werita blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2008

* * *

2 komentarzy

W IKEI znam juz kazda szafke, cene, podatek BTW, rzad i miejsce na ktorym lezy karton.
Powoli oprozniam im magazyny.
Nie wszystko mi sie podoba, a raczej – wiekszosc mi sie nie podoba, ale jezeli chodzi o proste komody i polki, sa bezkonkurencyjni (patrz relacja jakosc-cena).
Tak wiec jutro bedziemy montowac szafke dla Oliwka.

Mam tylko lekka traume jezeli chodzi o lampy.
To znaczy – za cholere nie moge zapamietac w ktorym pokoju u mnie wisi lysa zarowka na kablach, a w ktorym brakuje tylko klosza.
(Gadam jakbym tych pokoi miala z 15, nie?).
Tak wiec przed nastepna wycieczka po sklepach zrobie sobie zdjecia wszystkich sufitow, o. I pojde w Ikeju z aparatem.
Wiem, pasjonujaca historia.

Dzisiaj firmowa imprezka. Postaram sie zeby bylo o czym jutro napisac.

* * *

Brak komentarzy

 -

Ukradli mi rower. Kolejny. Troche mi to utrudni odwozenie Oliwka do szkoly, ale dziady nie mogly o tym wiedziec, nie?
Wywalilam sie na ulicy. Rozcharatalam obydwie dlonie i obilam kolana, bo z kraweznika sterczal jakis drut.

 +

Mam internet w domu i digi tiwi na dlugie, chlodne wieczory.
Mam Limoncello w zamrazarce.
Mam plany na dzis.

Czyli jednak wychodze na plus, nie? ;)

* * *

2 komentarzy

Przestawialam dzis drzemke w budziku od 5:50 do 6:38 rano. Co trzy minuty, hej!

W pociagu, ktorym jezdze bladym switem, spotykam co rano druzyne karciarzy. Dzisiaj mialam okazje siedziec bardzo blisko tych trzech panow (Elegancik, Rybak w Polarze i Ksiegowy) i bylam naprawde pod wrazeniem. Jak tasuja karty, jak rozdaja i w jakim tempie toczy sie gra.
Przed wjazdem na stacje docelowa podliczyli punkty i podzielili kase.
Jeden zgarnal 70 centow, drugi siedem. Z czego wnioskuje, ze jednak graja dla przyjemnosci. No chyba ze trenuja przed weekendowymi pojedynkami o gruby szmal.
Jeden z nich ma zyczaj trzymac kary na siedzeniu pod – pardon maj frencz – jajkami.
Moim zdaniem malo apetyczne.

  

* * *

1 komentarz

Tez nie bardzo w to wierze, ale w sobote bylam na filmie „Predator vc Aliens 2″ czy jakos tak.
Dobrze ze kiedys widzialam Obcego, to przynajmniej zorientowalam sie dosyc szybko, ze te sliniace sie to Alieny. w zwiazku z czym ten trykajacy jak owad to Predator (swoja droga pole popisu dla ortodontow jak ujawnil twarzyczke w koncowce filmu to hoho).
Poza tym – nie wiem, watek milosny, baba w staniku, szczury, krew sie lala. Pol filmu jak przez noktowizor, no wrazen co niemiara.
Ja tam glownie cwieczylam opanowanie i hamowanie odruchow morderczych, bo pan siedzacy obok mnie przez caly seans szelescil bilecikiem.
Ale moglo byc gorzej.

Zdycham na kaszel.

* * *

1 komentarz


Juz tradycyjnie w piatek, od ktorego zaczyna sie moj samotny tydzien, lapie mnie jakies chorobsko. Co za zlosliwosc losu.

Mam nadzieje ze tym razem to nic powaznego i nie wyladuje w lozku z temperatura i kapiacym nosem, bo zahulalabym chetnie, korzystajac z chwilowej wolnosci.

Miasto przed siodma rano znalam do tej pory tylko z weekendowych nadrannych powrotow do domu. Dzis przejezdzalam przez rynek o 6:45, w jednej z knajp bylo jeszcze mnostwo ludzi i nie wygladalo na to, zeby mieli zamykac :) Oli przygladal sie knajpianym neonom i wyszeptal „ladnie…”

Zyje troche jak w Dniu Swistaka. Pobudka o 5:50, zaraz przed siodma mijam codziennie ten sam samochod, z ktorego przed kioskiem wysiada chlopak. O 7:01 Oliwek macha mi na pozegnanie i znika w bramie szkoly, zegar nad apteka pokazuje 7:03, gdy zblizam sie do dworca.

poniedzialek – piatek

poniedzialek – piatek

straszyly mnie kiedys kolezanki z pracy, ze z wiekeim czas biegnie coraz szybciej. No racja.

