werita blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2008

* * *

6 komentarzy

Zakochalam sie w tym cudenku –
http://www.apple.com/nl/ipodshuffle/

Moj sliczny…
Kupilam, zaladowalam, wsadzilam w kieszonke w dzinasach (ta mala, na gumke;) i kocham.
Chcialabym teraz miec do kompletu ksiazki, telefon i portfel w takim rozmiarze i mialabym z glowy dzwiganie poteznej torby.
 
Ale o czym to ja chcialam.
Mowilam juz, ze jetes szczesciara, nie? NO. Dzis rano Mlody zagadywal wszystkich na przystanku („Kto ty jestes?”) i zahaczyl o usmiechnieta dziewczyne z plecakiem. Okazalo sie po chwili, ze mieszka w tym samym bloku co ja, jest pielegniarka i bardzo chetnie bedzie mi od czasu do czasu pilnowac mlodego.
Sama zaproponowala.
No mowie, mam farta jak nie wiem.

* * *

2 komentarzy

Zagotowalo sie we mnie wczoraj na wiesc, ze moj byly tesciu nie moze przywiezc rano tesciowej chorego Oliwka, bo…musi isc do fryzjera.
Pewnie ze nie mam prawa decydowac o jego planie dnia, ani o priorytetach, ale przykro mi sie zrobilo, ze tak wlasnie ma sprawy poukladane. I szlag mnie trafil na chwile, jak pomyslalam sobie jak to sie Oliwkiem popisuje w towarzystwie, a taki grzeczny, prosze dziekuje, a taki madry, a taki ma sluch, a jak przyjdzie pomoc, to sie (doslownie) wlosami zaslania.
Pies go drapal.
Oliwek w miedzyczasie wyzdrowial i poszedl do szkoly, Zuch chlopak.

* * *

3 komentarzy


Czytam ci ja sobie dzisiejsza darmowa prase poranna, kucajac w zatloczonym pociagu (bo wczesniejszy odwolali), popijajac kawke z papierowego kubka i kontemplujac osowiale oblicza wspolpasazerow. I coz widze:

przecietna kobieta spedza dziesiec lat zycia na roznych dietach. A dokladniej dwa razy do roku po piec tygodni. Czyli sto cztery razy przecietna kobieta mowi sobie, ze czas zrzucic pare kilo.

A przecietny mezczyzna? – Brak danych (bo – na podstawie osobistych obserwacji wnioskuje, ze przecietny mezczyzna ogolnie jest zadowolony ze swojej sylwetki i wagi, nawet jak samara piwna zakrywa mu pol swiata).

Po drugie: w tym pieknym kraju, w ktorym mieszkam jest o 200.000 wiecej „singielek” niz panow w stanie wolnym (tych jest 400.000)

Czyli ze baby maja sie brac za wlosy i walczyc, zeby przysposobic sobie jakiegos samca, bo jakby panuje lekki deficyt?

No mowie, ze nie jest dobrze.

W horoskop boje sie zagladac, bo tam jeszcze nigdy dobrego slowa mi nie napisali po flamandzku.

Ale za to humor mam doskonaly, wprostnieproporcjonalnie do zachmurzenia nieba.

A czarno jest dzis jak wiadomo u kogo w dupie (chociaz oni twierdza, ze to nie prawda :)

* * *

3 komentarzy


Jezeli wie sie, ze gdzies tam dopiero co sie zagoilo, nie nalezy tego miejsca drapac, prawda? No wiec nie drapiemy i jest o wiele lepiej. Do tego stopnia, ze po raz pierwszy od nie wiem kiedy jestem w stanie skupic sie nad ksiazka. Ciesze sie, bo mam sporo nowosci do skonsumowania.

Przeraza mnie nieco perspektywa wyjscia na swiat z tym mlodzianinem, bo swiat nie jest przychylny takim ekstrawagancjom.

* * *

2 komentarzy

Leze na boisku, slonce swieci mi prosto w twarz, zatrzymuje wzrok na bankach mydlanych uciekajacych w niebo i w tym ulamku sekundy czuje sie wolna i spokojna jak dawno juz nie.
Czasami naprawde niewiele potrzeba do osiagniecia pelni szczescia.

* * *

Brak komentarzy

Na szkolnym przedstawieniu spotkalam paru dawno nie widzianych ludzi, ktorych dzieci (jak sie okazalo) chodza do tej samej szkoly co Oli.
Tajemniczego D., na ktorego widok nawet mojej mamie kiedys zmiekly kolana. Stal z zona i trojka malych Metysow, dzieciaki odziedziczyly urode po tatusiu, laleczki.
Uklonilismy sie sobie z usmiechem. Ludzie znani z knajp calkiem inaczej wygladaja za dnia i jakos tak nieporadnie zachowuja sie, wiedzac ze sa obserwowani. Tak troche wstydza sie, ze musza wytrzec mlodemu nos i traca tym samym na swojej tajemniczosci.
Ja tez czasami nie lubie byc widywana w ”rodzinnej” atmosferze przez towarzystwo z miasta, bo mam wrazenie ze zagladaja w ta strefe mojego zycia, ktorej nie chce im udostepnic. 
No ale jak sie mieszka w malym miescie…
Spotkalam tez kolezanke z bylej pracy, ktora zdazyla juz zapomniec jak mam na imie (w koncu minely juz trzy lata), pania doktor ze szpitala, pania z solarium oraz jej meza DJ’a.
Dzieci zabraly nas w bajecznie kolorowa, taneczna podroz przez wszystkie kontynenty.
Rewelacja.
Jako ze w Leuven nawet w zwyklej szkole sa dzieci z calego swiata, nie bylo najmniejszego problemu z przetlumaczeniem powitalnej mowy na 12 jezykow i z zaproszeniem rodzicow, reprezentujacych wszystkie kontynenty, do wspolnej zabawy. 
Mlody przebrany byl za slonia i jestem z niego dumna (no ba!), bo nie zerwal maski z twarzy zaraz po wejsciu na scene.
Bylo naprawde swietnie, dzieciaki tanczyly hip-hop, taniec brzucha, oraz odstawily show jak z Bollywoodzkiego filmu.
Potem przenieslismy sie do szkoly na lampke wina, piwko albo wode, byly hot dogi, lody i arbuz (mniam :), dzieciaki szalaly na placu zabaw, a rodzice plotkowali. 
Oli padl w wozku w drodze do domu i poszedl spac o 18:00 (i spal juz do rana!).

