werita blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2007

* * *

2 komentarzy

Jest przeslicznie. Bialo, lekki mrozek, jak w bajce.
Zeby jeszcze nie trzeba bylo siedziec w kazamatach, no ale nie narzekajmy, ostatni dzien w tym roku.
Jak to ostatni dzien??!! Juz??
To prawda ze z wiekiem czas zaczyna czlowiekowi szybciej plynac. W przyszlym roku musze nieco zwolnic, bo zanim sie obejrze trzeba bedzie isc na emeryture.

Zahulalam wczoraj troche, w zwiazku z czym bede sie bardzo, ale to BARDZO musiala pilnowac w kantynie, zeby znowu czegos tam nie skonsumowac niechcacy.

Jutro wyjezdzamy, po to aby wrocic i rzucic sie, tym razem na powaznie, w wir przeprowadzki. Oj bedzie sie dzialo.

Spokojnych Swiat Wam zycze (oraz sobie), pomyslnego zakonczenia wszystkich niecierpiacych zwloki spraw na finiszu 2007 i
z Nowym Rokiem – nowym krokiem.
Dziarskim, jak nigdy dotad.

* * *

2 komentarzy

Wszystko zaczyna sie prostowac. W pierwszym prezencie swiatecznym dostalam kontrakt w robocie, na warunkach o jakie poprosilam.
Opijac bede jak podpisze.
Kontrakt rozwodowy zostanie zlozony dzisiejszego, zimowego wieczora.
Opijac bede jak podpisze.

Mam juz wszystkie prezenty, bardzo fajne zreszta. Nie wiem kiedy je kupilam, ale nie bylo to jakos wiekszym problemem w tym roku (moze dlatego ze mam WIELKICH problemow lekki nadmiar, wiec stres prezentowy zszedl na dalszy plan).

Oliwek obudzil sie dzis w super dobrym humorze.
Fajnie sluchac nad ranem jak sobie podspiewuje w lozeczku „raz, dwa, rzy, cztery, kapelusik z papieru”. Musze zaczac robic mu wiecej zdjec (i dac robic sobie, bo kiedy ja jeszcze w zyciu bede miala 34 lata, he?).

* * *

5 komentarzy

Potrzebuje urlopu.
najlepszym na to dowodem jest fakt, ze dzis po zaplaceniu w kantynie za lunch, reszte, ktora wydala mi panie kasjerka, wsadzilam sobie do buzi.
Chyba mi sie wydawalo ze jem juz frytki, czy cos.
Juz nigdy nie pojde do kantyny na lunch.
Trudno, niech umre z glodu.
Co za wstyd. 

* * *

2 komentarzy

Zrobila sie umnie prawdziwa zima, czyli ze nie da sie pogadac przez telefon (bez rekawiczek) dluzej niz 18 sekund, bo sinieja dlonie.

Telefon to moje jedyne narzedzie walki, szabla i tarcza obronna, wymachuje nim ostatnio po pare godzin dziennie.
Jestem na etapie „nie podoba sie, to zegnam”. Bardzo skuteczne.

Przelecialam dzis dwa razy przez miasto, odhaczylam pare prezentow z dlugiej listy. Wyskoczylam do stolicy na rozmowe kwalifikacyjna (nie zakwalifikowalam sie), oraz posiedzialam w ubezpieczalni, bo cos tam trzeba bylo wyjasnic, brakowalo jakiegos papierka, czy cos.
Od dnia, w ktorym obejrzalam „Potwory i Spolka” ciagle mam wrazenie, ze ludzie w urzedach pochodza z tej samej planety co potwory, chociaz niby maja po dwie raczki i dwa oczka, mowia jakims niezrozumialym dialektem i w ogole, wprawiaja mnie w oslupienie. Podobnie jak Japonczycy, z ktorymi pracuje. Inny swiat, a wydawaloby sie ze taka jestem tolerancyjna.
No wiec co teraz: wpadlam do domu na jajecznice z dwoch jajek, lykne herbate i lece po jablka, jajka i inne chleby, po drodze zgarne Oliwka ze szkoly. Zanim wyjde obsmaze filety z kurczaka, w koncu mam jeszcze cale 15 minut.
Wieczorem zrobie porzadek w jednej z 156 szafek, w ktorych nagromadzilo sie moich rzeczy.
Jak starczy mi sil to polece na basen.
Byle do stycznia – powtarzam sobie po 100 razy dziennie. od stycznia zacznie sie zupelnie inny kociol :)

* * *

2 komentarzy

Im blizej konca roku, tym wieksza niecierpliwosc i od liczanie dni do przeprowadzki. Chcialabym moc odetchnac pelna piersia i moc decydowac o tym co kiedy i jak robie, bo poki co chcac nie chcac musze sie konsultowac.
Odzyskalam dawna forme fizyczna, juz nie pamietam jak to bylo zdychac w zeszlym tygodniu, zmienilam kolor wlosow na zloty blond, jest swietny.
Mam juz prawie wszystkie meble, teraz tylko musze popakowac drobiazgi z domu, szklanki i spinacze.

