werita blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2007

* * *

Brak komentarzy

Mlody sie rozsmarkal, wiec zostawilam go dzis w domu. Takie oto korzysci wynikaja z pracy na pol etatu.
Korzystam poki moge, bo od przyszlego roku musze znalezc caly etat, inaczej nie wyrobie finansowo.
Wot.

Zaczyna mi sie podobac coraz bardziej pomysl urzadzania WLASNEGO mieszkania, chociaz do tej pory nie przywiazywalam do tego wiekszej wagi.

Co za przelom.

No dobrze, czas zrobic cos pozytecznego, zanim zapadnie zmrok.

* * *

4 komentarzy

Nie mam natury obrazalskiej, ale jak mnie ktos olewa, to potrafie sie (na troche) zawziac.
Trzeba sie szanowac. Bede sobie to zdanie czytac dzisiaj srednio co godzine.

Na codzien spokojnie. Przegladam katalogi mebli, psychicznie zaczelam juz sie przeprowadzac, teraz tylko musze pozbierac kartony i zaladowac do nich dziesiec lat zycia.
W przeciwienstwie do niektorych znajomych rozwodnikow nie strace zdjec (bo albumy mozna zeskanowac), ani innych bezcennych pamiatek, dzieki Bogu.
W przeciwienstwie do wiekszosci znajomych nie roztaczam czarnej wizji nad swoja przyszloscia, chociaz wiem ze pewnie nie raz lezka poplynie. Musi byc dobrze, w koncu czemu mialoby nie byc?
Przeciez w duzej mierze to ja o tym decyduje.
Chlop (moj przyszly byly maz, znaczy sie) spytal, czy bede mu podrzucac raz po raz sloiczek bigosu, jak zrobie. (Ale wczoraj zrobilam bigosik, nononono… mam swiadkow)
No pewnie ze bede. Przynajmniej na poczatku, bo nie moge zagwarantowac, ze do konca zycia, nie?

* * *

5 komentarzy

Pojechalam w swiat. A raczej za miedze.
Z Oliwkiem pod pacha i paczka Krakowskiej w torbie, pojechalam zapomniec na chwile o rzeczywistosci, bo piatkowych 8 godz na telefonie i tlumaczenie wszystkiego po sto razy wypalilo mi bateryjki do zera.

No i tak. Swiatowe zycie, mowie wam…
Zabrali mnie do takiego klubu, gdzie cala noc graja muzyke, ktora lubie. Pojechalam z dwoma chlopakami, zostawiwszy Oliwka pod opieka kolezanki i jej synka i zahulalam jak juz dawno nie.
Przy okazji przypomnialam sobie, ze po swiecie chodza sliczne dlugonogie dwudziestki w szpilkach i szortach (a nerki, na milosc boska! :)
Wytanczylam sie za wszystkie czasy. na amen. W dodatku caly wieczor nikt nie wspomnial o rozwodzie, wiec zero stresu.
I nawe nie wiem kiedy zrobila sie osma rano i trzeba bylo wrocic do domu, zjesc resztki pure ziemniaczanego i zamknac na chwile oko.

Moj drogi syn byl juz wstal o tej porze, rzecz jasna.
Na szczescie dali mi pospac, a Oli szalal caly dzien z kolega L.

I tak to.
Z nowosci – mam mieszkanie :) Kontrakt podpisany.

* * *

5 komentarzy

No i zaczely sie spekulacje i przekazywanie sobie wiadomosci szeptem.
I czemu tak nagle?
Nagle, to dla wszystkich wokol, ale nie dla dla nas.
To jest przemyslana decyzja, z ktorej nikomu nie musze sie tlumaczyc.

Szanuje Chlopa i nie naleze do osob, ktore skarzylyby sie komu popadnie i z byle powodu.
Byloby latwiej gdyby ktores z nas bilo i pilo, przynajmniej wiadomo byloby o co chodzi :)

No.
Teraz skupmy sie na praktycznych sprawach zwiazanych z przeprowadzka.
Emocje – tylko pozytywne.

Juz mi starczy emaili z (prawie) kondolencjami i wyrazami wspolczucia z calego serca.
Nikt nie umarl, nikt sie nie zamierza powiesic, usmiechamy sie czesciej niz zwykle.

* * *

5 komentarzy

Wczorajsza wizyta u notariusza przyprawila mnie o leeki bol glowy.
15 stron kontraktu do przejrzenia, nie musze dodawac ze po flamandzku.
(Spotkany po drodze nieuswiadomiony znajomy smial sie, ze wygladamy z Chlopem jakbysmy byli na wakacjach, tacy zrelaksowani i usmiechnieci… Tja.)

Wspolczuje z calego serca ludziom, ktorzy rozwodza sie walczac o mieszkanie, samochod i dzialke.
Ludziom, ktorzy nie moga na siebie patrzec, a skazani sa na mieszkanie pod wspolnym dachem.
W Belgii rozwod za porozumieniem stron otrzymuje sie po pieciu miesiacach, a znam ludzi, ktorzy rozwodzili sie dwa lata.

Chlop jest wyjatkowy.
Jezdzi ogladac ze mna mieszkania, doradza i tlumaczy.
(W nagrode dalej piore mu skarpetki ;)

Przy okazji zalatwiania roznych spraw wylazi ze mnie kompleks kobiety z Europy Wschodniej, mieszkajacej za granica.
Zapomnialam przez te ostatnie 7 lat jak to jest byc dodatkiem do swojego belgijskiego meza.

