werita blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2008

* * *

2 komentarzy


W ramach porzadkowania spraw zaleglych, dotarlam wczoraj wreszcie do urzedu miasta i zalatwilam w 6 minut.

I byloby calkiem fajnie, gdyby nie siedzaca obok mnie w poczekalni pani, ktora czyscila sobie zeby wykalaczka, z takim zapalem, ze myslalam ze puszcze pawia.

No ludzie! Strzelala na dwa metry tym, co znalazla w przepasciach miedzyzebowych i zanurzala reke w buzi po sam lokiec, ile oni maja zebow na tym innym kontynencie? 152? O matko! Chcialam umrzec.

Jakby mi bylo malo wrazen, zafundowalam sobie potem polke galopke przez miasto, w poszukiwaniu przescieradel i miseczek.

A potem slalom przez supermarket i bieg z przeszkodami – siatami, kapustami i na wysokich obcasach, przez deszcz do domu, winda do gory.

W Ani-ciasnym-ani-wlasnym rozszalalam sie nad golabkami – JEST, udalo sie – garnek zawierajacy jakies 20 sztuk. Ja nie zrobie? W miedzyczasie trzy pralki, krotka wizyta kolezanki i debata na temat. Potem ciach prach, zmiana poscieli, pare kanapek, prysznic, The Simpsons, ciche rozmowy na temat tego jak u nich, a jak u nas.

Od dzis do przyszlego piatku chaos, sajgon, gary, smiech i tlum ludzi w domu. No i OIiwek :) Biore sie powaznie za jego jezyk polski, bo moja rodzina zaczyna plakac, ze go nie rozumieja. Nie bedzie latwo.

* * *

Brak komentarzy

14:00 to bardzo krytyczna dla mnie godzina, siedze z biurkiem jak sowa, z polprtzymknietymi powiekami. W zasadzie czekam zeby sie stad ewakuowac.
Poza tym jestem beznadziejna jezeli chodzi o planownie, rezerwowanie i decydowanie co i jak z urlopem.
To tyle.

* * *

Brak komentarzy

Kolo czwartku zaczynam dostawac swira z tesknoty za Mlodym, juz sie nie moge doczekac kiedy go odbiore ze szkoly.

* * *

2 komentarzy

Tak mnie cos naszlo na golabki…
Nie wiem czy nie zaszaleje i nie upichce dzis, tak na caly tydzien, bo to nie az tak duzo roboty w koncu, nie?
Tylko w czym mam sparzyc ta kapuste? W woku?
Powazna sprawa.

Wracam czasami do domu z kolezanka, ktora ma trojke dzieci i ciagle narzeka, ze na nic nie ma czasu.
No ja nie wiem, zeby nie miec na codzien chwili dla siebie, oprocz dwoch weekendow w roku, ja sie nie nadaje..
Przyznaje sie bez bicia, ze wazniejsze jest dla mnie zeby sie wyspac niz zeby miec wysprzatane mieszkanie. Nie gotuje codziennie, prasuje jak musze.
Zastanawia mnie po co ludzie decyduja sie na trojke dzieci, jezeli potem sa wiecznie niezadowoleni.
Ja wymiekam.

Marzy mi sie grill, pieczone miesko i zimne piwo. Albo kielbasa z ogniska. O! No wlasnie…
I zeby bylo goraco, zebym mogla zalozyc sandaly i nie myslec o kurtce.
Czy sie uda w tym roku?

* * *

Brak komentarzy

Konflikt zazegnany, zobaczymy na jak dlugo. 
Wykonczy mnie kiedys ta mlodziez, przysiegam. 

* * *

2 komentarzy

Taki sobie zapodalam dzisiaj dietetyczny lanczyk, ze co druga osoba w kantynie patrzyla z niedowierzaniem.
Co? Ja nie zjem? Hamburgerek jak piesc, w bulce i z serem, do tego frytki, salatka i jeszcze (bo a noz widelec sie nie najem!) brukseleczka.
No jasne ze nie dalam rady, wilcze oczy – male gardlo (duza dupa).

