werita blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2007

* * *

1 komentarz

Kiedy wchodzi do knajpy wszyscy usuwaja sie na bok, bo znana jest z agresywnego spoosobu bycia i szalenczego tanca, z rzucaniem sie na podloge i akrobatycznymi wygibasami, jak w transie.
Nie widzialam jej jeszcze trzezwej, ani normalnie ubranej, zazwyczaj ma na sobie dzinsy i jakis sprany top, spod ktorego wylazi niemilosiernie zuzyty stanik. Przyciasny top odslania duzo wiecej, niz chcialoby sie widziec i wiedziec. Blizne przez cale ramie, rozstepy i przeswitujace zyly. Niezdrowa, polprzezroczysta skore. Cialo, ktorym nikt sie nie zajmuje, a od ktorego wymaga sie stawiania czola hektolitrom alkoholu i twardym kantom barowych stolkow. I kto wie czemu jeszcze.
Zaczepia kazdego, kto znajdzie sie w jej poblizu. Rzuca sie na szyje, wystawia zacisnieta piesc w gescie bratania sie z czarnoskorymi i omiata blednym wzrokiem parkiet. Chyba stracila ostatnio pare zebow, bo mowiac wykrzywia dziwnie usta.
Pojawia sie na miejscowym festynie z dwojka dzieci i papierosem przyklejonym do warg. Chlopiec i dziewczynka siadaja na trawie i bronia sie przed mamusia, usilujaca wyciagnac ich do tanca. Jest wczesne popoludnie, a ona ledwo trzyma sie na nogach. Wyciaga z plecaka jablko, nadgryza i reszte oddaje synkowi, zgaszonego peta wtykajac do nosa. Takie smieszne, prawda?
Mam ochote udusic ta babe.
Wiem ze to wszystko nie jest takie proste, ale Boze, szkoda mi tych dzieciakow jak nie wiem.

* * *

Brak komentarzy

Jade z Oliwkiem samochodem.
Mlody: sibko, sibko!
Ja: za szybko jade Oli?
Mlody: nieee… mama delikatnie.

***
Gdzies sie zapodziala delikatnosc w moim zyciu.
Tesknie za odgarnianiem kosmyka wlosow z twarzy i za spojrzeniem zatrzymujacym swiat na ulamek sekundy.

* * *

Brak komentarzy

Historia z balkonowym zasrancem zakonczyla sie zle.
W dniu gdy myslalam ze nauczyl sie latac i cala szczesliwa zabralam sie za zdrapywanie guana z balkonowej podlogi, okazalo sie, ze sil starczylo mu tylko na tyle, aby dofrunac do parapetu.
Spadl z niego i sie zabil.

***

Boze jak mi jest dobrze, tak poza tym. Kocham Chlopa, ale sklamalabym mowiac ze cierpie, bo nie ma go przez tydzien w domu.
A w zyciu!
Wypoczywam.
Do Mlodego przchodza dwie nianki. Tzn – nianka wlasciwa i jej kolezanka, ktora jest w Belgii na wakacjach.
Dwudziestoletnie, sliczne blondynki, usmiechniete i zadbane, przybiegajace na kazde zawolanie i zostajace do ktorej mi sie tylko zamarzy godziny.

Moje Duze Miski chca sie natychmiast oddac pod ich opieke. A sio!

Oliwek jest oczarowany – z usmiechem odprowadza mnie do drzwi, macha lapka i leci do dziewczyn.
Brzmi jak bajka?
Wczoraj okazalo sie w dodatku, ze owe blond anioly sa kosmetyczkami z zawodu, wiec nie tylko zabawia Oliwka, ale rowniez opiluja mi paznokietki i co tam jeszcze.
Kocham moje zycie. Kocham.

A Chlop w tym czasie donosi z pola boju, ze ledwo zyje, ze brna przez snieg i deszcz… Zaloze sie ze jest przeszczesliwy.
No coz, kazdy ma inne wyobrazenie o idealnym urlopie, nie? :)

Pogoda do dupy, tak poza tym. Troche mna zatrzeslo gdy zdalam sobie sprawe, ze jakby mamy lato. No wezcie.

* * *

1 komentarz

Chlop sie odmeldowal o swicie i pojechal na spotkanie z Hej-Przygoda. Beda sie prowadzac po gorach, a my z Oliwkiem mamy sobie zorganizowac najblizszy tydzien tak, zeby bylo fajnie.
Nianka juz zaklepana, wiec nie bedzie zle.