 

* * *

4 komentarzy

Zaczynam lubic bieganie w porze lanczu.
Szczegolnie dlatego, ze pomidor schodzi mi z twarzy coraz szybciej a takie fizyczne zmeczenie dodaje mi energii – zyc sie chce.

 

* * *

Brak komentarzy

Wczoraj oczywiscie nie kiwnelam palcem, nie zamalowalam ani centymetra kwadratowego, w zwiazku z czym szykuje mi sie dzis niezla orka, bo dzis musze skonczyc.
Reszte mieszkania zamierzam pomalowac czyimis rekoma, zaplace, ale niech mnie ktos wyreczy.

Maj zlecial nie wiadomo kiedy, przeciez dopiero co byl dlugi weekend.
Nie wiem czy nie zmienie planow wakacyjnych, bo bilety (na sierpien!) do Polski podrozaly w ciagu weekendu o 70% i za obecna cene moge sobie poleciec rownie dobrze do Portugalii albo Grecji, tam gdzie bede miala zagwarantowana pogode i cieple morze.
Chociaz chce mi sie do Polski, bardzo. Mam dylemat.

* * *

2 komentarzy

Oh, what a night…
Zastrajkowaly sobie u nas wczoraj pociagi, na 24 godziny, w calej Belgii, hej!
Zostalam w domu z tej okazji i zabralam sie za (dawno juz zaplanowane) malowanie mieszkania, a dokladniej Oliwkowego pokoju.
Ja to sobie potrafie czas zorganizowac, slowo daje, chyba Bozia mnie opuscila.
No nic.
Ujechalam jedna sciane i kawalek i odlozylam pedzel, ubabrana na bialo po lokcie. Niezle sie to komponowalo z klapkami – hawajanami, kapeluszem przeciwdeszczowym, za duzymi bokserkami i przyciasna koszulka. Sam seks, powiadam wam.
Odlozylam pedzel, bo spodziewalam sie wizyty kolezanki R., ktora zawsze jest nienagannie ubrana i pomalowana, wiec wypadalo sie chociazby oskrobac z tej farby.
No i tym razem R. nie zawiodla – byla odstawiona od srebrnych czolenek po bluzeczke w tym samym kolorze, a ja z odgniecionym od kapelusza wlosem… Przyklepalam sobie grzyweczke, dla przyzwoitosci.
Z usmiechem na ustach oproznilysmy byly dwie buteleczki bialego i wypalilysmy duuuuuzo obrzydliwych papierochow.
Jak juz nam bylo bardzo wesolo, pojechalysmy odwiedzic mojego absztyfikanta, ktory uraczyl nas butelka szampana.
Po wypiciu wyzej wymienionej R. zrobila szpagat (w dzinsach, bez rozgrzewki, mam na to swiadkow oraz zdjecie).
Tez bym chciala umiec zrobic szpagat.
Dobrze ze wczoraj nie probowalam, bo pewnie bym sie rozpekla na pol.
Fajnie bylo, chociaz dzisiaj rano chcialam umrzec.
Wam tez bylo fajnie?

* * *

3 komentarzy

W piatek obiecuje sobie, ze od poniedzialku wezme sie do roboty, w poniedzialek, ze od jutra, itd itd…
Wiec zabloguje, poki co.
Po weekendzie bilans zdecydowanie na plus: basen, piwko po poludniu, pyszne ciasto o polnocy, wloczega po parku i wygrana w bilarda.
A najfajniejsze to, ze poza jednym miniminimini wkurwikiem, pelen luzik i trzymanie sie za raczki :)
Oliwek zostal wyeksportowany do swoich dziadkow, a moich rodzicow, moja mama – pierwsza internautka – na zywo niemalze donosila co i jak, podsylala zdjecia i szczegolowe opisy wydarzen.
Mysle ze ostatecznie podjeta decyzja o tym, zeby mlody pojechal tam beze mnie, okazala sie korzystna dla wszystkich.
Dziadkowie mieli mlodego na wylacznosc, musieli sie z nim dogadywac (a flamandzki to nie polski, o nie nie), wysadzac i wyprowadzac na spacerki.
Mam nadzieje ze bedzie kiedys z moimi rodzicami rownie mocno zwiazany, co z rodzicami Ex-Chlopa.
Ktory – nota bene – znowu zapunktowal u swojej bylej tesciowej, wyjatkowo (musze przyznac) trafionym prezentem dla mojego ojca.
No ale niech tam.
Niech ma.
Niech maja :)


  • RSS