werita blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2007

* * *

1 komentarz

Po porannej lekturze internetowej zastanawiam sie, czemu faceci nie zbuntuja sie przeciw propagowaniu mody na szkieletory. No zesz co sie dzieje z tymi babami, chudna na potege i to niby ma byc ladne?
Naprawde facetm podobaja sie takie patyczaki? Nie wierze :)

* * *

Brak komentarzy

Dzis wieczorek zapoznawczy w szkole mlodego.
A od poniedzialku mamunia bedzie miala dwa dni w tygodniu dla siebie, poniedzialek i czwartek tylko me, myself and I, zapytajcie czy sie ciesze?
Nie mam najmniejszych watpliwosci ze Oli zaaklimatyzuje sie w szkole od pierwszego dnia, bo jemu jest obojetnie z kim i gdzie, byle bylo fajnie.
No a jak bedzie duzo dzieci, to juz w ogole rewelacja.

* * *

1 komentarz

Bylam dzis na firmowym grilu. Bylo fajnie, pieciu Chlopa (w tym moj) i ja.
Tylko tak sobie pomyslalam, ze niektorzy nawet jak chca byc wyluzowani, to cos ich w koncu zdemaskuje.
Na przyklad skladanie pogrilowych sztuccow do walizy wylozonej welurem, rowniutko rzedem, lyzeczka do lyzeczki.
Albo to ja jestem dziwna, ale normalnie nie moge jak ktos jest takim pedantem, boje sie mieszkan takich ludzi, ich bezkurzowych szklanych stolow i bazyliszkowego wzroku, gdy okruch spada na skorzana sofe.
Wole balaganiarzy z fantazja.

Przeczytalam artykul o hotelu, w ktorym segregowano smieci do trzech roznych pojemnikow: 1. plastik, 2. papier, 3. jedzenie dla swin.
W trzecim pojemniku ladowaly zuzyte filtry do kawy, tabletki zostawione przez gosci w pokojach, oraz wlosy wygrzebane z hotelkowych sitek pod prysznicem.
Troche mnie ciarki przeszly.

* * *

Brak komentarzy

Nie no, naprawde trzeba miec nierowno pod sufitem, zeby na dzien przed planowana hulanka wypic do monitora butelke winka, a potem musiec wstac przed szosta rano i leciec na pierwsza zmiane.
To bedzie bardzo dlugi roboczy dzien.
Ale co tam, i tak bylo warto, posmialam sie z przyjaciolka i posluchalam opowiesci z Czarnego Ladu.
Swoja droga to niesamowite, ze za 3 EUR moge sobie przez godzine gadac z kims, kto jest tysiace kilometrow stad. Jakosc polaczenia – doskonala – lepiej slychac niz gdy dzwonie do Polski.

Jezu, zaziewam sie dzis na smierc.

Kaza mi tu w robocie napisac jaki mam plan na najblizsze piec lat. No litosci. Chyba im napisze ze nie mam planu, nawet na najblizszy rok.
Mam za to jedno pobozne zyczenie – chcialabym sie wyspac.

* * *

Wczoraj dostalam maila od Vielebnego. Mojego Vielebnego, ktory kiedys wyjechal na koniec swiata i jak mi sie wydawalo – na zawsze, a teraz wrocil i nie potrafi odnalezc sie w nowej-starej rzeczywistosci.
Wrocil po siedmiu latach mieszkania w wiosce, na lonie natury, do najwiekszego miasta na swiecie. Z ciszy, do wyjacych syren ambulansow i patroli policji.
Jezu, ile ten czlowiek zmienil w moim zyciu. Ile mam zwiazanych z nim wspomnien, wariackich i cieplych. Kto by pomyslal ze mail, ktorego mi wyslal tyle lat temu, bedzie poczatkiem takiej znajomosci.
Pamietam jak dzis gdy wyjezdzal z Europy, pamietam ten moment gdy zamknely sie za nim drzwi pociagu a mi na chwile zawalil sie swiat. A potem gdy w zupelnie innej czesci kontynentu czekalam na niego na stacji i bez slow padlismy sobie w ramiona. A potem na dworcowej lawce trzymal mnie za reke i bawil sie moja obraczka. A potem w dniu wyjazdu siedzielismy przy stole, a ja ryczalam jak bobr na sama mysl ze znowu zostawia mnie na iles tam lat. Nie wiem czy cos jest w stanie zmienic moj stosunek do tego czlowieka. Uplyw czasu na pewno nie.

* * *

Brak komentarzy

I znowu snuje sie po domu jak dzikie zwierze.
I sama. I butelka czerwonego wina.
I sama.

* * *

Brak komentarzy

Za oknem ciemno jak poznym wieczorem, leje, wieje i nic nie wskazuje na to ze mamy sierpien. Raczej koniec listopada.
Zrobilam sobie urlop od nauki jezykow i juz mnie nosi, musze cos robic, zamieniac w cos pozytywnego zapasy energii.
Przez problemy z kolanem nie moge biegac, wiec w zamian za to produkuje motyla – broszke. Naszywam cekiny i miniaturowe koraliki.
W domu sajgon, Oli rozsypuje zawartosc pudelek po stole, a ja sobie siedze i mysle czy blekitny, czy lepiej zloty.

* * *

Brak komentarzy

I po urlopie.
Nie powiem zebym specjalnie odpoczela, bo urlop w domu to nie urlop, no ale – przez dwa tygodnie nie chodzilam do pracy.

Sasiad wyjechal do swojej ojczyzny. Pierwszy raz po osmiu latach – to musi byc przezycie.
Zostawil mi swoj samochod i klucze od mieszkania, pojde tam za tydzien i otworze okna, niech zna moje dobre serce.
Bedzie mi bez niego dziwnie w piatkowe wieczory, ale dam rade, nie?

* * *

Brak komentarzy

Za duzo Pudelka, oj za duzo…
Snilo mi sie ze bylam na imprezie, na ktora wpadla Angelina J.
Wygladala obrzydliwie pieknie, nawet w moim snie.
Z ta swoja porcelanowa cera i usteczkami.
Lezalysmy sobie na wielkim lozku, Andzi, ja i jacys ludzie, a ja sobie myslalam ze „moge powiedziec ze bylam w lozku z panna Jolie”.

Czy jest na sali psychiatra?

* * *

4 komentarzy

Chaos na wszystkich plaszczyznach zycia. Mnostwo kobiet w domu, mama chora, dziadek zlamal pare kosci, glupie dyskusje esemesowe (jak zwykle), syn wytrenowany siusia do nocniczka, ja mam znowu jasny blond na glowie i ostatnie dwa dni urlopu.
Produkujemy tony smieci, pijemy hektolitry sokow, prawie nie mam meza, bo ciagle pracuje, mam duzo filmow do obejrzenia, i mam straszna ochote stracic glowe.
Chociaz to ostatnie to moze juz.

* * *

Brak komentarzy

Mam za soba dwie godziny snu od wczoraj, a przed soba dzien z Mlodym.
Alez, czlowiek jest mocny.
Kurcze, jak pogoda sie do jutra nie zmieni to wyziebi nam tylki pod namiotami, bo w ten weekend tropikalny festiwal (http://www.antilliaansefeesten.be)
Ale – festiwal rzecz swieta i zeby walilo, grzmilo, lalo i wialo – jedziemy.


  • RSS