* * *

2 komentarzy

Wszyscy mamy oczy podeszle moczem, bo jakby od dwoch dni w naszej firmie nie ma czynnej toalety, a do sasiedniego budynku daleko, wiec kazdy trzyma ile sie da i zaciska kolana.
Chodzimy sikac parami (bo daleko, jak mowie, wiec po drodze mozna pogadac o zyciu).
Gwaltownie spadl popyt na darmowa wode mineralna.

Wyraznie slysze za oknem odglosy jakby trabiacego slonia. Albo to biale winko od wczoraj jeszcze sobie buzuje we krwi, albo mocz zalal mi mozg, jedno z dwoch.

* * *

Brak komentarzy

Wykancza mnie to nierobstwo.
Szef spi przy biurku – naprawde! Nie pierwszy raz i nie ostatni, urzadza sobie power nap zwiesiwszy glowe, a nawet czasami chrapnie (wszyscy udaja ze nie slysza, bo siedzimy w wielkiej hali bez osobnych biur). Uroczo.
O. Obudzil go wlasnie czyjs smiech.
Ciszej, dajcie czlowiekowi popracowac.

Dobra, spi dalej.
Ja tak nie moge, no przysiegam.

* * *

4 komentarzy


Ogromna przyjemnosc sprawia mi (szczegolnie ostatnio) decydowanie o swoim zyciu. Nie chcialabym nigdy uzaleznic sie finansowo od mojego-ewentualnego-przyszlego faceta, nawet gdyby zapewnial mnie, ze ja w domu, a on zarabiajacy to normalny uklad, nie chcialabym i juz.

I dzieki Bogu ze jestem kobieta pracujaca, bo pewnie w innym przypadku trudniej byloby mi podjac decyzje o przeprowadzce. Obecnie troche rozwazniej wydaje.

Nie zalezy mi na markowych ubraniach, aczkolwiek jezeli mnie na nie stac, to sobie pozwalam. To samo z kosmetykami. Aczkolwiek nie czuje sie uzalezniona.

Mam zreszta na podoredziu taki cudowny kosmetyk, ktory poprawilby cere i kondycje niejednej znanej mi pani ;)

Chodze piechota zeby zaoszczedzic na biletach. Nie dla tego ze musze, ale dlatego ze chce, oraz bo ruch to zdrowie, a ja siedze na pupie przez wiekszosc dnia.

Ze wzgledow praktycznych przydalby mi sie samochod, ale narazie nie zapowiada sie i moge z tym zyc.

Jest mi naprawde dobrze. Pewnie zatesknie jeszcze za dawnym zyciem, za mezowym ramieniem, na ktorym zawsze moglam sie wesprzec, ale co ja bede sie martwic na przyszlosc, poki co jest dobrze i ciesze sie kazda chwila.

* * *

Brak komentarzy


Z calego weekendu najbardziej utkwil mi w glowie moment, gdy otworzylam oczy, a w moim mieszkaniu panowal chaos, jakby przeszlo przez nie tornado, a w tym bajzlu biegalo stado dzieci.

Wszystko co dalo sie rozrzucic po podlodze i wyjac z szuflady, zostalo wyjete, badz rozrzucone.

Wydaje mi sie,, ze nianka wybiegla przerazona i z piskiem, nie wiem czy jeszcze wroci.

A wszystko za sprawa syna mego pierworodnego i jego dwoch kumpli. Masakra.

Poza tym swietny weekend ze znajomymi, calonocna hulanka w bardzo fajnej atmosferze i powrot galopem do domu, dlugo po pianiu pierwszego kura.

Tupot obcasow po brukowej kostce i zamazane rozmowy o zyciu.

Gdyby nie to, ze pare godzin wczesniej jeden kolega pomylil zaproszenie na drinka z zaproszeniem do lozka, byloby w ogole rewelacyjnie.

A tak zabral sie z nienacka do calowania mojej skromnej osoby, czym zadziwil mnie na tyle ze, nie zdazylam uskoczyc.

Tzn. uskoczylam, ale o ulamek sekundy za pozno, zeby uniknac kontaktu z obcym jezykiem. Baaa.

Zesz go, durny jakis, czy co?

W parcy nudy, jak to w pracy.

Oliwek odmowil zakladania pampersa, wiec ten etap mamy juz zupelnie za soba.

Acha! Zoska sie urodzila. Jest przesliczna. Az mi sie zachcialo takiego bobasa (hahaha, tzreba bylo sie nie rozwodzic ;)

* * *

4 komentarzy

A ja wam powiem, ze nie wiem czemu ludzie tak jada po tych, co na naszej klasie zamieszczaja zdjecia swoich dzieci, psow i pocztowek z wakacji. Ja z przyjemnoscia sobie patrze co tam kto splodzil, jak wyglada i gdzie bywa.
W  ogole – chyba troche wstyd, ze w taki wlasnie sposob - znalazlam swoich kuzynow i kuzynki, ciotki, krewnych i znajomych krolika.

Piateczek dzisiaj :)


  • RSS