* * *

Brak komentarzy

To pogadajmy o wlosach, co?
Zacznijmy od moich, ktore w swej trzydziestoparoletniej karierze przeszly juz prawie przez wszystko, no moze oprocz dredow i lysej glacy. I niech tak zostanie poki co.
Oczywiscie ze kiedys tam mialam polozona henne, pozniej zrobiona trwala, w miedzyczasie fryzury na Szwedke, a Poppersa, na Depesza, na Izabele Trojanowska, na garnek, na pazia (robota dziadka swietej pamieci), papiloty, zostawiony z tylu dluzszy kosmyk, a nawet jakas namiastke pankowej fryzury wysrzyzonej po bokach do minimum (eh, to byly czasy liceum i charyzmatycznego kolegi R.P.)
Nie ograniczalam sie tez raczej kolorystycznie – wsjo, panie, od jasnego blondu do hebanu, przewinelo sie juz przez moj leb. No oprocz zieleni i takich tam.
Ale przeciez musze sobie cos zostawic na stare lata, nie.
Przez ostatnich pare tkwilam w blondzie, az tu nagle w tym tygodniu pojawil sie braz. Mam teraz bardziej niebieskie oczy.

Ale chcialam tak w ogole o tym, ze u miejscowych kobiet panuje dziwny zwyczaj. Jak juz powychodza za maz i porodza dzieci, pozbawiaja sie natychmiast dlugich wlosow na rzecz wysiepanego kuraka, po ktorym od razu widac na ktorym boku wlascicielka sypia.
No dobra, to taki troche ekstremalny przyklad, ale naprawde wiekszosc znanych mi pan ma krotkie wlosy nijakiego koloru, pozostawiane samym sobie po myciu, nie ukladane itd.
Co tu jest grane, pytam sie?
Lubie krotkie fryzurki, ale FRYZURKI – ulozone i zadbane, a nie byle co.
A’propos fryzurek – nie wiem czy w Polsce rowniez panuje moda na asymetryczne, wielokolorowe wynalazki, wyzelowane i sterczace w kazda strone?
Moim zdaniem okropne, no ale, podobno nie dyskutuje sie o gustach.

* * *

Brak komentarzy

Dzien dobry.
Wlasnie przejechalam sie autobusem z kierowca, ktory chyba wypalil podwojnego skreta o swicie, bo najpierw troche zapomnial sie zatrzymac na przystanku pelnym ludzi i z zahamowal przytupem 15m za, a potem jakby usilowal przejechac nastepny przystanek bez zatrzymywania sie i dopiero blagalne jeki pasazerow przypomnialy mu o rzeczywistosci.

Czy wasz maz tez wyjezdza jutro w gory, zostawiajac was na pastwe rozrywkowego (prawie) trzylatka?

* * *

7 komentarzy

Kiedys mieszkajac jeszcze w Polsce, a mowiac scislej: w Polsce Ludowej, myslalam ze wszyscy ludzie na Zachodzie doskonale sie ubieraja i ladnie pachna. Maja zadbane wlosy i paznokcie. I usmiechy jak z zurnala.
Teraz mieszkajac na Zachodzie widze, jak strasznie sie mylilam i jak to w Polsce duzo bardziej przywiazuje sie wage do wygladu.
Przemieszczajac sie pociagiem trzy razy w tygodniu na trasie dom – praca – dom tyle sie naogladam, ze mi slabo. Najgorzej jest latem, bo ludzie zakladaja sandaly i wystawiaja na swiatlo dzienne zaniedbane stopy i pazury. Matko litosciwa. O ile nie mozna miec do kogos pretensji o to, ze ma krzywe palce (bo matka natura jest czasami zlosliwa i popuszcza wodze fantazji, szczegolnie na temat malego palca), to ciarki mnie przechodza jak widze te krogulce i kore debowa na pietach. Rowniez u mlodziezy. W ogole im to nie przeszkadza. Ale w uchu kolczyk, a pod pacha zlota torebeczka, a jakze.

* * *

Brak komentarzy

Szokujaca jest dla mnie swiadomosc, ze mozna sie wprowadzic w stan lekkiego oszolomienia dwoma kieliszkami (malymi bardzo) czerwonego porto.

