werita blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2009

* * *

Brak komentarzy


Przywitajmy pierwszy gips w zyciu Oliwka. Na szczescie tylko na tydzien, w dodatku ten, w ktorym Oli jest u taty.

W piatek mlody nie mogl stanac na prawej stopie, wiec popedzilismy (–> wsadzilam go na bagaznik roweru) switem do pobliskiego szpitala, aby spedzic tam czarujace 3 godziny na badaniach, przeswietleniach, a glownie na czekaniu. Nic nie znalezli, zadnego zlamania ani pekniecia, ale profilaktycznie zagipsowali mu noge po kolano, zabronili mycia i korzystania z wyzej wymienionej, wiec jakby bardzo wesolo.

Po powrocie do domu pomalowalismy gips w serduszka i duchy (na zyczenie), zdrzemnelismy sie drobne cztery godzinki i odstawilismy dziecko w ramiona taty, dzierzacego pod pacha mini kule.

Mlody moze chodzic (??) do szkoly, wiec fajnie, bo podejrzewam ze tydzien w domu wykonczylby i jego i rodzica.

Za kazdym razem, gdy przydarza mu sie jakies przeziebienie, rozciete czolo (albo gips), dziekuje Bogu, ze tylko to. Ze mozna podac tabletke, albo zalepic i problem znika w ciagu pare dni.

Poza tym gleboko wierze w „what goes around, comes around” i wlasnie zaczywam odczuwac, jak na mnie przychodzi kolej. Mimo wielokrotnego bicia sie w piersi i upiornego tanca we wlosienicy.

Tak musi byc.

* * *

3 komentarzy


Piatek:

Caly tydzien przelezalam na sofie (po pracy, oczywiscie), bo dopadlo mnie jakies podle przeziebienie, a nie moge sobie pozwolic na chorobe w tygodniu, gdy mam Oliwka (czyli od dzis).

No wiec wylezakowalam sie za wszystkie czasy, konsumujac kilogramy czosnku i pijac mikstury cytrynowo – imbirowe. Nie wiem, czy to pomoglo, ale wracam do zdrowia. Czytaj: zdjeto mi akwarium z glowy.

Poniedzialek:

Zdrowa. Tfu tfu. Weekend znalazlam tym razem wyjatkowo spokojnym. Oprocz sobotniego poranku w szkolce cyrkowej, w ktorej tym razem polaczono akrobatyke dla mlodych (Oli – malpa, ja-drzewo), z terapia odstresowujaca dla rodzicow, bo kazano nam tupac, wrzeszczec i skakac. Baaaaardzo dobrze, naprawde. Moglabym tak co tydzien.

Smiac mi sie chcialo, gdy jeden pan wybuchnal gromkim smiechem po tym, jak Oli mu powiedzial, ze umie liczyc do stu. Nooo, na pewno hahahahaha. Ano na pewno, prosze pana. Po polsku i po flamandzku.


A najbardziej podobalo mi sie, gdy rodzice mieli zrobic ze swoich dzieci Najwygodniejsza Poduszke Na Swiecie. A potem polozyc sie na materacu, i przytulic glowe do tej wlasnie poduszki.

Kiedy juz wszyscy lezeli z zamknietymi oczyma, pan wyszeptal: a teraz, jezeli bedziecie bardzo, bardzo cicho, to uslyszycie, jak waszej poduszce bije serce.

I dla takich chwil warto wstawac w sobote chociazby najbledszym switem.

* * *

2 komentarzy


Strasznie szkoda mi tancerzy, ktorzy towarzyszyli MJ w przygotowywaniu tournee „This is it”. Nie wyobrazam sobie jak musieli byc rozczarowani gdy koncert nie doszedl do skutku, chociaz pewnie sama praca z MJ byla dla nich przezyciem jedynym w swoim rodzaju.

Mowcie co chcecie, ale gdyby ten koncert sie odbyl, bylby zapewne show’em wszechczasow. Az mnie ciarki przechodzily jak patrzylam na uklady choreograficzne, scenografie i efekty specjalne.

Perfekcja w kazdym calu.

