werita blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2011

* * *

4 komentarzy

Wyglada na to, ze chorobska mamy opanowane. Poki co. Teraz zajmiemy sie nocnymi hulankami Oliwka, bo dzien w dzien tocze boje o swiatlo / niewlaczone kolysanki / otwarte drzwi i inne. Koniec tego, bo ktoregos dnia  zwariuje i leb odgryze.Juz wczoraj mnie ponioslo, bo Oliwek kombinowal, a Kochas tak namietnie wietrzyl cala chalupe, ze mielismy w sypialni ze cztery stopnie. Powiedzialam mu, zeby sobie jakiegos pingwina przygruchal, to sie beda swietnie rozumieli w kwestii temperatur, bo ja nie zamierzam marznac we wlasnym mieszkaniu. Niech spi na balkonie, jak mu za goraco. Niech spada i zabierze ze soba blondasa, co mnie w nocy doprowadza do szalu. Ja pierdziele, caly bozy dzien stoje przy garach i wymyslam beztluszczowe dania, o ktore Oliwek upomina sie co 25 minut, potem walcze, zeby je zjadl, bo stroi fochy i najchetniej ograniczylby sie do platkow z mlekiem i chleba z miodem, a jak juz padne wieczorem, to zaczyna sie kolejna wojna podjazdowa. Wymiekam.

* * *

1 komentarz

- Nie wiem dlaczego, ale czuje sie tak zalosnie…
Jezu. Jak to mozliwe, zby szesciolatek TAK sie czul. Jak to mozliwe, zeby umial tak dokladnie sprecyzowac stan swego ducha i wzdychajac zastanawiac sie, czemu jest mu dzis tak smutno. Szkoda mi go bylo bardzo, ale jednoczesnie ucieszylam sie, ze mi powiedzial, bo naleze do osob, ktore prosto z mostu mowia, jezeli sa zle, smutne, albo rozczarowane, bo kazdy ma prawo do gorszego dnia. Nawet szesciolatek. 
Trudno mu z ta pieprzona dieta, bo tego nie wolno i tamtego nie wolno, ale obiecalam mu, ze jak juz wszytsko bedzie ok, to urzadzimy wielkie candy party z cukierkami, nalesnikami i ciastem.
Obiecalam rowniez sobie, ze bede przywiazywac wieksza uwage do tego, co mu serwuje do jedzenia, bo tydzien zdrowej diety i wyniki sa duzo lepsze. 
Wszystko mi sie przewartosciowalo, w krotkim czasie. Nie oznacza to, ze zmienilam sie w matke -wariatke, ciumkajaca nad swoim synalkiem caly bozy dzien, ale pijanstwa towarzyskie, calonocne hulanki i pogaduchy z byle kim, w imie bycia mila, zeszly na piaty plan.
Oczywiscie ze wyskakuje w miasto, od czasu do czasu, bo uwielbiam podmalowac oko i spotkac sie w zadymionej knajpie z moimi laleczkami, ale juz mnie nie ciagnie co piatek.
Kochas kocha i pomaga, jak moze. Gotuje obiady i kupuje mi wino w nocnym, chociaz sam nie pije nic, bo tak sobie postanowil w AD2011. Nie moralizuje i nie mowi jak zyc, dzieki Bogu, bo na to nie mam juz cierpliwosci. Chce spac, to spie, chce wstac, to wstaje, nie chce mi sie jesc, to nie jem, albo jem pol pudelka czekoladek przed snem. 
Wiekszosc wieczorow spedzamy razem, a okazyjnie wyrywamy sie kazdy do swoich znajomych, nie deklarujac z gory o ktorej bedziemy w domu. Plotkujemy przy garach w kuchni i  wysylamy sobie sprosne maile z firmowych kont. Taki oto blogostan nastal, nie omieszkuje o nim wspomniec, zeby nie bylo, ze tylko jecze na blogu i ciskam pioruny.

