werita blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2007

* * *

3 komentarzy

Jak w tym kawale…

Przespalibyscie sie z jakas slawna (na przyklad) osoba o ktorej marzycie, bezkarnie i pod jednym tylko warunkiem: ze do konca zycia nie moglibyscie o tym NIKOMU powiedziec?

Bo ja nie :)

* * *

2 komentarzy

Przewrotna naturo, ktora nie pozwalasz mi usiasc z usmiechem zadowolenia nad talerzem zupy, tylko podjudzasz, kwestionujesz i zasypujesz znakami zapytania.
Ze chce sie niepracowac, ale jak juz sie siedzi w domu, to marzy sie o wysokich obcasach i aktowce pod pacha.
Ze od goracego kochanka wymaga sie, zeby byl na kazde zawolanie, a jak juz bedzie to niech zniknie, bo co to za nudziarz bez wlasnego zycia.
Ze od ojca dzieci, co traci zdrowie w dlugich godzinach pracy, wymaga sie, zeby byl jednoczesnie szalony i spokojny, cichy i rozmowny i zeby szeptal czule do ucha, ale gdy szepcze to sie go odgania, bo rano trzeba wstac.
I ze ciagle chce sie zmian, a jak juz sie zmieni, to chce sie zmieniac na nowo.
Juz sama nie wiem czy ta zadza nowego jest motorem, czy hamulcem w moim zyciu.
I czy to ja nie nadazam za swiatem, czy moj swiat nie nadaza za mna.

* * *

3 komentarzy

I cheated myself
Like I knew I would
I told ya, I was troubled
You know that I’m no good…

Jestem zakochana (bez wzajemnosci) w kilku piosenkach Amy Winehouse. Tanczymy je sobie z Oliwkiem wieczorami.

Mam wyjatkowo nieroboczy nastroj (zreszta jak mam nie miec: czwartek wolny, sobota wolna, a miedzy nimi dzien bardzo roboczy, no litosci).

Dawno nie widziana znajoma opowiedziala mi wczoraj o swoim planie sprzedania dobytku za 3 lata i zamieszkania w luksusowym mobil-home. „Niech tylko dzieci skoncza studia”.
I wierze, ze to zrobi.
Uwielbiam ludzi nietuzinkowych, szalencow, odmiencow z fantazja.
Wlasciwie chyba w kazdym z nas mieszka wariat, tylko nie kazdy pozwala sobie na to, zeby go uwolnic :)

Moj ma pelna swobode dzialan.

* * *

Brak komentarzy

Mamy tu maly kryzysik uczuleniowy – Oli sie drapie a ja przykladam lod gdzie sie da, bo wysypka od stop do glow.
No ale tylko uczulenie, a nie jakies chorobsko, na szczescie.

Podejrzewam tiramisu, i bije sie w leb ze nie pomyslalam ze apetycznie wygladajacy deser (wtrwachniety przez mlodego w 3 sekundy) zawiera likier i kawe.
Madra mamusia.

To raz.
Dwa: kupilam plaszcz. Czarny, w jodelke, wiazany, do kolan. Teraz szukam czapki do kompletu. Wiem jaka chce, wiec bedzie problem, bo wkolo same worki i berety. I kapelusze.

Trzy: moglabym chodzic spac o 19:00. Jestem gotowa, ale to lekka przesada chyba.

Cztery: ogladamy z Oliwkiem „Potwory i spolke”. Dzieki Bogu da sie raz po raz namowic na zmiane repertuaru, bo na widok Nemo sweterek mi sie filcuje.

* * *

Brak komentarzy

Mlody rozdarl sie przerazajaco, wiec wyskoczylam z poscieli i juz po dwoch nanosetnych sekundy zagladalam w lozeczko.
– Snilo ci sie cos, Oli?
– Tak, mama, mis mnie popchnal.

Jaka jawa taki sen, nie?
Kurtyna.

* * *

2 komentarzy

Po srednio zahulanej sobocie, po wieczorze, podczas ktorego znajomy kelner kasowal po 1 eur za zamawiane koktajle, po zjedzonej kanapce z salami i musztarda (kocham Mrs. Sarepska, nawet ta zagarniczna), nasuwa mi sie tylko jedna konkluzja: kocham nad zycie tego szczerbatego gowniarza, co mi od szostej trzydziesci w sobotni poranek spiewa „na malej stacyjce, o poranku, stalo siedem wagonikow…” i tak trzydziesci razy z rzedu. I co mnie szczypie w udo, ze NAJPIERW chlebka z czekolada, a POTEM z serkiem, i co lazi z siusiakiem wyastajacym ze zle zalozonych (ale samodzilnie!) majtasow (mama! majty!).
Tego blondasa co mnie klepie w tylek (mama tez dupka!) za to moje podszczypywanie w mikroskopijne posladki po sto razy dziennie.

Gdybyscie wiedzieli jaki mi sie dzieciak trafil, umarlibyscie z zazdrosci.

* * *

Brak komentarzy

Boze.
Dzieki Bogu dzis piatek, chociaz nie wiem jak go przezyje, bo prowadze szesciogodzinne szkolenie, a wczoraj kolezanka obchodzila urodziny.
I my z nia.

Alkohol to twoj wrog.

Nie trace jednak dobrego humoru, damy rade, co?

********
Update po pietnastej:

przysiegam ze juz nigdy wiecej. Chcialam umrzec, przez cale szkolenie walczylam ze snem i – hmhmhm – z myszkami w zoladku, co chcialy sie uwolnic.

* * *

Brak komentarzy

Zaczynam tesknic nie po paru dniach, ale od momentu gdy zamykasz za soba drzwi.

* * *

3 komentarzy

Przesilenie jesienno-zimowe ma sie swietnie, dziekuje. Filmy ogladam na trzy raty, albowiem z reguly po pietnastu minutach zasypiam, zeby nie wiem co. Wczoraj obejrzalam „Mr. Brooks”. Co za chala, no doprawdy. Demi M. nie pokazala nawet kawalka cycka, wiec dla niej tez nie warto psuc oczu. No szmira wyjatkowa, jakies kurna schizofrenie, trupy i Bog wie o co chodzi.
Za to – skoro juz o filmach mowa – „Death proof” swietny. Z przyjemnoscia obejrze jeszcze raz. Trzeci raz.
(Chlopy podczas slynnego lap dance co piec sekund wzywaly imienia Pana Boga nadaremno. Nie dziwie im sie. Mega apetycznie odtanczone.)

* * *

2 komentarzy

Szerokobarczysty blondyn zdjal szorty i polozyl rece na moich udach. (Zostal w spodenkach, zeby mi nie bylo ze jaks seks czy cos).

Moj instruktor plywania, ktorego sprowokowalam (swoim niemoctwem, a nie powabem) do wskoczenia do basenu.

I powiem wam, ze jest ZA JE BIS CIE.

Mala grupa, kazdy cwiczy w swoim tempie, pan udziela instrukcji, woda ciepla, miesnie pracuja, no miodzio.

Bylam pod wrazeniem dwoch starszych panow, ktorzy wlasnie zaczynali kurs dla poczatkujacych.
Nigdy nie jest za pozno.


  • RSS