W ogole, duzo zapomnialam, ale mam wrazenie ze przypomna mi tu szybciutko, az mi w piety pojdzie.

* * *

9 komentarzy

Dawno juz nam sie z Chlopem tak dobrze nie rozmawialo, jak od dnia, gdy podjelismy decyzje o rozstaniu.
Mamy mnostwo spraw do zalatwienia w zwiazku z tym, cala rodzine na glowie, prosby i grozby, wyrozumialych znajomych, mnostwo watpliwosci, a przede wszystkim mamy Oliwka, dla ktorego trzeba znalezc najlepsze rozwiazanie w tej sytuacji.

* * *

5 komentarzy

Miewam ostatnio ataki paniki, co to bedzie ze mna, ze wszystkim…
Trudno podejmowac Wazne Zyciowe Decyzje. Aczkolwiek gdzies tam czuje ze musze (bo sie udusze ;), ze jezeli nie sprobuje, nigdy nie bede wiedziala jak to jest.

Koncowka roku 2007, zdecydowanie okresem mowienia NIE tchorzostwu.

Precz ze strachem przed woda i utopieniem sie.

Precz wstydowi (i wrodzonej niesmialosci ;) – zrzucanie ubranka w takt muzyki, dla badzo ograniczonej publicznosci, zostalo opanowane.
Nie bylo latwo (bez wysokoprocentowych odniesmielaczy).
No co. Kazdy ma jakiegos bzika, nie?

Precz strachowi przed czyhajacymi wszedzie upiornymi kierowcami innych pojazdow, co dybia na moje zycie – jezdzimy i parkujemy.

No wiec kiedy mnie najdzie tak na powaznie (ostatnio dwa razy dziennie), poca mi sie dlonie i wysycha w ustach. W zyciu bym nie pomyslala ze moge az tak przezywac.

Potem na chwile jest dobrze (czy tez raczej powinnam napisac: przez chwile nie jest zle) i mysle sobie, ze pies to drapal, nie narzekajmy, inni maja gorzej, nie jest tak fatalnie…

A potem wyobrazam sobie ze jest zupelnie inaczej i na sama mysl rozluzniaja mi sie ramiona, wiec chyba jednak mamy problem Huston.

* * *

Brak komentarzy

Mam w srodku ryse nie do wygladzenia.
Nawet gdy staram sie o niej nie myslec, czuje ja przy kazdym oddechu.

Obawiam sie, ze podjecie tej decyzji jest jedynie kwestia czasu.
Nie wiem. Bedzie ciezko.

* * *

Brak komentarzy

Komorka to piekielny wynalazek, szczegolnie dla osob tak chaotycznych w komunikacji, jak ja.
Z rozmowy „glosowej” (piekny zwrot) jeszcze mozna raz po raz domyslic sie, o co chodzi, ale z sms’ow – ni huhu.
Przeskakiwanie z tematu na temat, uzywanie skrotow myslowych zrozumialych li i jedynie dla mnie, krazenie wokol tematu, obcyndalanie sie, zamiast prosto z mostu.
Nie trudno sobie wyobrazic, jakie sa tego skutki.
Big awantury.
No ale coz, taki moj urok chyba…

* * *

Brak komentarzy

Nawet we snie, w ktorym jade do Niemiec pociagiem przez Portugalie, kombinuje jak by tu zmienic rezerwacje i spedzic caly dzien w Lizbonie.
I zapiera mi dech w piersiach z radosci, ze znalazlam sie w tym miescie, nawet we snie.
Zeby odwrocic uwage od pewnych mankamentow codziennosci (juz na jawie) dopieszczam sie basenami, masazami i cala seria kosmetykow.
(Brakuje mi tylko balsamu dla duszy, ale podobno nie mozna miec wszystkiego w tym samym czasie).

Wyjatkowo w tym roku nie moge doczekac sie swiat, bo spedzimy je w calosci z moja rodzina. Bedziemy sie przepychac w kuchni, uciszac dzieciarnie, spac na materacach i plotkowac do pozna w nocy.

Przygladalam sie w weekend Najmlodszej, jak zajmowala sie swoim siostrzencem (a moim synem ;) – ukladala z nim puzzle, czytala bajki do snu. A mlody wpatrzony w tego dziesiecioletniego aniola jak w obrazek, powtarzal za nia polskie slowa i byl zachwycony. Fajne dzieciaki sa w tej mojej rodzinie.

Moja mama rozwalila mnie zupelnie. Dyskutowalismy na temat urlopu, panowie (moj i mamy) nad flaszeczka, my nad winkiem. W pewnej chwili Chlop czepil sie jakiegos drobiazgu, a ja (wyczulona straszliwie na jego czepialstwo ostatnimi czasy) fuknelam cos, dosyc ostro.
Moja rodzicielka zawolala mnie na strone, myslalam ze po to zeby bronic swojego kochanego zieciunia, a ona tylko mrugnela okiem i powiedziala „dziecko drogie, czy ty sie nigdy nie nauczysz? Z pijakami dyskutujesz? Trzeba powiedziec „tak, drogi mezu, masz calkowita racje” i robic swoje.” No wlasnie. A mialam sie juz nigdy nie dac podpuscic osobie, ktora spozyla.

Dopiero pierwszy dzien w pracy, a ja juz mysle o kolejnym weekendzie i tanca mi sie chce potwornie, bo nic nie zahulalam ostatnio.
Ale co sie odwlecze to nie uciecze.


  • RSS