Rozbawila mnie znowu moja mama, przy ostatniej rozmowie o kremach, ktore jej polecilam, stwierdzila, ze no ona tej swojej skory nie oszczedzala, opalala sie, jezdzila w gory…
Po czym dodala: i pies to drapal, zuzyje ja do konca, wszystko z reszta zuzyje do konca, taki mam zamiar. 
I za to ja kocham, za ten czarny humor i zdrowe podejscie do tego, co wazne w zyciu.
Nie tylko za to, oczywiscie :) 

 

* * *

9 komentarzy

Strasznie sie zrobilam ekonomiczna. Dwa kieliszki wina i geba uchachana przez caly wieczor. Pan doktor gra ze mna w ciuciubabke i przelozyl gloszenie wynikow badan krwi do jutra. Figlarz jeden.
Mowie Kochasiowi kil dem ooool i naprawde, wbrew wczesniejszym obawom, nie przeszkadza mi, ze sobie walczy z demonami od czasu do czasu. Wole malpoludy na ekranie od pijanstwa i dziwek. Ja to jednak jestem dobra kobieta, nononono…
Musialam dzis zresetowac system, po tym jak dym poszedl mi uszami, od ciaglego myslenia i planowania. Za tydzien czekaja mnie takie rozne -skopie, w miejscowej znachorni, potem szczepienia przed (tadam) Afryka, rozne wyjazdy, w miedzyczasie dieta, produkcja lodow dla mlodego (na bazie jogurtu 0%), praca, praca, praca, dylematy, czy brac Lariam, czy dac szanse sukrczysynom?
Ide po wino. Czesc.

* * *

2 komentarzy


Trudno, przez najblizszych pare tygodni bede raczej MONOtematyczna, ale co zrobic, jak o czymkolwiek innym trudno mi myslec. Wczorajszy wieczor spedzilam na sofie, z ksiazka raczej zawila („JUL”), albo to moj leb nie moze sie na niczym, poza dietami watrobowymi, skupic. Kochas cierpliwie i w ciszy strzelal do kreatur w telewizorze, ze tez mu sie to nie znudzi…

Dzis wystroilam sie w spodniczke ze szmateksu i wymalowalam paznokcie, niech chociaz z zewnatrz jakos wygladam, skoro w glowie mam sam kurz.

* * *

Brak komentarzy

Zoltodziob:


* * *

4 komentarzy

W ramach relaksu poszlam do sklepu ze wszystkim z drugiej lapy, z zamiarem kupienia paru vintage ramek do zdjec. Wyszlam z torba szmat, nie przyznam sie kochasiowi, bo wiem co mysli o kupowaniu uzywanych ciuchow (szafiarka mi sie znalazla, jej mac…).
Kochas macha pedzlem w stolicy (znaczy sie: pomaga komus malowac mieszkanie, bo ja juz bym mu dala, jakby u obcej swoim machal, urwalabym przy samej dupie), dziecko chwilowo drzemie u taty, ktory zabral go na pare godzin do siebie.
No wiec ide polezec na sofce,  musze przemyslec pare spraw, na przyklad: puscic mlodego do szkoly, czy nie, co podac na kolacje, czy zbadac sobie krew (figlarka ze mnie, co?) i w ogole, jak zyc.
Czesc. I myjcie rece, bo ta menda – zoltaczka tylko czeka…  

* * *

3 komentarzy

Poki co panika zeszla na drugi plan, a na pierwszy weszla kuchnia dietetyczna.
Ryz na mleku, pomidorowa na wodzie. Syn zrozpaczony, ze nie moze jesc czekolady.
Ciekawe czy zlapie zoltaczke od niego, czy nie. Albo mono?..
Jak w niezlym kryminale, suspense taki, ze az ciarki przechodza.