I sam Krol, mimo groteskowego wygladu – wyjatkowy, a nawet (nigdy bym siebie nie podjerzewala ze to powiem) momentami bardzo sexy. Az szlag czlowieka trafia, ze nie zostal taki, jakim go matka natura stworzyla.

* * *

Brak komentarzy

Wypilam mega wielka cafe latte, zagryzlam kilogramowym kawalkiem sernika i teraz czekam, kiedy pekna mi spodnie. 
A ciasne sa jak cholera, mam wrazenie ze jak sie w nie wystroje, to krew mi nie krazy w nogach :)
No nic. 
Mam taka jedna kolezanke Belgijke (w sumie mam 3, zeby nie bylo ze sie nie integruje), z ktora umawiam sie na ploty i jedziemy rowno po wszystkich, wedlug listy: dzieci, chlopy wlasne, cudze, rozne baby, reszta.
Jedziemy rowniez po sobie, zeby nie bylo.
Ona jeczy, ze sie starzeje i ze to straszne. Patrze rano w lustro i mowie, kurwa, co to jest??? Nie przypominam sobie, zebym podpisywala zgode na zmarchy.
Ja jej na to, ze matka natura tak to sprytnie pomyslala, ze z wiekiem psuje nam sie wzrok i (dzieki Bogu) wszystkich szkod na licu nie jestesmy w stanie dojrzec.
A ze my mamy doskonaly wzrok, to coz – PECH.
I tak to sobie milo pogwarzylysmy przy wiadrach z kawa i powiem wam, swiat zrobil sie jakos bardziej kolorowy.
Nie ma to jak troche zolci z siebie wylac (i czerwieni :) jesienna pora.

Cmok!

* * *

5 komentarzy


W kolko dziwie sie tym samym rzeczom, nie moge sie do nich przyzwyczaic, ani ich zrozumiec. Na przyklad tego, ze w szkolce cyrkowej, do ktorej chodzi Oli co tydzien spotykam tych samych rodzicow, ktorzy z uporem maniaka mijaja mnie w korytarzu gapiac sie tepo przed siebie i nie mowiac „dzien dobry”. Nawet jak sie przeciskamy przez te same drzwi – ani pary z geby nie puszcza. Ani sie nie usmiechna.

Skad sie w tych ludziach bierze tyle zlej energii – przeciez to miejsce, gdzie dzieciaki swietnie sie bawia, skacza nam po grzbietach i robia fikolki, a mamusie zamiast tez sie wyluzowac i smiac jak dzieci, chodza spiete z grymasem na twarzy i zgarbionymi plecami.

Albo na przyklad wczoraj: siedze sobie po poludniu w lokalnej tawernie, przy stoliku obok rodzinka z dwojka dzieci. Mlodsze w wysokim krzeselku odwraca sie i zagaduje mojego towarzysza i mnie, w sobie tylko zrozumialym jezyku babibaba dadadada? Ma przy tym tak powazna mine, ze czuje sie zobowiazana odpowiedziec na zadane pytanie :) Pokladamy sie ze smiechu. Mamusia rzuca mi pare spojrzen i nerwowo przysuwa dziecko do stolu, bez cienia usmiechu na twarzy. Jezus Maryja… Czy ja mam trzecie oko albo sumiasty was i lysa glace, zeby sie mnie bac?

* * *

Brak komentarzy

Po poludniu nagle lapie mnie taki stres, ze moglabym usiasc i plakac, albo zwymiotowac, miedzy polkami w supermarkecie. Odstawiam Oliwka do ex i ogarnia mnie straszna tesknota za czyms stalym, za Domem, za pomalowanymi w moich kolorach scianami i cieplem lamp.
Wracam do domu i rzucam sie w wir porzadkow, upiekszania i ukladania tego, co mam.
Wieczorem przyjmuje gosci i nie daje sie wyciagnac do miasta, zwyczajnie nie mam ochoty wystawiac nosa z domu, za to z wielka przyjemnoscia wtulam sie w koc i gapie w telewizor, dopoki nie zmoze mnie sen. 
Uwielbiam drzemac na sofce, w opakowaniu i przy wlaczonym swietle.
A dzis rano – prosze bardzo – jakby ktos mi zresetowal dysk w glowie, mam swietny humor i mase energii, od dziewiatej rano nadrabiam zaleglosci mailowe i praniowe i wiem, ze moge wszystko.
Brakuje mi pogaduch z babkami, czas sie umowic na jakis damski wieczor.

