowiac.
Znajomi, w towarzystwie ktorych Chlop przedstawial mnie innym jako swoja zone, rzucali sie nam na szyje z gratulacjami i musielismy kazdemu z osobna tlumaczyc na boku, ze to taka gra (w sumie prosciej bylo wziac slub).
W dodatku moja obraczka jest oszukana, bo miala byc w polowie z bialego zlota, a nie jest, ale pies tam, nosze.

* * *

Brak komentarzy

Pare dni i 500 km dalej.
Wizyta u Najmlodszej.
Przy okazji sesja u mojej ulubionej kosmetyczki – masazystki – wizazystki.
Powiedziala mi ze jestem Pani Zima. Krolowa Sniegu. Krolewna Sniezka.
Mam nosic czernie, biele, srebra i czerwienie.
Zgadzam sie.

* * *

Brak komentarzy

Na niebie ani jednej chmurki, przeslicznie poprostu.
Odglosy dochodzace z sypialni mlodego wskazuja na to, ze nie ma zamiaru spac. Piszczy i klaska, wola mnie i spiewa.
Ale nie placze.
Skubaniutki.

* * *

2 komentarzy

Moj perfekcyjnie niedoskonaly Walenty, grzeje dla mnie posciel na codzien i czternastego lutego.
Pachnie. Wskazujacym palcem znaczy swoje terytorium wokol mojego pepka.
Bierze sobie mnie na wlasnosc mruzac oczy.
Wypisuje mi na plecach nieprzyzwoite slowa, a ja mu cichym westchnieniem obiecuje dozgonne oddanie i zaden bukiet roz ani pierscionek z diamentem, ani sto pierscionkow sie nie umywa.

Pieprze Walentego.
Z rozkosza.

* * *

Brak komentarzy

Siedzac z podkulonymi nogami w moim „home cinema corner” pod schodami, obejrzalam Babel.
Mniej wiecej od polowy filmu scisnelo mnie w zoladku i juz do konca balam sie ze ktos umrze. Bo umrzec w najglupszy sposob i z byle powodu mogl kazdy z bohaterow, w dowolnym momencie.
Po filmie chcialam wyciagnac Mlodego z lozeczka, zamknac sie z nim i Chlopem w sypialni i zeby mi ktos obiecal, ze nigdy nam sie nic zlego nie stanie. Wiem ze tak sie nie da.
Chlop stwierdzil kiedys, ze ma nadzieje ze Mlody zlamie sobie reke, albo noge, ze takie tylko zostana przypisane mu nieszczescia i nic gorszego. Ja tez.

A wczesniej zrobilam Oliwkowi zdjecie do paszportu, porownalam z tym z grudnia i niagle okazalo sie, ze ktos zabral mi moje baby, mojego dzidziusia z wielkimi oczyskami, a podrzucil chlopczyka z grozna mina, ktory sam obsluguje dvd i spiewa piosenki.
I tak mi sie chcialo plakac ze wzruszenia.
Ale nie, bo czuje ze gdy poplynie jedna lza, to nigdy nie skoncze i bede plakac az nie zostanie ze mnie nic.

Taki wlasnie byl ten poniedzialek.


  • RSS