* * *

Brak komentarzy

Jutro okaze sie, czy Oliwek nie ma zoltaczki. Wieczorem skarzyl sie na bol brzucha i prosil, zeby postawic mu miske przu lozeczku, na wszelki wypadek, gdyby zrobilo mu sie niedobrze (dzis rano zdazyl dobiec do lazienki). Martwie sie jak cholera, chociaz staram sie tego nie okazywac. Zeby tylko wyzdrowial, reszta jest niewazna.
Rece mi opadaja, bo poprzednia lekarka mogla mu pobrac krew na poczatku zeszlego tygodnia i od razu wiadomo by bylo, co mu jest. A tak w blogiej nieswiadomosci mamusia serwowala mu pizze, zeby dziecku zrobic przyjemnosc, katujac mu i tak juz oslabiona watrobe. Kurwa mac.
Trzymajcie kciuki.

* * *

No to przywitajmy Zoltaczke typu A. Dzieki Bogu obejdzie sie bez szpitala. Zadzwonil do mnie dyrektor ze szkoly Oliwka i minute pozniej olsnilo mnie, ze miesiac temu u paru dzieci z jego szkoly stwierdzono ta przypadlosc. No to mam przynajmniej wytlumaczenie skad. 

* * *

4 komentarzy


Z pamietnika hipochondryka.

Tak sie przyzwyczailam do wizyt w roznych gabinetach lekarskich, ze jak raz w tygodniu gdzies nie skocze, to jest mi nieswojo. Sama juz nie mam na co sie badac, wiec ciagam ze soba Oliwka. Nastraszona opowiesciami miejscowych (i wlasnym doswiadczeniem) o nieprzejmowaniu sie niektorych specjalistow faktycznym stanem rzeczy, konsultuje sie z doktorem Guglem i lece sugerowac medykom, czemu moze warto by sie przyjrzec dokladniej. Staram sie przy tym nie byc bardziej papieska od papieza i nie przyznaje sie bron Boze do randkowania z MD G, zeby nie urazic swojego lekarza domowego, bo przeciez tak naprawde nie znam sie i opieram sie tylko na opinii ludu.

Marzy mi sie oderwanie od rzeczywistosci i jakas cabana na tropikalnej plazy.

Palma, bryza, cieply piach, palma, bryza, cieply piach…

* * *

No i Gugel mial racje. Oliwek zlapal mononukleoze.

* * *

Brak komentarzy


Ale jestem durna. Po dlugich i burzliwych (NOT) dyskusjach postanowilismy olac Walentyny i nie robic sobie z tej okazji zadnych prezentow. Zapytajcie kto strzelil focha, bo jednak liczyl, ze Kochas postawi na zrobienie mi niespodzianki? No ale nic, bylo minelo, foch tez minal, nawet przytulilam sie spontanicznie w nocy, choc poszlam spac obrazona na caly swiat.

Dziec siedzial u dentysty jak trusia i gral w Mario (dzieki wynalazcy tego cuda, bo uratowalo mnie przed jeczybulstwem mlodego w niejednej poczekalni). Ja natomiast owszem, pojekiwalam nieco, bo mam traume wolnoobrotowki z pieknych czasow komunistycznych, gdy dentystka-sadystka pastwila sie nad moja nieletnia twarza, bez znieczulenia i bez mamuni trzymajacej za reke, Bo nie wolno bylo (szajba zupelna, ciezkie mielismy przezycia w Tamtych Czasach).

Opowiadalam ostatnio mamie, ze w sumie nie najlepiej sie ustawilam, bo moj starszy wspolokator nie umie spac w ciemnosciach i w ciszy, wiec cala noc w sypialni chodzi male dvd, natomiast moj mlodszy wspolokator lubi zasypiac przy akompaniamencie kolysanek, wiec czasami mam stereo i do tego jak mlody przyczlapie nad ranem, to oczywiscie spie w srodu (cala na bialo ;) i powiem Wam, ze nie lada sztuka jest wymsknac sie z lozka do lazienki nie odkrywajac ktoregos z dwoch paniczy. Maja nie lada szczescie, ze ja spie w kazdych warunkach i nic mi nie przeszkadza i ze zasypiam w 20 sekund, bo nie dalibysmy chyba rady.


  • RSS