 

* * *

Brak komentarzy

U mnie na wsi rzadza rowerzysci. Oto parking przy dworcu:



:)

* * *

2 komentarzy


Tak sobie mysle, ze warto uczyc sie od dzieci. Na przyklad tego, ze kolor skory nie powinien miec znaczenia. Dzieciaki znajomych, ktore spedzily u mnie wakacje, Oliwek oraz Najmlodsza, po pietnastu minutach przechodzily do porzadku dziennego nad faktem, ze ten czy ow moj znajomy jest czarny i wisialy na wyzej wymienionych przy kazdej okazji. I nie bylo krygowania sie ani stwarzania dziwnych barier z powodu koloru skory.

A dorosli wiecznie zaslaniaja sie „roznica kultur”, „inna mentalnoscia” i Bog wie jeszcze czym.

Najwiekszymi znawcami sa oczywiscie ci, ktorzy owe odmienne tradycje i obrzadki afrykanskie znaja tylko z National Geografic, a za jedyny sluszny model zycia uwazaja swoj wlasny.

Wkurza mnie to, jak malo co, a jednoczesnie wiem, ze swiata nie zmienie.

* * *

Brak komentarzy


Pani, ja po dwoch czolowych jestem, jedno przy 130km/h, drugie przy 210 – odpowiedzial kierowca, na moja uwage o tym, jakie zwyczaje panuja na drogach. Pani, dlatego ja mam rejestracje „pojeb”, w trasy czesto jezdze, bo ziolo sobie lubie przypalic, to wiem, jakie tam macie drogi. Potem pokazal mi blizny i since na kolanie – piekna rzecz.

Dowiedzialam sie, na czym polega roznica miedzy taksowka a przewozem ludzi. Tym drugim zajmuja sie naprawde niezle okazy.

Tego samego dnia wiozl mnie facet, ktory byl drugi dzien w pracy, nie znal miasta (ale mial gps :) oraz zapomnial wlaczyc licznika, wiec chwile pojechalam za darmo.

I powiem wam, ze to, co mowia o polskich drogach to bzdura, jezeli wybierze sie odpowiednia trase.

My pokonalismy Warszawe – Oswiecim w luksusowych warunkach, szybko i wygodnie (natomiast Krakow – Warszawa, droga 7 czy tez 77 – brrrrrr, nigdy wiecej).

Dzieki temu, ze robilam za przewodnika, wjechalam po raz pierwszy w zyciu na taras widokowy PKiN (a siedem lat mieszkalam w Warszawie :) i pokazalam Oliwkowi Wieliczke.

Faaaajnie bylo.

Nauczylam sie rowniez, ze zawsze i absolutnie bez wyjatku nalezy wozic ze soba syrop przeciwgoraczkowy dla mlodego, nawet jezeli jedzie sie do ludzi, ktorzy maja dzieci, bo im tez moze sie wlasnie skonczyc wtedy, gdy jest naprawde potrzebny, czyli w okolicach 39,9 C.

Oliwek napedzil mi porzadnego stracha, ale wszystko dobrze sie skonczylo.

CDN

* * *

1 komentarz


Przejazdzka po ziemi polskiej – bdb. O tym, jak sie jezdzi taksowka z chlopakiem po dwukrotnym zderzeniu czolowym (i jakie ma kolana), czy sol w Wieliczce jest slona, czy to ladnie zaslaniac Sukiennice przed turystami, jak opanowac czterdziestostopniowa goraczke u mlodego turysty oraz o innych waznych sprawach juz niebawem.

Mam w domu gore kiszonych, ktore sa skrupulatnie wydzielane zarlocznym gosciom, mam rowniez mnostwo fajnych wspomnien.

I o to chyba chodzi, prawda?


Osobna notke chcialabym poswiecic polskim drogom (i nie o serial mi chodzi bynajmniej).

Niech no sie tylko ogarne.


  • RSS