Moglabym napisac poemat o ostatnich goracych nocach… z komarami. Sil juz nie mam. Bzyczenie nad uchem zaczyna sie w piec sekund po tym, jak przyloze glowe do poduszki. Czasami zanim gnoja uslysze, zdaze poczuc pierwsze ukaszenie na duzym palcu, wystajacym spod koldry. Oczywiscie jak robie rekonesans przed snem, ani jeden skurczysyn nie wystawi skrzydla z kryjowki. A zagladam pod lustra i za szafki. Nawet w  klosz lampy. Pusto i cicho. Ale jak zgasze swiatlo, natychmiast zaczyna sie impreza.
Wczoraj wpadlam w szal i udalo mi sie ubic dwie sztuki przed polnoca. Natomiast ich cioteczny kuzyn mial krwawa wyzerke do bialego rana.

Pytacie co z okiem. Dziekuje, znowu lata (a na urlopie ani drgnelo!). Biore magnez i czekam.

Skonczylam „Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki” i zaraz zabieram sie za kolejna ksiazke. Spierniczalam do reszty, albowiem najbardziej na swiecie lubie wykapac sie przed dwudziesta i rozlozyc sie na reszte wieczoru na sofie, z ciachem w jedej rece i ksiazka w drugiej. Szalenstwo, co?

Porta Celeste, uprzejmie prosze o podanie mi swojego maila, celem ustalenia schadzki winnej w Krakatau w sierpniu.