werita blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2010

* * *

2 komentarzy


Tego lata zaczelam doceniac walory wachlarza, a od wczoraj stalam sie wlascicielka pieknej sztuki w kolorze granatowym, ktora przyjechala do mojej torebki prosto z Sewilli. Genialny wynalazek, powiadam wam.

Ciocia R. wrocila z wywczasow, opalona i wynudzona, jako ze pojechala ze swoim ex (!), z braku laku, a to z reguly nie jest najlepszy pomysl. Typ obrazil sie na nia, kiedy powiedziala, ze miala po nim kilku facetow (od ich rozstania minely 3 lata). Sam wczesniej pochwalil sie trzema kochankami, ale przeciez R. powinna schnac z rozpaczy i zarastac pajeczyna, nierzadnica jedna.

No w kazdym razie, pogadalysmy sobie wczoraj przy winku o waznych sprawach, milosci, pozadaniu i nowych lakierach do paznokci.

Dziwie sie kobeitom, ktore nie maja psiapsiolek do tanca i rozanca, przeciez jest tyle rzeczy na swiecie, o ktorych nie ma co gadac z facetami. W kazdym razie nie bedzie to taka sama rozmowa, bo ONI sa INNI.

Za dwa dni Oliwek wedruje do taty, a ja mam nadzieje nadrobic troche zalegolosci towarzyskich, pobiegac w parku i przejrzec szafe. Moze przemeblowac co nieco. Naprawic krany.

A juz za tydzien z hakiem Paryz i ciesze sie, bo dawno nie bylam, a jest tam taka jedna restauracja Libanska, w ktorej kiedys chcialam umrzec z przejedzenia.

Pieknie jest.

* * *

5 komentarzy

Bawi mnie fuczenie na temat, jakie to upierdliwe sa dzieci w pociagach / samolotach / na plazach.
Bo dra sie, biegaja i  w ogole, kurna, nie siedza na bacznosc i nie czytaja Szekspira w oryginale.
Tak jakby ci narzekajacy juz sie urodzili dorosli, zapomnial wol, jak cieleciem byl.
Ja pierdziele, po prostu.
Najlepiej zeby dzieciarnie wyswiezc w las na cale lato, tylko bocznymi drogami, zeby nikomu nie zaklocala spokoju.
HA HA HA
Upierdliwych staruszkow moze tez by gdzies wywiezc, i calujacych sie nastolatkow – zboczency jedni rozpasani.
I gejow trzymajacych sie za reke publicznie. I jeszcze biora urlop latem, no.

HA HA powiadam wam, ale sie dzis usmialam.

 

* * *

3 komentarzy


Bajka o Stefanie.

Mieszka na parterze, pierwsze drzwi na lewo od windy. Nie wiem co mu jest dokladnie, aczkolwiek juz na pierwszy rzut oka mozna stwierdzic, ze lekko odbiega od normy (myslalam do wczoraj). Stefan lubi wieczorami eksponowac swoje boskie cialo, odziane wylacznie w szarawe majtasy – bokserki. Wychodzi na korytarz mruczac cos pod nosem, po chwili wraca do mieszkania, albo idzie sprawdzic co nowego przed blokiem.

Lubuje sie w oryginalnych akcesoriach. Raz sa to wielkie nauszniki (ochronne, takie jak do pracy przy kuciu asfaltu), innym razem ogromne okulary przeciwsloneczne, mieniace sie wszystkimi kolorami teczy.

Nikt nie zabroni mu chodzic w okularach poznym wieczorem. Nikt.

Stefan ma wrazliwa osobowosc, wiec jak mu ktos za skore zalezie, wychodzi na klatke i oddycha do papierowej torebki.

Ostatnio niezle musial sie wkurwic, bo nadmuchal do pelna wielki, plastikowy wor na smieci, taki ze 35 litrow.

Do wczoraj bronilam go przed zlosliwymi uwagami wspolokatorow, bo co to komu przeszkadza, ze chlopisko raz po raz w kasku motocyklowym po podworku sie przebiegnie.