A moj glupi organizm zaraz po pierwszej dwusetnej promila domaga sie dymu, wiec tak sobie siedze i pale, w sumie to taka impreza pozegnalna blondi, nie?

Strasznie przeszkadza mi smrod fajek w mieszkaniu, wiec odswiezam powietrze fibrizem.
Ale takim do tkanin.
Ma on ta wade, ze osadza sie na parkiecie w postaci mega kurna sliskiego czegos, na czym bylam sie juz przejechalam dwa razy.
No trudno, nobody is perfect.

Poza tym ja rowniez nie jestem perfect, mam taka schize, ze jak mi sie da palec to zzeram reke. Ale tak do pachy.
I jak ktos zaczyna sie buntowac, ze to jego reka, a moj jest tylko ten najmniejszy paluszek (ale jaki za to, mniam, mniam), to potrafie takiego focha strzelic, jak stad do.
I co mi zrobicie.

* * *

Brak komentarzy

Po pierwsze pozegnajmy sie z blondynka, bo juz jutro przeistocze sie w … to, co wyjdzie, dopiero sie okaze.
W kazdym razie czas cos zmienic – zeby nie bylo zbyt drastycznie, poki co zmienie kolor wlosow.
Chociaz troche sie waham, bo znamy sie z blondi juz od stu lat i troche sie lubimy.

Cwicze cierpliwosc.
Oli urzadzil mi wczoraj w miescie bonanze jak z programu o Superniani.
W kazdym sklepie do ktorego wchodzilam zatykal sobie uszy i piszczal. Ale tak, ze myslalam ze mi oczy pekna.
Chcialam go udusic.
W domu skakal jak opetany, a gdy zapytalam czy mam go postawic do kata, z najpiekniejszym ze swoich usmiechow odpowiedzial „taaaak, mama. Oli sam do kata” i polecial usadowic sie na krzesle w rogu, gdzie czasami laduje, gdy cos przeskrobie.
Strasznie sie przejal tym, ze chce go ukarac.
Po takim dniu jak wczorajszy dziekuje panu Bogu za zlobek i przedszkole, bo mam wrazenie ze mlodemu brakuje w domu towarzystwa do zabawy i zwyczajnie nie wie co ze soba zrobic.
(Ta, juz sie zabieram za robienie braciszka ;)

* * *

Brak komentarzy

Dowloklam sie do roboty jakos, z ta moja dretwa noga (mowcie mi Kasanoga).
Juz ja sie z nia porachuje wieczorem, mysle ze potrzebuje zeby ja pogladzic i rozgrzac do czerwonosci, kulas jeden.
Juz ja jej urzadze przebiezke, ze sie zdziwi.

Mam wyjatkowo nieroboczy nastroj, mysle tylko o motylkach i takich tam innych ptaszkach.
A najgorzej wkurza mnie ze bedzie u mnie na wsi koncerowal Snoop Dogg, Kanye West i inni chlopcy, podczas gdy mnie wlasnie akurat nie bedzie. No i gdzie tu sprawiedliwosc?

W ogole mnie natomiast nie wkurza ze musze Chlopu o wszystkim przypominac po sto razy, zaczynam na pol godziny przed wyjsciem z domu, upewniajac sie ze ma na sobie to, w czym zamierza wyjsc (gacie znaczy), a potem juz samo leci – portfel masz? klucze masz? telefon?…
A potem i tak Chlop gna spod klatki na gore, bo mu sie przypomnialo ze nie wzial czegos tam, a ja jestem zla na siebie (idiotka!) ze mu nie przypomnialam.
No jak moglam.
Taaa… a potem w pracy z ranca wysylam mu smsa „zadzwon do mamusi i cos tam cos tam”, dwie godziny pozniej wysylam maila o tej samej tresci, potem dzwonie zeby potwierdzic i oczywsicie okazalo sie, ze Chlop jeszcze nie czytal maila, bo cos tam cos tam.
Dement starczy jeden.
I pomyslec ze za dwanascie lat, bede miala na stanie zbuntowanego, pryszczatego nastolatka – Oliwka, i jego – strach sie bac w jakim stanie – ojca, ktory, jak tak dalej pojdzie, bedzie ganial po domu z lapka na muchy i sikal po szufladach.

(I na to wchodze ja – cala na bialo…).

Dobra, wybila 11:11, zrobmy cos.


  • RSS