werita blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2008

* * *

6 komentarzy



* * *

4 komentarzy


A owszem, sa zdjecia.

Sie pozniej obrobi i sie wstawi, bo chyba oczywistym jest, ze w pewnym wieku nie wstawia sie juz naturszczykow jeszcze cieplych, prosto z aparatu. Tu sie wytnie, tam sie rozjasni.

A w ogole – mam problem.

Poobgryzalam sobie paszcze od srodka, znaczy sie to miekkie, sliskie, you know. Chyba z tych nerw przed impreza ;)

I teraz mam tam jesien sredniowiecza, rane szarpana. I nie wiem jak mam jesc teraz, jak ja lubie pikantne.

Czy rany szarpane tez lubia pikantne?

O tym w nastepnym odcinku, bo za godzine bedziemy testowac na lanczu.

* * *

2 komentarzy

Na gardlo polecam goraca wode z cytryna, miodem i swiezym imbirem.
Moge to pic litrami. Uwielbiam wrecz.

W zwiazku z lekkim przeziebieniem mam dzis dzien wolnego.
Jestem dama i nie bede kolegom smarkac do ucha ;)
No dobra. Troche sie obijam.
Ide wieczorem dopracowywac szczegoly stroju na halloween. Przy odpowiedniej ilosci winka moga jeszcze z tego wyjsc jakies zdjecia.

* * *

1 komentarz

Nie wiem czy juz o tym pisalam, ale jest w tutejszej tv taki program „Wioska w miescie” o tym szpitalu – kolosie, w ktorym byla Karolinka.
I chodzi sobie po nim dziennikarz, ktory zaczepia ludzi (pacjentow, personel i odwiedzajacych) i wypytuje czemu sa w szpitalu itd.
Z jednej strony wkurza mnie taka telewizja przez male t, gdzie zeruje sie na ludzkim nieszczesciu, bo – umowmy sie – dla rozrywki tam ludzie nie chodza. I pytania w stylu „a nie przeraza Cie, ze mozesz umrzec?”

Ale z drugiej strony moze wlasnie to jest sposob na oswojenie sie z mysla o.
I moze pokazanie, jak ludzie daja sobie rade w walce z chorobami wlasnymi i blizszych doda otuchy komus w podobnej sytuacji.
Moze wywiad z panem redaktorem i wystep w tv bedzie najfajniejsza niespodzianka dla dzieciaka przebywajacego w szpitalu.

* * *

Brak komentarzy

Wszystko jest dobrze do chwili gdy zalegne na sofie.
Zaprawde powiadam wam, nie ma takiej sily, ktora wyrwalaby mnie spod kremowego kocyka.
No gdzie mam isc, jak wszedzie jest ciemno i zimno, co?
W dodatku Student ciagle mi wietrzy w chalupie, nie wiem, czy ja moze sie nadpsuwam juz ze starosci i nie czuje?
Czy on chce mnie zakonserwowac zimnem?

Kupilam wczoraj skrzydla.
Anielskie.
Chcialabym pracowac w sklepie, gdzie padaja pytania w stylu „sa nosy czarownicy?”
A nie, kurde, faktury srury.

Ide po kawe. Kocham moje zycie, tak naprawde.
I caffee latte.

* * *

2 komentarzy


Ide na impreze przebierana w przyszly piatek i zamierzam wystapic jako aniol. Ale nie ten w dlugiej, zwiewnej szacie. O nie. Bede szurnietym aniolem rockandrollowym, w kabaretkach i z tatuazem na ramieniu, chociaz oczywiscie na bialo i i z blond lokiem.

Mam pare pomyslow, zobaczymy jak sprawdza sie w praktyce.

Bylam juz kiedys aniolem w dlugiej blond peruce a’la sedzia najwyzszy czy tez Ludwik XVI, ale to nie jest najlepsza opcja na calonocna impreze, bo taka peruka grzeje lepiej niz czapa z baranica.

Sredni komfort jazdy, umowmy sie. Oczywisce nie bylo mowy o zmianie uczesania (na wlasne) w trakcie imprezy , bo nietrudno sobie wyobrazic jak te wlasne wygladaly po paru godzinach pod peruczana siatka.

Na tamtej imprezie moj anielski bialy sweter zostal zalany czerwonym winem w pierwszej godzinie, hej!

Studenta chyba przebiore za… diabla? Kto by sie spodziewal. Wystarczy mu w sumie rogi doprawic.

Znaczy sie, takie z plastiku, nie? :))

* * *

Brak komentarzy

Owoce tego weekendu to brazowe oficerki w korytarzu, prowizorycznie odnowiona sofa (–> przykrycie made in Ikea), zestaw talerzy, zestaw poduch, uszczuplony portfel i zdecydowanie utyty tylek.
Osiagnelam apogeum kanapolenistwa i nie wyszlismy ani razu do miasta.
Zabraklo mi do pelni szczescia butelki czerwonego wina i chrapania Oliwka.
Ide w gary.

* * *

3 komentarzy

Jak dla mnie – tekst roku. Pozwalam sobie zacytowac komentarz Stuli (z bloga Gruzji):

„moja 3letnia siostrzenica zadała mi wczoraj pytanie:
ciocia a jak tato chodzi w slipach rano to on ma z przodu taką dużą kupę…”

leze i kwicze :))))

* * *

Brak komentarzy

Trzy tycie drineczki wczoraj, o przyzwoitej godzinie, a czuje sie jakby mnie ktos przez sokowirowke przepuscil.
To pewnie przez ta dziadowska pogode i niskie cisnienie.
Oliwek dalej u Chlopa. Mam syndrom emeryta – za duzo wolnego czasu.

* * *

2 komentarzy


Obserwowalam wczoraj kursantow szkoly tanca, poziom podstawowy – tango argentynskie. Zawsze wiedzialam, ze to wyjatkowy taniec i bardzo trudny, ale wczoraj, patrzac sobie z rogu sali na w wiekszosci nienajmlodsze juz pary, dotarlo do mnie ze tango to najsubtelniejsza z gier, dajaca partnerom nieograniczone mozliwosci zabawy, kuszenia i uwodzenia w rytm muzyki.

Jestem oczarowana. Szczegolnie jednym niewysokim, starszym panem, ktory prowadzil swoja pulchniutka partnerke w tak uwazny sposob i tak sie nawzajem wyczuwali, ze cos niesamowitego.

Bez zbednych popisow, policzek w policzek, drobnymi krokami wyszywali na parkiecie podwojne esy floresy, nie wypuszczajac sie z objec nawet na sekunde.

Urzeklo mnie rowniez to, ze ludziom w wieku emerytalnym CHCE SIE. Chodza na lekcje tanca, na basen, biegaja, ucza sie jezykow, wszedzie ich pelno, cholera jasna! Czy nie napawa optymizmem mysl, , ze x-dziesiat lat nie koniecznie musi rownac sie cieplym bamboszom? Mnie bardzo.


  • RSS