Ale wczoraj przesadzil.

Stalismy cala rodzina czekajac na winde, gdy Stefan opuscil mieszkanie razem z jakas kobieta (!) i juz, juz prawie byl wyszedl, ale cos go podkusilo, zeby zostawic otwarte na osciez drzwi od klatki i zablokowac je torba z Aldika, zeby sie nie zatrzasnely. Jego towarzyszka baknela cos, ze: Stefan, daj spokoj, nie rob tego.

I wtedy rozpetalo sie pieklo.

W Stefana wstapil demon i rozdarl sie tak, ze tynk na scianach popekal: nie bedziesz mi tu kurwo ostatnia mowic, co mam robic!! Suka jedna…

Winda (rzecz jasna) sunela sobie powolutku z dziesiatego na parter, a my, drzac ze strachu o swoje zycie, udawalismy ze w ogole nas tam nie ma.

Oprocz Oliwka, bo strasznie go cala sytuacja ubawila i rechotal trzymajac sie za brzuch (ze go Stefan nie zabil, to cud jakis).

Takze nie wiem. Kupic gaz / spray pieprzowy, czy nie?

* * *

2 komentarzy


Gdy bylismy wzglednie piekni i relatywnie mlodzi, lubilismy przysypiac popoludniami w parku, ja z torebka wcisnieta pod brzuch i jego reka na krawedzi uda. Albo spedzalismy dlugie godziny na materacu w duzym pokoju, wpadalam na gore zdyszana i az kipiaca w srodku na sama mysl, a potem pilismy litrami wode, ze szklanek do piwa.

Na pytanie, czy jestem romantyczna, odpowiadam, ze nie. Co nie oznacza ze nie jestem wrazliwa, czula i ze nie wzrusza mnie serduszko ulozone z kostek maggi, ok?

Natomiast kiepska jestem w odgrywaniu scen powszechnie uwazanych za romantyczne (*) i na szczescie (poza jednym niedoszlym (dzieki Bogu!) kandydatem) nie wymaga sie tego ode mnie zbyt czesto.


Jak mi ostatnio taki jeden zadal pytanie, jak sobie wyobrazam romantyczny weekend we dwoje (brrrr… czyli z definicji romanticznyj musial byc), to az mnie ciarki przeszly na sama mysl i z trudem (naprawde wielkim) musialam sie powstrzymac, zeby nie odpowiedziec, ze ten tego, na przyklad na sama mysl o gotowaniu (w odpowiednim towarzystwie) bolonskiego spaghetti robi mi sie cieplo w brzuchu. Oraz ze filetowanie kurczaka jako gra wstepna do tajskiego curry sprawia, ze dostaje maslanych oczu,

Bo wszystko moze byc romansem, jezeli jest sie z TA osoba.

Alez mam ochote na czerwone wino. Tak, o osmej rano.

(*) platki roz na lozku, swiece, spacery za raczke przy zachodzie slonca…

* * *

9 komentarzy


Blondi notorycznie pakuje mi sie do lozka przed szosta rano, rowniez w weekendy, nie po to by jeszcze pospac, tylko aby przedstawic mi dluga i kreta liste poboznych zyczen na wlasnie rozpoczety dzien.
Mama, moge platki? Wstajemy? Moge pograc na tej zielonej grze, moge na komputer, moge obejrzec Kzoom? Mama, pojedziemy na Kos i tam gdzie mieszka Wicky de Viking i do Dory i do Moiko do Japonii? Pomasuj nozke, bo boli, mama, ukochaj, buzi, buzi…

Nadaje 24 godziny na dobe, jest najszczesliwszy na swiecie i zaraza pozytywna energia wszystkich, z ktorymi przebywa.


- Mama, czemu siedzisz jak robisz siku, a ja stoje?

- Bo ty masz siusiaka i latwiej ci wcelowac do toalety na stojaco, niz mi.

- A ty co masz, jak sie to nazywa po polsku?

- yyy…. (no co mam mu powiedziec? Ze Bozena??)

- Chodz, wymyslimy jakies ladnie imie. Moze byc Rzudzuma?