Nie pamietam juz kiedy ostatnio bylam na spacerze.

* * *

Brak komentarzy

Zapytajcie sie mnie, czy jest jakis postep w pakowaniu?

Zakrecilysmy wczoraj nozka z kolezanka z pracy, na tyle skutecznie, ze udalo nami sie zdrzemnac dwie godziny i juz trzeba bylo leciec do biura.
Oj, to nie bedzie latwy dzien, a tu dopiero osma trzydziesci.

Ide robic dobre wrazenie.

* * *

Brak komentarzy

W pracy krazy plotka, ze jestem opetana przez dialbla, wszystko przez te moje czerwone patrzalki.
Wygladam nieziemsko, to fakt. Emily Rose.
W takim stanie musialam isc prezentowac sie przed 40-toma szyszkami z pracy (ani jednej kobiety, no oprocz sekretarki). Troche mialam kiepska wizje, ale jakos poszlo.

Nie wiem ktory raz juz kaza mi sie popisywac, za kazdym razem przed coraz wyzszym szczeblem firmowej trabiny.
Zostal mi juz tylko Bog.

* * *

2 komentarzy

Ale narozrabiali na blogowisku.
Ludzie, STOP IT. Ja juz wiecej stresu nie zniose. Co jest grane w tym 2007, he?
No dobra, damy rade, zostaly 3 tygodnie na uporanie sie z balaganem i wyrwanie chwastow. Wylazlam z grypy, zostaly mi jeszcze czerwone oczy, teraz juz dwa (w cenie jednego, co za okazja), ale mam na to kropelki. Nie mam natomiast kropelek na glupote ludzka i niewdziecznosc, wiec troche sie mecze, a troche smuce. Mysle ze przez nawal roznych spraw zrobilam sie nadwrazliwa i mniej cool, dlatego zaczynam o siebie dbac, od zewnatrz i od srodka. Na serio. Sport, witaminki, relax, lista reczy do zrobienia i duzo przyjemnosci, zanim wyjdzie ma na twarz wieczny grymas, charakterystyczny dla tych, ktorym ciagle pod gorke.
Ci ludzie nawet gdy sie usmiechaja, maja smutne twarze, i dopiero gdy sie na chwile zupelnie zapomna, lagodnieja im rysy. Mysle o paru konkretnych osobach i naprawde, byle tylko nie to.

* * *

2 komentarzy

W czwartek rano padlam na cycki i praktycznie jeszcze nie wstalam.
Grypa sie to nazywa i nie pamietam kiedy ostatni raz bylam tak chora.
Zimne poty, dreszcze, zyletki w gardle i takie tam.
Juz troche zapomnialam co to znaczy jesc.
Aaaaa… do kompletu wczoraj w prawym oku zrobila mi sie jesien sredniowiecza, lekko opadla powieka (normalnie Paris H.), cos tam kapie i cos sie klei.
Voulez vous coucher avec moi ce soir?

Tragedia, panie.

* * *
Z dzialu „przeprowadzka” – spakowalam reczniki. Kosztowalo mnie to nadzwyczaj duzo wysilku, bo – patrz wyzej.

* * *
Z dzialu „serce nie suka” – jeszcze sie dobrze nie rozwiodlam, a juz mam ataki paniki, ze zostane sama do konca zycia (no nie sama, z Oliwkiem), ze faceci to swinie, mlodzi chlopcy chca tylko nabyc doswiadczenia w lozku, a potem znikaja, ze w ogole nie chce mi sie szukac nikogo, tylko napilabym sie winka i potanczyla sobie troche.
To chyba przez ta grype.

W nocy slysze wyimaginowane bipy nadchodzacych smsow, w polsnie mysle sobie, ze odpowiem rano, jak kocha to poczeka, a potem smutno mi, bo okazuje sie, ze nikt nic nie napisal.
No i tak.

Lece do apteki po cos na to oko.
Czuje ze wygrzebiemy sie dzis z tego zagrypionego dola i moze nawet zapakujemy pudlo plyt.

* * *

1 komentarz

W zasadzie na dzien dzisiejszy nie mam zadnych glebszych przemyslen.

Co tydzien trafia mi sie popoludnie pelne super powaznych rozwazan, decyzji i deklaracji, wiec odbijam sobie potem, przymierzajac nieprzyzwoicie skrojone sukienki i kontemplujac wydepilowane brwi.

(Plan pobytu Oliwka u mnie i u Chlopa mam sprecyzowany – co do tygodnia – na najblizsze trzy lata. Tak, moge wam powiedziec gdzie bedzie przebywal 23 lutego 2009.)

Daje sie oczarowywac gestom i slowom,
sama gadam takie rzeczy, ze…
Mam kretynskie uczucie ze moge wszystko, ze mam poparcie nieba i piekla, ze po raz pierwszy od lat trzymam swoje zycie mocno w objeciach i nawet gdyby przyszlo mi gruchnac z calej sily o ziemie, otrzasne sie i wstane, tyle mam sily i optymizmu.


  • RSS