Mysle sobie, jak na nas ludzie patrza.
Zobacz, wyrwala mlodego, czarnego ogiera (z duzym huhu).
Patrz, znalazl sobie sponsorke, czarny leniuch.
Naprawde. Najczesciej tak wlasnie mysle, patrzac w oczy nieznajomym.
Moga mnie wszyscy po kolei cmoknac w blady zad. Miedzy nami mowiac.
Ale nie sposob udawac, ze czlowiek nie czuje zaciekawionych spojrzen.
W piatek zabieramy mlodziaczka i jedziemy do babci, z calym worem powakacyjnych prezentow.
A najzajebistsza na swiecie jest burundyjska maska – sowa.
Bo moja mama zbiera sowy.

Bylam pierwsza muzungu (biala), ktora nocowala w ich rodzinnym domu. Troche mnie to lechce, lubie byc w czyms pierwsza :)