Nie wiem. Moze? Jaki jest damski, elegancki odpowiednik siusiaka?

* * *

Brak komentarzy


Dzis taki dzien (bardzo wietrzny zreszta), ze czuje sie jak ten rybak, kwiajacy sie na srodku jeziora w swej lodce-skorupce, moczacy kija od pieciu godzin, A TU NIC. Nuda. Cisza. Wieje wiatr.

No tak wlasnie mam, tylko za biureczkiem mym asymetrycznym.

Ale jeszcze dwie godziny i wpadne do domu, gdzie rzadza Najmlodsza i Oliwek.

No wlasnie – Najmlodsza ma 165 cm wzrostu i z ladnej dziewczynki wyrosla na zjawiskowa, smukla, dlugonoga pannice o oczach, w ktorych topie sie nawet ja.

Kiedy, pytam sie?? Kiedy to sie stalo? Jeszcze wczoraj przysysala mi sie parotygodniowa buzka do nosa, a tu jakies lakiery na paznokciach i depilacja nog.

A Oliwek tornister, tarcza i do Pierwszej A od wrzesnia.

To jest jakies nieporozumienie i prosze mi pokazac, gdzie podpisalam zgode na ryczaca czterdzieche, co do mnie sunie wielkimi krokami, figlarnie mrugajac obwisla powieka.

WONT.

* * *

5 komentarzy

Powiem enigmatycznie, ze moje zycie znowu zagralo mi na nosie i teraz lezy i zwija sie ze smiechu. I ja tez.
I mam budyn zamiast mozgu i cala jestem stadem kolorowych motyli i lotosow i kucykow ponny i upal mi nie przeszkadza.
Buzi.

* * *

4 komentarzy


Krakowski taksowkarz podczas kursu lotnisko – hotel opowiedzial nam caly swoj zyciorys. Wiem ile ma dzieci, ktore gdzie mieszka, jak sie miewa malzonka, ile kiedys kosztowala jego kawalerka, oraz – w bonusie – gdzie mam pojsc na Kaziemierzu na lody. Moje zagraniczne kolezanki smialy sie, ze facet wrzuca jedynke i automatycznie wlacza mu sie gadane, bo nie odpuscil nawet na 10 sekund.

Podobnie w drodze powrotnej, bo umowilysmy sie z nim na druga randke, taki byl czarujacy.

Ach, co to byl za weekend…

W sobote przedreptalysmy 9 godzin, w upale i bez pospiechu, z licznymi przerwami na mrozone kawy, piwko, wizyte w barze mlecznym (takim jak za dawnych czasow, bo dwa kroki dalej byl wypasiony mleczny z menu po angielsku – WTF??). Przypadkiem trafilysmy na uliczne przedstawienie (www.masca.ro), usmialam sie do lez – banda wariatow, przysiegam. Swoja droga trzeba miec niezla kondycje, zeby przez bita godzine tak skakac na scenie, przypominajacej rozgrzana patelnie.

Potem wsiaklysmy w sklepy i teraz boje sie zajrzec na konto, bo wiecie, takie fajne szorty akurat byly i takie fajne paski, kolczyki, takie kombinezony z dzinsu, bez ramion i takie koraliki Pandory niepowtarzalne i kremy, szampony, maseczki, aaaaaaaaa….

A wieczorem w Singerze grali muzyke z Cabo Verde (funana) i nozka mi skakala pod stolem, a nie bylo na podoredziu zadnego Zielonego, wiec musialam zamowic druga zubrowke i przeczekac. A grali rowniez Jamesa Browna, wiec poskakalysmy troche z moimi krolewnami, chociaz musze przyznac, ze czuje sie niedotanczona, bo poza Singerem nie trafilysmy na zadna knajpe, gdzie ludzie by podrygiwali (faktem jest, ze nie szukalysmy poza Kazimierzem).

W ogole: Krakowiaki to sa fajne chlopaki, sami Panstwo przyznacie. Ja tam ich lubie i zdania nie zmienie.