Spotkalysmy sie z moja kolezanka, nazywana od jakiegos czasu „ta od wina”, zeby… napic sie wina, rzecz jasna.
A potem tego likieru na L, you know.
Wieczor przebiegl wedlug wczesniej ustalonego scenariusza: zamykamy drzwi od kuchni, pijemy, palimy ile wlezie, rzucamy obelgi na facetow – podlych fiutow, rozwazamy potencjalnych kandydatow.
Po pierwszej butelce wina opowiadamy sobie szczegoly sekscesow, z dowolnego okresu swojego zycia.
Ale bylo fajnie :)

W drodze do sklepu z glosnikow leciala „Jolka, Jolka” (pamietasz?)

Tylko dzis ciezko bylo wstac, ale na szczescie wielkimi krokami zbliza sie koniec dnia roboczego.
I to mnie trzyma przy zyciu.

 

* * *

Brak komentarzy

Z weekendu przywiozlam buty zalane cola (pierwsze 30 min imprezy), sukienke zalana cola (a jak, kolezance omsknela sie szklanka z drinkiem. No jasne ze na mnie), nowa, czarna spodniczke i zle wspomnienia.
Jestem lzejsza o pare groszy i troche smutna, ale tez MADRZEJSZA o nowe doswiadczenia, ha!
Chyba sobie napisze na czole ze mam dziecko, ktore nie jest argumentem przetargowym w sporach, jest naturalnym przedluzeniem mojego jestestwa i elementem package deal ze mna, jezeli ktos jest w ogole zainteresowany moja osoba. (ktos, czyli facet ;)
No wiem ze to oczywiste, ale najwidoczniej nie dla wszystkich.
Jest mi rowniez przykro ze facet, ktoremu poswiecilam sporo czasu, zachowal sie jak ostatni fiut (i nie byla w to zaangazowana zadna inna kobieta, zeby nie bylo plotek :)
No.

Czyli znow przewracamy karteczke i zaczynamy od nowa, moze najpierw od  posprzatania chalupy.

Jak zobaczylam dzis swoje odbicie w lustrze (6:00 rano) – oparta o blat w kuchni, w samym swetrze, wlosy jakby piorun strzelil w rabarbar, dym z papierosa, stopa na stope, to pierwsza mysla jaka przyszla mi do glowy bylo: „wygladasz jak zdesperowana kobieta w srednim wieku, ktorej zycie wymsknelo sie spod kontroli. Zrob cos z tym”.
No to zrobilam.

Oj, zycie pelne jest niespodzianek, na tym tez polega jego piekno, nie?
Jeszcze godzina w pracy, a potem sru na wies, swieci slonce, wiec ide podladowac bateryjki.

* * *

2 komentarzy

I zdechlo. A tak ladnie zarlo…

* * *

1 komentarz

Nie wiem dlaczego za wszelka cene usiluje wszystko nazwac. Probuje opisac swoja obecna sytuacje, a ona mowi „zostaw, nie musisz tego usprawiedliwiac, ani tlumaczyc, tak jest i juz”.
Nie wiem, byc moze dlatego ze raz nazwane latwiej umiescic w kategorii Sukces albo Nieszczesliwa Milosc, a takie istniejace sobie bez imienia, polsierota, niepokoi tylko umysl i nie wiadomo czy smucic sie czy cieszyc.
Tak jest i juz.

* * *

2 komentarzy

… A taki mialam dobry humor.
Potem odbylam rozmowe z Bylym i prosze – znowu sie okazalo, ze jestem zla matka.
No ale dobra, zaraz mi przejdzie i polece w podskokach do domu, pakowac torbe na wyjazd.
No wiec bylam u tego fryzjera.
W sumie obsluzyly mnie 3 osoby, kazda po troche, jedna zaczela nakladac farbe, potem gdzies poszla, wiec zastapila ja jakas inna pani. A potem sam szef, co to wygladal jakby ze trzy dni nie spal, tylko intensywnie pil i palil ziola.
Ale efekt koncowy fajny i nie zdarli ze mnie AZ TAK.

I wogole – ja lubie takie dziwne klimaty. Panie fryzjerki pochodzily z Iranu, rozmawialy po persku, a jedna z nich prawie nie znala flamandzkiego, wiec nie wiem jak sie porozumiewa z klientkami, gdy trzeba zdecydowac jak strzyc. 
Ale jakos sobie musi dawac rade, skoro tam jeszcze pracuje.

W zasadzie juz zaczal sie moj tydzien bez Oliwka, mam zamiar lezec jak lancuch w pokrzywach i nic nie robic.
Czego i Panstwu zycze.


  • RSS