Nie wiem co by tu jeszcze dodac… Ze czarna koszulka po pieciu godzinach integruje sie ze skora za pomoca potu i w zasadzie od tego momentu jest juz wszystko jedno i mozna ja nosic bez zdejmowania przed kolejne trzy doby? Ze uwielbiam siedziec zmeczona na lotnisku i przygladac sie ludziom i ze pojecia nie mialam ze w Krakowie mozna spotkac ortodoksyjnych Zydow, a nawet podsluchac jak spiewaja, siedzac w ogorodku niedaleko synagogi. (dodam, ze wiedzialam ze Kazimierz jest dzielnica Zydowska, ale myslalam, ze to okreslenie raczej odnosi sie do przeszlosci i ze dzis mieszkaja tam „zwykli” ludzie, a tu nagle okazalo sie ze na sniadanie same sery i ze w podziemiu jest mikveh, do ktorego mi nie bylo wolno).


To byl bardzo dobry weekend. Skonczylam czytac ksiazke ,przy akompaniamencie cioci R. dracej sie w nieboglosy podczas sobotniego meczu.

A teraz siedze i bawie sie nowym koralikiem w kwiatki i mysle sobie, ze chyba juz najwyzszy czas…

* * *

Brak komentarzy


Czytam „Byc kobieta i nie zwariowac”. Duzo prawdy opisaly te dwie panie, przynajmniej ja duzo siebie w tej ksiazce odnajduje. W tym jak same sobie utrudniamy, jak nie akceptujemy wlasnych niedoskonalosci i uzalezniamy swoje szczescie od innych.

Najchetniej polezalabym dzis na jakiejs plazy. Zupelnie nie mam nastroju roboczego, chcialabym zamknac oczy, niech powiewa lekki wiaterek i szumi morze. I niech nie mam do siebie pretensji o palenie skory na niezdrowym sloncu i o hodowanie zmarszczek. (A to nie jest latwe, tzn niemanie pretensji, bo w hodowli kurzych lap lepsza jestem od niejednej fermy, zapewniam).

Nie wiem czy to kwestia wieku, czy w takich czasach zyje, ze strach sie bac. Zanim sie czlowiek czegokolwiek dotknie, musi sie trzy razy biczem po plecach chlasnac, bo wszystko jest albo tluste, albo sam cukier, albo same „E” znumerkami, albo rakotworcze.

Zostal mi juz chyba tylko seks, co to dobry jest na wiele rzeczy (W pelni sie zgadzam).

Gdy napisze sobie slowo „relaks” pierwszym obrazkiem, jaki podsyla mi mozg, jest kieliszek dobrze schlodzonego, bialego wina – czy to to juz nalog?

 

 

 

* * *

Brak komentarzy


Weekend przepiekny w swej patologii i jeszcze dobre wiadomosci z kraju na zakonczenie.

Jedyna rysa na szkle to przegrana Argentyny, a nawet sie wystroilismy w ichniejsze koszulki. Myslalam ze zawalu dostane, ale tylko do drugiego gola, bo potem juz siedzialam jak zahipnotyzowana z otwartym dziobem i oczom wlasnym nie wierzylam.

A gdzie tez ja nie bylam w ten weekend, mili moi…

I w stolicy na ogrodkowej imprezie pod chmurka, i u siebie na wsi pozno w nocy, na chrzcinach u malego Burundziaka i na grillu u cioci R, na ktorym Szefuncio tak sie rozbawil, ze potem w miescie szukal przez godzine wlasnego samochodu, bo zapomnial gdzie go wczesniej postawil.

Dzisiaj mam w planie drzemke i wanne, ksiazke i malowanie paznokci.

Boze jaka jestem plytka, tragedia po prostu.

Jeszcze trzy i pol dnia w pracy i Krakow, lalalalala…Nie moge sie doczekac.

PS. Widzieliscie juz „Precious”? To obejrzyjcie koniecznie, jako i ja obejrzalam i otrzasnac sie nie moge.

Pisalam juz o tym byc moze? A nie wiem. Ide stad, Czesc.


  • RSS